"Gwiezdne wojny" same krzyżują sobie plany. Jedna decyzja aż prosi się o facepalm
Co dalej z filmem "Polowanie na Bena Solo" z Adamem Driverem? Fot. materiał prasowy

"Gwiezdne wojny" pozbyły się projektu, który miał szansę pomóc uniwersum George'a Lucasa odrodzić się na dużym ekranie. Po tym, jak "Mandalorian i Grogu" nie odnieśli oczekiwanego sukcesu w kinach, wytwórnia Lucasfilm przedstawiła na D23 swoje plany na przyszłość, pozbawiając fanów nadziei na ponowne spotkanie z uwielbianą postacią z trylogii sequeli.

REKLAMA

Ostatnia trylogia "Gwiezdnych wojen" próbowała zerwać z charakterystycznymi dla George'a Lucasa schematami – przede wszystkim z legendarną sagą o Skywalkerach, która w ostatnich latach opętała scenarzystów, reżyserów i producentów twórczą niemocą. Rian Johnson starał się wnieść powiew świeżości do "Ostatniego Jedi", ale w "Skywalkerze. Odrodzeniu" J.J. Abrams powrócił do bezpiecznych korzeni oryginalnych filmów osadzonych "dawno temu w odległej galaktyce".

Telewizyjne uniwersum "Gwiezdnych wojen" radzi sobie całkiem dobrze, czego nie można powiedzieć o jego kinowym odpowiedniku. Niestety, "Mandalorian i Grogu" nie sprostał oczekiwaniom widzów i zarobił w Box Office'ie jedynie 345 mln dolarów przy budżecie liczącym około 165 mln USD. Głód za starwarsowym sukcesem coraz bardziej daje o sobie znać. Czy film "Star Wars: Starfighter" Shawna Levy'ego z Ryanem Goslingiem ("Projekt Hail Mary") przerwie złą passę? Czas pokaże. Wiemy, że Lucasfilm miał na wyciągnięcie ręki potencjalny hit, ale nie zdecydował się go zrealizować.

Czy film o Kylo Renie zostanie wskrzeszony? Prezes Lucasfilm nie ma dobrych wieści

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Adam Driver ("Historia małżeńska") udzielił wywiadu agencji Associated Press, w którym wyjawił, że od 2021 roku prowadził rozmowy w sprawie pomysłu na film o roboczym tytule "Polowanie na Bena Solo". Odtwórca Kylo Rena przyznał bez cienia wątpliwości, że Rebecca Blunt i Scott Z. Burn stworzyli jeden z "najfajniejszych, k****, scenariuszy, jakie kiedykolwiek czytał". Aktor porównał go do "Imperium kontratakuje". Za kamerą planowano posadzić Stevena Soderbergha ("Traffic").

Dalsza część artykułu poniżej.

Aktor i reżyser zaprezentowali szkic ówczesnej prezesce Lucafilm, Kathleen Kennedy, której powrót syna księżniczki Lei i Hana Solo przypadł do gustu. – Całkowicie zrozumiała nasz punkt widzenia i powód, dla którego chcemy to zrobić. Potem pokazaliśmy nasz projekt Bobowi Igerowi (red. przyp. – dyrektorowi generalnemu The Walt Disney Company) i Alanowi Bergmanowi, którzy nam odmówili. Po prostu nie widzieli powrotu Bena Solo z martwych. I to był koniec – dodał Driver.

Podczas tegorocznego wydarzenia D23 w Kalifornii prezes wytwórni Lucasfilm i twórca serialu animowanego "Star Wars: Rebelianci", Dave Filoni, powiedział, że miłość fanów do Kylo Rena bardzo go raduje, ale "moc nie jest z nami". Słowa te można zinterpretować jako potwierdzenie, że "Polowanie na Bena Solo" zostało porzucone i w najbliższym czasie nie pojawi się w harmonogramie "Gwiezdnych wojen".

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy rozpoznasz film "Star Wars" po kadrze?

logo
Quiz

1 / 18 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. materiał prasowy

"Polowanie na Bena Solo" miało ogromny potencjał, by znów wywołać falę entuzjazmu wśród miłośników gwiezdnych opowieści. W końcu antagonista był jedną z najlepiej napisanych i odegranych postaci w trylogii sequeli, która aż prosiła się o prequel lub sequel (ożywienie Imperatora jakoś nie przeszkadzało Disneyowi). Na ekranie widać było, że Driver oddał całego siebie temu zawiedzionemu przez mistrza padawanowi. Przypomnijmy, że finał wspomnianej trylogii tak czy siak rozbił bank.