Sydney Sweeney w stroju królika
Sydney Sweeney jest w nowym sezonie "Euforii" mocno s*sksualizowana. Mat. prasowe

Wszyscy fani "Euforii" czekali na trzeci sezon serialu. Teraz zapewne modlą się o to, by pierwsze odcinki jak najszybciej "odzobaczyć". Chodzi o postać graną przez Sydney Sweeney, która służy twórcom do pokazania tego, o czym podobno skrycie marzą mężczyźni. Tyle że robią to w szczególnie obleśny sposób.

REKLAMA

Chyba połowa ludzkości czekała na trzeci sezon "Euforii", która wróciła po czterech latach. Jednaj miał być wielki powrót, a jest wielka afera. Szalę goryczy przeważył odcinek "This Little Piggy" ("Ta mała świnka").

3. sezon "Euforii" fatalnie traktuje Sydney Sweeney. A miało być tak pięknie

Cassie Howard, grana przez Sydney Sweeney, to jedna z bohaterek "Euforii". Dotąd poznaliśmy ją jako dość zagubioną dziewczynę. W nowym sezonie jej los miał się "wyprostować": miała szczęśliwie wyjść za mąż, mieć piękne wesele i wspaniałe życie. Tyle że okazuje się, że życie nie jest usłane różami nawet w serialach HBO (kto oglądał "Grę o tron" doskonale o tym wie).

Okazało się, że wybranek jej serca, Nate, nieszczególnie radzi sobie w biznesie i popada w spore długi. Do tego jego pożyczkodawcy to typy spod ciemnej gwiazdy, którzy przez brak spłaty są w stanie dokonywać rzeczy strasznych. Nic dziwnego, że ślub Cassie i Nate'a zamienił się w jedną z najbrutalniejszych scen w historii serialu.

By pomóc swojemu partnerowi życiowemu, Cassie rozpoczyna karierę na słynnej niebieskiej platformie. I robi w ten sposób sporą karierę. Problem w tym, że widzowie nie mogą już patrzeć na ekran telewizora. Jeśli ktoś zastanawiał się czym jest OnlyFans, serial HBO serwuje teraz dość specyficzną lekcję na ten temat.

Cassie Howard w "Euforii" robi nieprzyzwoite rzeczy, a fani już nie mogą tego ogladać

Co takiego wyczynia jedna z najsłynniejszych blondynek na świecie? Przede wszystkim prezentuje swój biust. I to nierzadko w pełnej krasie. Tworzy dla fanów nagrania ASMR (ang. Autonomous Sensory Meridian Response), oczywiście szepcząc dość nieprzyzwoite słowa.

Jakby tego było mało, wkłada sobie mikrofon w miejsca intymne i kłóci się ze swoją koleżanką-menadżerką, czy ma... puścić bąka do słoika (wszystko dla fana, oczywiście za pieniądze).

W metaforycznej scenie, która ma pokazać skalę jej wielkości w branży dla dorosłych, rośnie do gigantycznych rozmiarów i niczym Godzilla przemierza ulice metropolii. W pewnym momencie odnajduje tak jednego ze swoich wielbicieli, którego "kręcą" ogromne kobiety (i pisząc to, mamy na myśli naprawdę OGROMNE), który właśnie ogląda film XXX z jej udziałem. W takiej to kłopotliwej sytuacji pokazuje mu swój biust.

Tak, wszystko to brzmi jak scenariusz filmu dla dorosłych. I do tego o dość niecodziennych fantazjach. Tak też odbierają to powoli widzowie, którzy twierdzą, że Sam Levinson, który stoi za "Euforią" i jest twórcą kontrowersyjnego "Idola", zdecydowanie przesadza. Nie inaczej uważają krytycy.

Nie chodzi już nawet o s*ksualizowanie jednej z głównych bohaterek, ale też o to, że wszystkie te sceny tak naprawdę nie rozwijają wątku Cassie. Ich głównym celem wydaje się raczej wywoływanie kontrowersji i pokazywanie Sydney Sweeney w sytuacjach oraz pozach, które wpisują się w fantazje części fanów – zwłaszcza tych, którzy bardziej niż jej talent aktorski doceniają jej wygląd.

To już nie jest "Euforia"

Warto dodać, że "Euforia", niegdyś wielki hit HBO, początkowo była serialem opowiadającym o problemach amerykańskich nastolatków. Trzeci sezon pokazuje, jak główni bohaterowie nie radzą sobie w codziennym życiu już jako dorośli. Tyle że brakuje w tym już kompletnie subtelności i całość zaczyna zahaczać o softp*rno i klimaty gore. Nic dziwnego, że fani coraz mocniej szukają w fabule sensu, którego Levinson zdaje się celowo unikać.