Sala kinowa i bohaterowie Mortal Kombat
"Mortal Kombat 2" okazuje się klapą. Źródło: mat. prasowe, Johannes Ziegler Photo/Shutterstock

Film "Mortal Kombat 2" miał być murowanym hitem. Twórcy zapewne zakładali, że fani słynnej gry będą walić do kin drzwiami i oknami. Stało się inaczej i to mimo niezłych recenzji.

REKLAMA

Gamingowe uniwersum "Mortal Kombat" nie ma szczęścia do ekranizacji: te albo okazują się fatalne, albo dobre, ale kinomani ich nie doceniają. Nowa odsłona przygód wojowników, którzy walczą o losy świata, jak na razie słabo sobie radzi. Przynajmniej pod kątem frekwencji w kinach.

"Mortal Kombat", czyli podróż z automatów do kina

Czy na świecie jest choć jeden obecny 30- i 40-latek, który w latach 90. choć raz nie zagrał w "Mortal Kombat" na automatach do gier? Nie widzę. Mało tego, chyba każdy przedstawiciel tej grupy zna słynny motyw muzyczny z ekranizacji przygód Raidena i jego kompanów, która pojawiła się w kinach w 1995 roku.

Sam film "Mortal Kombat" był udany. Na jego sukces złożyły się mroczna atmosfera, dobrze oddany klimat gry i efekty specjalne, które do dziś robią niezłe wrażenie. Potem było już gorzej. Kontynuacje były już... fatalne.

Mało tego, większość tych ekranizacji jest niemal nieznana szerszemu gronu. Bo o ile jeszcze o "Mortal Kombat 2: Unicestwienie" było głośno, tak o "Mortal Kombat: Ostateczna rozgrywka" czy "Mortal Kombat: Porwanie" wiedzą już chyba tylko najbardziej zagorzali fani.

Próba odrodzenia serii za pomocą "Mortal Kombat" z 2021 roku z jednej strony się nie udała (film był słaby), z drugiej wręcz przeciwnie: powstała "dwójka", która 8 maja miała swoją polską premierę.

"Mortal Kombat 2" w box office nie radzi sobie najlepiej

Tyle że wiele wskazuje na to, że nowy film okaże się komercyjną klapą. Powód? Z pewnością decyzja o przeniesieniu premiery z października na maj, w którym jest wiele ciekawszych premier.

Spójrzmy zresztą na dane: w Ameryce Północnej dzielnym wojownikom udało się zająć drugie miejsce w zestawieniu box office, ale w praktyce oznaczało to tylko 40 mln dol. wpływów z biletów. I to przy budżecie wynoszącym 80 mln dolarów.

Pamiętajmy jednak, że mowa o kosztach produkcji. A gdzie wydatki na promocję? Według analiz, by twórcy zarobili, fani serii muszą wydać na bilety łącznie około 160 mln dolarów. Może więc jakimś cudem się uda, ale nadal nie będzie dało się mówić o sukcesie.

Warto dodać, że "Mortal Kombat" przegrał z filmami "Michael" i "Diabeł ubiera się u Prady 2", które okazały się hitami.

Czy będzie "Mortal Kombat 3"?

Wszystko to sprawia, że szanse na powstanie "trójki" "Mortala" nie są duże. I wszystko to w momencie, gdy recenzenci wskazują na to, że produkcja jest dość udana.

Oczywiście nie mówimy tu o filmie udanym pod kątem artystycznym, z rozbudowaną fabułą i błyskotliwymi dialogami. Nie, to po prostu rozrywka. "Mortal Kombat 2" oferuje dynamiczne sceny walk, niezłe efekty specjalne, do tego reżyser wielokrotnie puszcza oko do fanów gier.

Mało tego, niektórzy wskazują na to, że nawet scenariuszowo jest o wiele lepiej niż w przypadku "jedynki": w końcu otrzymaliśmy pełnokrwistego bohatera – Johnny'ego Cage'a, zblazowanego byłego gwiazdora kina akcji, który nagle dostaje propozycję ratowania świata. Choć zapewne chętniej spędziłby najbliższy wieczór w swoim apartamencie na obrzeżach Los Angeles, popijając tam piwo. Gorzej, że mocno zidentyfikowali się z nim fani serii. I też pozostali w domach.