
Pod adresem znanej piosenkarki Katy Perry pojawiły się oskarżenia o niewłaściwe zachowanie. Padły one z ust Ruby Rose, aktorki znanej z serialu "Orange Is the New Black" i filmu "John Wick 2". Popowa artystka odniosła się do poważnych zarzutów, nazywając je "niebezpiecznymi kłamstwami".
Katy Perry, autorka hitów "I Kissed A Girl", "Firework" i "California Gurls", znalazła się w centrum uwagi zagranicznych mediów po tym, jak została oskarżona o napaść przez Ruby Rose, do jakiej miało dojść prawie dwie dekady temu. Australijska aktorka zamieściła w niedzielę serię wpisów na portalu społecznościowym Threads, opisując ze szczegółami swoje spotkanie z gwiazdą muzyki. Artystka szybko odpowiedziała na zarzuty.
Katy Perry odpowiada na poważne oskarżenia. "Są nieprawdziwe"
Brytyjski dziennik "The Times" otrzymał oficjalne oświadczenie od pełnomocnika Katy Perry, w którym stanowczo zaprzeczono relacji, jaką przedstawiła w internecie Ruby Rose. – Pani Rose ma udokumentowaną historię wysuwania poważnych oskarżeń publicznych w mediach społecznościowych pod adresem różnych osób, które te oskarżenia wielokrotnie negowały – powiedział rzecznik gwiazdy.
– Te zarzuty są nie tylko kategorycznie fałszywe, ale stanowią również niebezpieczne kłamstwa – dodał przedstawiciel Katy Perry na łamach gazety.
Sprawa stała się głośna, gdy Ruby Rose zamieściła w mediach społecznościowych komentarze pod postem dotyczącym reakcji Katy Perry na koncert Justina Biebera na festiwalu muzycznym Coachella.
"Katy Perry dopuściła się na mnie czynu o charakterze s*ksualnym w klubie nocnym Spice Market w Melbourne" – napisała 40-letnia odtwórczyni Ares w filmie akcji "John Wick 2" Chada Stahelskiego.
Ruby Rose oskarża Katy Perry
Do domniemanej sytuacji miało dojść ponad 20 lat temu. Rose opisała, że starała się unikać kontaktu z Perry, która ostatecznie miała "odchylić jej bieliznę na bok" i ocierać się w niewłaściwy sposób o jej twarz. "Aż otworzyłam oczy i zwymiotowałam na nią" – czytamy na Threads.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Australijska gwiazda twierdzi, że opowiadała o wspomnianym zdarzeniu już wcześniej. Zdecydowała się przedstawić je jako "pijacką historyjkę". Perry miała pomóc jej w uzyskaniu wizy do Stanów Zjednoczonych, dlatego też wolała nie wypowiadać się o popularnej wokalistce w sposób negatywny.
Początkowo Rose zapewniała, że nie zamierza iść z tą sprawą na policję. W poniedziałek oświadczyła jednak, że "właśnie opuściła komisariat". Dodatkowo zasugerowała fanom, że "gdy tylko odzyska siły", opowie im więcej o zgłoszeniu i incydencie sprzed dwóch dekad. "Na razie jestem spokojna. Nie mam żadnych oczekiwań" – dodała.
Przypomnijmy, że pięć lat temu Ruby Rose zarzuciła twórcom serialu "Batwoman" toksyczne warunki pracy. Po "licznych skargach" studio Warner Bros. Television zakończyło z nią współpracę. Następnie asystent produkcji miał określić aktorkę mianem "dyktatorki", która utrudniała innym prace na planie. Gwiazda skarżyła się na Dougraya Scotta ("Długo i szczęśliwie"), który – jak zapewniała – miał zachowywać się agresywnie wobec kobiet.
