
Fani kultowego "The Big Bang Theory" mogą być rozczarowani. Jim Parsons jasno dał do zrozumienia, że ewentualny powrót do ikonicznej roli Sheldona Coopera nie jest w jego planach. Co ciekawe, w innym tonie wypowiadała się serialowa Penny. Jedno jest pewne: niedługo fanów "Teorii wielkiego podrywu" czeka kolejny spin-off, tym razem wyjątkowo szalony.
"The Big Bang Theory" ("Teoria wielkiego podrywu") to jeden z najpopularniejszych sitcomów XXI wieku, emitowany w latach 2007–2019. Kultowy serial opowiada o grupie genialnych, ale społecznie nieporadnych naukowców, wśród których centralną postacią jest ekscentryczny fizyk Sheldon Cooper.
Na przestrzeni 12 sezonów widzowie śledzili nie tylko zawodowe perypetie bohaterów – Sheldona, Leonarda, Howarda i Raja, do których później dołączyły Amy i Bernadette – ale także ich rozwój emocjonalny i relacje międzyludzkie. Sukces zabawnego serialu, który zasłynął z odniesień do popkultury, przełożył się na 10 nagród Emmy, rekordową oglądalność oraz powstanie spin-offu "Młody Sheldon".
"Teoria wielkiego podrywu" powróci? Niestety serialowy Sheldon Cooper nie jest zainteresowany
W czasach, kiedy Hollywood wznawia, co tylko się da (ostatnio serialowy powrót zaliczył "Zwariowany świat Malcolma"), często pojawia się temat rebootu "Teorii wielkiego podrywu". Ten pozostaje na razie tylko w marzeniach fanów, ale Jim Parsons, serialowy Sheldon Cooper, wyjawił w programie "The View", czy wróciłby do swojej kultowej roli.
Fani będą niepocieszeni, ale niestety Parsons nie jest zainteresowany ewentualnymi nowymi odcinkami. – Nie sądzę, żebym zdecydował się na reboot. Nie mogę też powiedzieć, że za nim (Sheldonem – red.) tęsknię, częściowo dlatego, że przez 12 lat grania w serialu, gdzie wszystko było pisane pod konkretnego aktora, jest w tej postaci bardzo dużo mnie. Może nie ta genialna część, ale jednak sporo – powiedział aktor w wywiadzie.
Parsons podkreślił również, że mimo upływu lat nadal spotyka się z ogromną sympatią ze strony fanów. – To bardzo wzruszające, bo kiedy jako młody aktor przyjmujesz rolę w serialu komediowym, nie myślisz o tym, że może on mieć aż tak duże znaczenie. To naprawdę słodkie – dodał.
Jim Parsons wcielał się w ekscentrycznego fizyka przez wszystkie 12 sezonów produkcji, a do swojej roli powrócił w innej formie – był narratorem "Młodego Sheldona", a także pojawił się jako dorosły Cooper w finale popularnego spin-offu wyemitowanym w 2024 roku.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Co ciekawe, nie tylko Parsons został ostatnio zapytany o ewentualny powrót "Teorii wielkiego podrywu". Kaley Cuoco, czyli serialowa Penny, na początku bieżącego roku również poruszyła temat rebootu w rozmowie z "Entertainment Tonight". Aktorka nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi, ale jej szeroki uśmiech i znaczące spojrzenie wywołały fanowskie spekulacje, że coś jest na rzeczy.
– Kocham Penny. To jedna z moich ulubionych postaci. Zmieniła moje życie — zawodowo i osobiście. To była niesamowita podróż, wiele się nauczyłam – przyznała aktorka, która nic więcej nie zdradziła.
Kolejny spin-off "Teorii wielkiego podrywu" będzie... science fiction
Samo uniwersum "The Big Bang Theory" jednak się nie kończy. Prawdopodobnie w tym roku na HBO Max zadebiutuje kolejny spin-off "Teorii wielkiego podrywu". "Stuart Fails to Save the Universe" ("Stuart nie ratuje wszechświata") rozegra się po wydarzeniach z kultowego sitcomu i skręci w stronę... przygodowego science fiction.
Ulubieniec fanów oryginału Stuart Bloom (Kevin Sussman) przypadkiem doprowadza do multiwersalnego chaosu, uruchamiając urządzenie skonstruowane przez Sheldona i Leonarda. Razem ze swoją dziewczyną Denise (Lauren Lapkus) i geologiem Bertem Kibblerem (Brian Posehn) musi poskładać rzeczywistość na nowo, po drodze trafiając na alternatywne wersje dobrze znanych bohaterów.
