
"Władca much" na podstawie kultowej powieści Williama Goldinga zbiera świetne recenzje krytyków. Czteroodcinkowy miniserial BBC zachwycił nawet Stephena Kinga, który przyznał, że początkowo miał wobec produkcji spore wątpliwości. Nie wszyscy widzowie podzielają jednak entuzjazm króla literackiego horroru.
Czteroodcinkowy serial "Władca much" powstał na podstawie kultowej, brutalnej powieści Williama Goldinga z 1954 roku opowiada o grupie nastoletnich chłopców, którzy po katastrofie samolotu muszą samodzielnie przetrwać na bezludnej wyspie. Dzieci wybierają na swojego przywódcę Ralpha i szybko żegnają się z niewinnością. Z czasem walka o władzę i narastający chaos okazują się ważniejsze niż samo przetrwanie.
Za bezkompromisową adaptację wyprodukowaną przez BBC odpowiada Jack Thorne, współtwórca hitowego "Dojrzewania" oraz showrunner "Toksycznego miasta". Za kamerą stanął Marc Munden, znany m.in. z serialu "Pomoc", a muzykę skomponował legendarny Hans Zimmer, zdobywca dwóch Oscarów, który użyczył też swojego talentu trzeciemu sezonowi "Euforii".
W obsadzie znaleźli się młodzi aktorzy: David McKenna, Lox Pratt, który wcieli się w Draco Malfoya w nadchodzącym serialu "Harry Potter", Winston Sawyers, Ike Talbot, Harrison Metcalf, Gus Turner oraz Rafael de Belligna.
Stephen King zachwycony "Władcą much" na HBO Max
Brytyjski serial zachwycił również Stephena Kinga, który jest znany z miłości do popkultury i często dzieli się swoimi minirecenzjami na X. Pisarz opublikował swoją opinię o "Władcy much" zaledwie dzień po amerykańskiej premierze produkcji na Netfliksie (w Polsce miniserial jest dostępny na HBO Max).
"Władca much" (Netflix): miałem wątpliwości, ale to coś wyjątkowego. Serial doskonale oddaje cały horror i tajemnicę zagubionych dzieci pogrążających się w… cóż, sami zdecydujcie" – napisał mistrz grozy.
King nie jest w swojej opinie odosobniony: miniserial może pochwalić się znakomitymi ocenami. W serwisie Rotten Tomatoes zdobył aż 96 proc. pozytywnych recenzji od krytyków. Recenzenci szczególnie chwalą psychodeliczny, niepokojący klimat produkcji oraz to, jak wiernie oddaje atmosferę i przesłanie powieści Goldinga.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Rozbudowując tekst Williama Goldinga o trafne obserwacje dotyczące chłopięcości i wzmacniając je świetną obsadą młodych aktorów, ta wersja 'Władcy much' przejmuje muszlę (nawiązanie do fabuły książki – red.) i bezdyskusyjnie przyciąga uwagę" – brzmi pełny konsensus krytyków w Rotten Tomatoes.
Widzowie są podzieleni, co wcale nie dziwi. "Władca much" nie jest łatwym seansem, wręcz przeciwnie: budzi dyskomfort, a momentami wręcz (świadomie) odrzuca. Na Rotten Tomatoes miniserial ma tylko 58 procent od widowni. Ocena na IMDb to 6,6/10, a na Filmwebie – 7/10.
Warto dodać, że jest to pierwsza serialowa adaptacja "Władcy much". Wcześniej powstały trzy filmowe wersje brytyjskiej powieści, która w polskim systemie edukacji jest lekturą uzupełniającą w szkołach średnich (liceach i technikach).
