
Netflix przygotował dla widzów świetny koreański serial, który porusza podobne kwestie, co swego czasu popularna "Chwała". "Dam ci lekcję" ukazuje bolesną prawdę o współczesnych szkołach – o chorobie, która toczy zwłaszcza Koreę Południową. W Polsce, która po "Squid Game" otworzyła się na k-dramy, produkcja radzi sobie naprawdę dobrze. Czy zasłużyła na wysokie miejsce w rankingu?
W bibliotece Netflixa systematycznie pojawiają się dzieła prosto z Korei Południowej. W ofercie giganta streamingu znajdziemy zarówno klasyki gatunku k-drama (m.in. historyczny romans "Mr. Sunshine" z Lee Byung-hunem z "Bez wyjścia"), jak i produkcje oryginalne pokroju "Squid Game", "All of Us are Dead" oraz "Chwały" pokazującej, jak wygląda szkolne piekło. Nowością, którą z ostatnim tytułem łączą podobne elementy narracji, jest "Dam ci lekcję". Nowy dramat momentalnie wskoczył na 3. miejsce rankingu oglądalności, co raczej nie powinno nikogo dziwić.
"Dam ci lekcję" podbija Netflixa w Polsce. O czym jest koreański serial?
"Dam ci lekcję" jest adaptacją kontrowersyjnego internetowego komiksu autorstwa Chae Yong-taeka i Han Ga-ram, których zainspirowały prawdziwe historie ofiar gnębienia – określanego w ich ojczyźnie mianem wang-ta.
Korea Południowa od dłuższego czasu mierzy się z epidemią szkolnych dręczycieli. Jak pisaliśmy przy okazji "Chwały", uczniowie nagminnie znęcają się tam nad swoimi koleżankami i kolegami z ławki. Gdy tylko taka sprawa wyjdzie po latach na wierzch, idole, którzy mieli w przeszłości terroryzować słabszych, od razu zostają wpisani na czarną listę przez Koreańczyków. Społeczeństwo nie potrafi rozwiązać tego problemu.
Twórcom serialu Netflixa przyświecała idea, by jeszcze raz rozpocząć dyskusję na temat przemocy wśród nieletnich, sprawdzając, czy tym razem coś dobrego i długofalowego z niej wyniknie. Reżyser Hong Jong-chan podszedł do sprawy na poważnie – chciał mieć pewność, że scenariusz jego dzieła będzie pozbawiony niewłaściwych aspektów webtoona, który w Stanach Zjednoczonych krytykowano za "szerzenie rasizmu". Jak sam zasugerował, zależało mu na tym, by kryjąca się za fabułą nauka mogła w pełni wybrzmieć.
"Dam ci lekcję" skupia się na losach Biura Ochrony Edukacji powołanego przez ministra edukacji Choi Gang-seok, który przez bagatelizowany dotąd problem stracił ukochaną córkę. Zespołowi, któremu rząd przyznał prawo do wprowadzania zmian w systemie szkolnictwa, przewodzi były kapitan sił specjalnych, Na Hwa-jin. Mężczyzna razem z innymi inspektorami po swojemu rozprawia się z małoletnimi dręczycielami i ich problematycznymi rodzicami.
"Dam ci lekcję" pokazuje różne oblicza niesprawiedliwości
Każdy odcinek "Dam ci lekcję" odsłania przed widownią różne oblicza niesprawiedliwości, nad którą koreańskie społeczeństwo całkowicie straciło kontrolę. Serial wyraźnie pokazuje, że przyczyny bullyingu najczęściej leżą po stronie wpływowych rodziców, skorumpowanego systemu i braku przynoszących efekty przepisów prawa. To zresztą problem, który nie zna granic – dziś miejscem przemocy jest szkoła, a nie dom również daleko poza Koreą.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ponadto zaznaczmy, że potrzeba konkurowania z innymi towarzyszy Koreańczykom od najmłodszych lat – to pokłosie azjatyckiego kryzysu finansowego z 1997 roku i wypaczonych przez kapitalizm wartości konfucjańskich, które pracę dla chaeboli traktują w kategoriach największego życiowego sukcesu.
Nowość Netflixa nie bawi się w półśrodki, gdy prezentuje niekonwencjonalne metody Biura Ochrony Praw Edukacyjnych. "Oczywiście, przemocy nigdy nie da się w pełni usprawiedliwić, ale w fikcyjnych ramach tego dramatu brutalność oparta na zasadzie 'oko za oko' spełnia konkretny cel narracyjny, będąc odbiciem społeczeństwa, w którym brak surowego karania sprawców przemocy ostatecznie oznacza porzucenie ofiar" – czytamy w recenzji Park Jin-hai na łamach dziennika "The Korea Times".
W obsadzie dziesięcioodcinkowego serialu znaleźli się m.in. Kim Mu-yeol ("Muza"), Lee Sung-min ("Szpieg"), Jin Ki-joo ("My Perfect Stranger"), P.O ("Amazing Saturday"), Kim Jong-soo ("Bogota") i Song Young-kyu ("Gra o wszystko").




