Geralt z Rivii
Fani Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu marzą o tym, by w nowym DLC pojawił się Iorweth Fot. materiał prasowy. Montaż: naTemat

CD Projekt RED zapowiedział, że w przyszłym roku gracze otrzymają dostęp do kolejnego dodatku do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Miłośnicy przygód Geralta z Rivii marzą o tym, by w DLC zatytułowanym "Pieśni przeszłości" pojawiła się uwielbiana postać z sequela, której zabrakło w "podstawce" i poprzednich zawartościach dodatkowych. Taki potencjał nie może pójść na marne.

REKLAMA

CD Projekt RED wydał grę Wiedźmin 3: Dziki Gon ponad dekadę temu, redefiniując branżę gier komputerowych i stając się dla pozostałych twórców gamedevu (zwłaszcza gier akcji z elementami RPG) wzorem do naśladowania. Tytuł mógł pochwalić się immersyjną rozgrywką z tętniącymi życiem lokacjami (m.in. okupowanym przez Nilfgaardczyków Białym Sadem i ponurym Velen będącym ziemią sporną), dbałością o detale, rewolucyjnym podejściem do zadań pobocznych, imponującą – jak na tamte lata – grafiką oraz wachlarzem postaci z prawdziwego zdarzenia.

Redzi najpierw wypuścili inspirowane legendą o Panu Twardowskim DLC "Serce z kamienia", dzięki któremu poznaliśmy diabła wcielonego, czyli Gauntera o’Dima (znanego również jako Pan Lusterko). Następnie polscy deweloperzy podzielili się z graczami dodatkiem "Krew i wino", który zabrał ich do pozornie idyllicznego księstwa Toussaint, gdzie grasował seryjny krwiopijca. Trzecia zawartość dodatkowa – "Pieśni przeszłości" – ma być ostatnią wyprawą Geralta z Rivii na szlak. A przynajmniej ostatnią, w której my nim pokierujemy.

Gracze chcą Iorwetha w DLC Wiedźmin 3: Dziki Gon – Pieśni przeszłości

"Medalion drży... to może zwiastować tylko jedno! Nadszedł czas, aby ogłosić dodatek Wiedźmin 3: Dziki Gon – Pieśni przeszłości!" – mogliśmy przeczytać w oficjalnym komunikacie CD Projektu, w którym poinformowano, że rozszerzenie opracowywane przez Fool's Theory – twórców nadchodzącego remake'u pierwszej części – ukaże się na PC, Xbox Series X|S i PlayStation 5 w 2027 roku. Redzi nie weszli w szczegóły zapowiedzianego DLC, który ma stanowić pomost między trójką a Wiedźminem 4, ale momentalnie zostali zasypani pytaniami o potencjalny powrót Lisa Puszczy.

Iorweth, bo o nim mowa, był obok Vernona Roche'a – dowódcy Niebieskich Pasów, a później przywódcy temerskiej partyzantki – i Letha z Gulety, wiedźmina cechu żmii, kluczową postacią w grze Wiedźmin 2: Zabójcy królów. Tylko on z drugoplanowej trójki nie zaszczycił nas swoją obecnością w Dzikim Gonie i jego rozszerzeniach.

Dalsza część artykułu poniżej.

Gracze przeczesali wszelkie możliwe zakamarki otwartego świata w poszukiwaniu oszpeconego przez ludzi elfa Aen Seidhe, który był dowódcą Scoia'tael (Wiewiórek) oraz lojalnym sojusznikiem aedirnskiej rebeliantki Saskii. Jedyną pozostałością po nim w trzeciej części serii były słowa przypadkowych Wiewiórek (NPC-ów), które rozpowszechniały między sobą pogłoski o jego dalszym losie i miejscu pobytu.

Przypomnijmy, że pierwszy akt Zabójcy królów dał graczom wybór, za kim w następnych rozdziałach ma podążyć ich Geralt. Z fabularnego punktu widzenia ścieżka Iorwetha (pomoc w walce o Wolne Państwo Saskii i opowiedzenie się po stronie nieludzi) była tak samo istotna, co ścieżka Roche'a (polityczne intrygi, próba ocalenia prawowitej następczyni tronu Temerii i opowiedzenie się po stronie ludzi).

W 2016 roku Philipp Weber, projektant questów do Dzikiego Gonu, miał zamieścić na oficjalnym forum Wiedźmina wpis, w którym zasugerował, że pierwotne plany dotyczące scenariusza trzeciej odsłony zakładały powrót Iorwetha. Inne źródła donosiły, że elf miał być istotną częścią wątku powtórnego wybuchu epidemii Catriony.