
Disney w duecie z Pixarem nie zamierza łatwo oddawać pola konkurencji. "Toy Story 5" ma być tytułem, dzięki któremu kultowa animowana seria zyska nowy blask. W pierwszych recenzjach krytycy filmowi nie obrzucili Chudego i Buzza Astrala zgniłymi pomidorami. Takiego komentarza dotyczącego skoku technologicznego potrzebowali rodzice i ich dzieci.
Film "Toy Story" trafił do kin w 1995 roku, momentalnie zyskując status dzieła przełomowego ze względu na to, że jako pierwsza pełnometrażowa animacja został w całości wykonany techniką 3D. Druga i trzecia część powtórzyły sukces oryginału, na dobre zadomowiając się w popkulturowej świadomości widzów na całym świecie. Czwórka, choć również okrzyknięto ją mianem fenomenalnej, nie miała już takiej samej siły rażenia, jak swoje poprzedniczki.
Nowa odsłona kultowej animacji "Toy Story" ma być wielkim powrotem franczyzy, z silnym komentarzem współczesnej rzeczywistości, w której zabawki coraz szybciej wypierane są przez nowinki technologiczne. Jedną z broni "Toy Story 5" jest nostalgia, ale ona sama w sobie nie da rady udźwignąć całego filmu. Na szczęście krytycy zapewniają, że narracja w najnowszej produkcji jest tym, co wysuwa się na pierwszy plan.
Pierwsze recenzje "Toy Story 5". Krytyka, jakiej potrzebują dziś rodzice
Buzz Astral, Jessie i przyjaciele zamieszkują teraz pokój Bonnie. Dziewczynka dorasta w dobie internetu i mediów społecznościowych, a to oznacza jedno. Do zabawek, jakimi w latach 90. bawił się Andy, dołączają technologiczne wynalazki. Bohaterowie poznają tablet o nazwie Lilypad. Na jego widok paranoiczny dinozaur Rex krzyczy: "Znowu wyginę, tylko nie to".
W pierwszym zwiastunie "Toy Story 5" widzieliśmy, że plastikowe i pluszowe postaci ponownie łączą siły z Chudym, który wyruszył w podróż, by pomóc porzuconym zabawkom znaleźć nowych właścicieli. Zapowiedź wyraźnie wskazała widzom, jakie tematy zamierza poruszyć film. Rodzice z wielką obawą przyglądają się dziś, jak ich dzieci w zatrważającym tempie dorastają, mając pod ręką media społecznościowe i rosnącą w siłę sztuczną inteligencję. Piąta część słynnej serii pochyla się właśnie nad tym.
Film w reżyserii Andrew Stantona ("Gdzie jest Nemo?") i ze scenariuszem McKenny Harris ("Hola, Alberto") zebrał pierwsze opinie w agregatorze Rotten Tomatoes. Krytycy filmowi przyznali mu odznakę "świeżego pomidora" – ich werdykt to 93 proc. pozytywnych recenzji (średnia ze 115 artykułów). Animacja ma szansę zdobyć jeszcze wyższą ocenę. Przypomnijmy, że "Toy Story 4" (przy 485 recenzjach) nagrodzono w serwisie 97 proc.
W opiniach powtarzają się zachwyty nad mądrością, jaka płynie z fabuły "Toy Story 5". "To film, który porusza głęboką kwestię: jak dzieci będą się ze sobą komunikować w erze, która chce, żeby dorastały zbyt szybko? Przesłanie animacji brzmi: Zwolnij, bądź prawdziwy i baw się. Zabawa, którą czerpiesz, równa się zabawie, którą tworzysz" – napisał Owen Gleiberman na łamach amerykańskiego tygodnika rozrywkowego "Variety".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Niewiele filmów uchwyciło niepokój starszego pokolenia, które patrzy na pozornie zagubioną młodszą generację, z większą przenikliwością niż 'Toy Story 5'" – czytamy w tekście autorstwa Roberta Danielsa z portalu RogerEbert.com. Nowa odsłona animowanego hitu ma wzruszać do łez i zachęcać do patrzenia przed siebie, a nie na ekran smartfona.
"Aż trudno uwierzyć, że seria 'Toy Story' ma ponad 30 lat i stanowiła centralny punkt złotej ery Pixara. Teraz jednak historia się skończyła, a IP jest już wyczerpane" – skrytykował zaś Peter Bradshaw z brytyjskiego dziennika "The Guardian".




