
Serial "Euforia" zasługuje na takie samo traktowanie jak "Dojrzewanie"? Zdaniem jednej z gwiazd trzeciego sezonu dzieło Sama Levinsona powinno być puszczane w szkołach średnich. Widzowie uważają, że takiego poziomu oderwania od rzeczywistości w dyskusji na temat hitu HBO jeszcze nie było. Oglądanie go na lekcjach w towarzystwie nauczycieli nie usunęłoby grubej warstwy brokatu, którym obsypano jego pierwsze dwie odsłony.
Jak pisałam wcześniej w naTemat, "Euforia" pod płaszczykiem nastoletniej dramy snuje opowieść o daleko idących skutkach epidemii opioidów, która od ładnych kilku dekad nawiedza Stany Zjednoczone i zbiera śmiertelne żniwa nie zważając ani na wiek, ani na klasę. "Sam Levinson, twórca serialu, na własnej skórze przekonał się o tym, jak niszczycielskie potrafią być opiaty. Od kilkunastu lat jest czysty, choć głód nawraca, [...] a walka z uzależnieniem polega na ciągłym uczeniu się, jak prosić o pomoc" – mogliście przeczytać w tekście "Chodzą jak zombie. 'Euforia' pokazuje raka, który toczy społeczeństwo w USA – kryzys opioidowy".
"Euforia" jest serialem dla dorosłych. "Kumple" (oryg. "Skins") też byli, a mimo to żadne ograniczenia wiekowe nie powstrzymywały nastolatków przed ich seansem. Z jednej strony Levinson przestrzega widzów przed konsekwencjami brania narkotyków, z drugiej zaś ubiera historię Rue Bennett w błyszczące szaty działające jak wabik na młode, buntujące się umysły. "Euforia" nie zwiększa świadomości w sposób oczywisty. TikTokowe trendy jasno pokazują, że wiele osób z pokolenia Z (i nie tylko) traktuje "wciąganie kresek" przez protagonistkę w kategoriach estetycznych. To powtórka z brytyjskich "Skinsów".
Sharon Stone chce, by "Euforia" była puszczana w szkołach. Są lepsze lekcje o kryzysie opioidowym
Sharon Stone, którą w trzecim sezonie obsadzono w roli Patty Lance, szefowej Lexi Howard i producentki z Hollywoodu, uważa "Euforię" za najlepszy serial w historii telewizji. Zdaniem laureatki Złotego Globu za dramat gangsterski "Kasyno" hit giganta streamingu powinien być pokazywany w każdej szkole średniej, gdyż w autentyczny sposób przedstawia problemy, z jakimi borykają się dzieciaki.
– Wszyscy rodzice powinni ją obejrzeć. Jako mama, uwielbiam ją. (...) Spotykaliśmy takie dzieci, widzieliśmy, jak stają się młodymi dorosłymi; widzieliśmy, jak stają się dilerami narkotyków. I ja sama doświadczyłam tego w swojej rodzinie – powiedziała w wywiadzie z Keke Palmer dla amerykańskiego tygodnika rozrywkowego "Variety", wspominając o tym, że jej brat był zamieszany w handel narkotykami.
Pomysł dotyczący organizowania szkolnych seansów "Euforii" – delikatnie mówiąc – nie przekonał do siebie sporej części widowni, która w mediach społecznościowych zaczęła otwarcie krytykować i wyśmiewać gwiazdę "Nagiego instynktu". "Stone chyba się zjarała" – widzimy w komentarzach na portalu X (dawnym Twitterze).
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Pokazywanie niekiedy śmiesznej, niekiedy strasznej "Euforii" w szkołach nie rozwiąże systemowego problemu, który popycha młodych do sięgania po używki. Sama idea, by poprzez dzieła kultury zachęcać młodsze pokolenia do zgłębiania tematu narkopolityki, nie jest zła, natomiast istnieją filmy i seriale, które zdecydowanie lepiej poradziłyby sobie jako wprowadzenia do problematyki uzależnień.
Na liście wspomnianych produkcji mamy "Lekomanię" z Michaelem Keatonem, której wielowątkowa fabuła rozkłada na czynniki pierwsze kryzys opioidowy w USA, pokazując mechanizmy, jakimi kierowała się Purdue Pharma w procesie wprowadzania OxyContinu na rynek. Obok miniserialu Danny'ego Stronga ujrzymy również dramat "Mój piękny syn" Felixa Van Groeningena, będący adaptacją pamiętnika Davida Sheffa – ojca, który był świadkiem, jak jego dziecko coraz bardziej zatraca się w objęciach uzależnienia.
Oba te tytuły są odarte z euforycznych elementów, które w kamerze Levinsona odzwierciedlały wewnętrzne doznania Rue na haju. "Lekomania" i "Mój piękny syn" zasługują na podobną uwagę, co "Dojrzewanie", które z powagą podchodzi do kwestii wpływu toksycznej manosfery na poglądy nastoletnich chłopców. "Euforia" to zupełnie inny kaliber.
Co o "Euforii" mówił Sam Levinson?
W 2019 roku na łamach IndieWire Sam Levinson i Zendaya (odtwórczyni roli Rue) podkreślali, że "Euforia" nie jest skierowana do widzów poniżej 18. roku życia, ale może okazać się dobrym narzędziem do rozmów, jakie o narkotykach powinni przeprowadzić ze swoimi pociechami rodzice.
Twórca miał rację, mówiąc, że jeśli dorosły ma świadomość, iż jego dziecko – niezależnie od próśb czy zakazów – i tak obejrzy serial, powinien usiąść z nim przed telewizorem i przedyskutować to, co pokazano w danym odcinku. Dla szkół powinny być zarezerwowane materiały bardziej edukacyjne – a przynajmniej takie, które nie idą w kierunku kampu.




