
Kiedy w 1975 roku Steven Spielberg wypuścił do kin "Szczęki", zmienił kino na zawsze. Nie tylko sprawił, że miliony ludzi zaczęły z lękiem spoglądać na morze, ale przy okazji stworzył model letniego blockbustera, który do dziś rządzi Hollywood. Kultowy film – jeden z najlepszych w historii – jest od dziś dostępne na HBO Max.
Historia powstania "Szczęk" ("Jaws") to materiał na osobny film. Młody, zaledwie 27-letni Steven Spielberg, musiał zmierzyć się z katastrofalną produkcją. Mechaniczny rekin (nazywany przez ekipę "Bruce'em") nieustannie psuł się w słonej wodzie.
To, co mogło pogrzebać projekt, niespodziewanie stało się jego najwiekszym atutem. Zmuszony do ukrywania potwora, reżyser postawił na budowanie napięcia w stylu Alfreda Hitchcocka – sugerowanie obecności krwiożerczego rekina poprzez ruch kamery i beczki unoszące się na wodzie. Efekt? Widz boi się tego, czego nie widzi, znacznie bardziej niż samego "Bruce'a".
"Szczęki" to genialny horror Stevena Spielberga. Muzyka Johna Williamsa jest klasykiem
Akcja filmu przenosi nas do Amity Island, nadmorskiego kurortu, który żyje z turystyki. Gdy u progu sezonu letniego dochodzi do brutalnego ataku na młodą kobietę, nowy komendant policji, Martin Brody, odkrywa, że w okolicznych wodach grasuje gigantyczny żarłacz biały.
Sprawa szybko przestaje być jedynie walką z naturą, a staje się starciem z lokalnymi władzami, które – bojąc się strat finansowych – bagatelizują zagrożenie i odmawiają zamknięcia plaż. Ostatecznie Brody, wraz z oceanografem Mattem Hooperem i ekscentrycznym łowcą rekinów Quintem, musi wypłynąć na otwarte morze, by na pokładzie kutra "Orca" stoczyć ostateczny, morderczy pojedynek z bestią.
Siłą "Szczęk" nie jest tylko rekin, ale chemia między trójką głównych bohaterów. Spielberg postawił na aktorów charakterystycznych, a nie wielkie nazwiska. Roy Scheider jako Brody to głos rozsądku i "zwykły facet", z którym każdy może się utożsamić, Hooper Richarda Dreyfussa to młody, arogancki naukowiec zafascynowany naturą, a Quint zagrany przez Roberta Shawa to stary morski wyga.
Scena na pokładzie kutra "Orca", w której bohaterowie porównują blizny i piją alkohol, to majstersztyk scenopisarstwa. To moment, w którym film grozy zmienia się w gęsty dramat psychologiczny, zakończony mrożącym krew w żyłach monologiem Quinta o zatonięciu USS Indianapolis.
Nie da się pisać o tym filmie, nie wspominając o legedarnym Johnie Williamsie, który zawdzięczamy też kultową muzykę do "Harry'ego Pottera", "Gwiezdnych wojen", "Poszukiwaczy zaginionej Arki" czy "Kevina samego w domu". Jego motyw przewodni oparty na dwóch niskich dźwiękach to absolutny fenomen.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Spielberg początkowo myślał, że kompozytor... stroi sobie z niego żarty, ale szybko zrozumiał, że ten minimalistyczny rytm to "głos" rekina. Muzyka Williamsa zdobyła Oscara i stała się najbardziej rozpoznawalnym motywem w historii kina – synonimem nadchodzącego zagrożenia.
"Szczęki" zgarnęły trzy Oscary – oprócz muzyki Amerykańska Akademia Filmowa doceniła również montaż oraz dźwięk – zrobiły ze Stevena Spielberga gwiazdę i jako pierwszy film w historii przekroczyły barierę 100 milionów dolarów przychodu. Do dziś są uważane za jeden z najlepszych filmów wszech czasów.
Niestety, sukces oryginału doprowadził do powstania trzech sequeli, które z każdą częścią były coraz gorsze. Podczas gdy "Szczęki 2" Jeannota Szwarca są jeszcze solidnym rzemiosłem, części trzecia Joe Alvesa i czwarta ("Zemsta") Josepha Sargenta uznawane są dziś za klasykę kina klasy B, o których fani oryginału starają się zapomnieć. To najlepszy dowód, że klasyków kina nie powinno się ruszać.
Gdzie obejrzeć "Szczęki"?
Mimo upływu ponad 50 lat, "Szczęki" pozostają filmem kompletnym. To nie tylko horror o przerażającym rekinie, to opowieść o męstwie, strachu przed nieznanym i biurokracji, która wyżej stawia zyski z turystyki niż ludzkie życie. Jeśli jeszcze nie widzieliście tego klasyka na małym ekranie – seans na HBO Max to pozycja obowiązkowa. Film Stevena Spielberga obejrzycie w serwisie w ramach abonamentu.
