Sam Altman na tle znaku Hollywood
Film "Artificial" o Samie Altmanie ujrzy światło dzienne? Fot. Shutterstock / Pexels

Luca Guadagnino nakręcił "Artificial" – film o Samie Altmanie, twórcy ChatGPT, z Andrew Garfieldem w roli głównej. Miał być murowanym kandydatem do Oscarów, ale żadne wielkie studio nie chce go tknąć. Najpierw porzucił go Amazon, kilka miesięcy po inwestycji 50 miliardów dolarów w OpenAI, a potem odmówiły Netflix, A24 i kolejne wytwórnie. Powód mówi wiele o tym, jak pieniądze z AI rządzą dziś Hollywood.

REKLAMA

Luka Guadagnino, włoski reżyser i scenarzysta, słynie ze śmiałych filmów. To on zrobił z Timothée Chalameta gwiazdę w "Tamtych dniach, tamtych nocach", udowodnił w "Challengers" z Zendayą, że tenis potrafi być zmysłowy i pomógł Craigowi Bondowi odejść od twardego wizerunku Jamesa Bonda w "Queer".

Autor "Jestem miłością", "Suspirii" i "Do ostatniej kości" kręci teraz "Artificial", które – niczym "Social Network" o Marku Zuckberbergu – opowie o kolejnym wielkim nazwisku w amerykańskiej branży technologicznej. Chodzi o Sama Altmana, współzałożyciela i CEO firmy OpenAI, twórcy ChatGPT.

Film Artificial" opowie o Samie Altmanie, twórcy ChatGPT. Amazon zrezygnował, inne studia boją się kupić

Scenariusz, który napisał były scenarzysta "Saturday Night Live" Simon Rich, rekonstruuje burzliwy weekend z 2023 roku, kiedy to Altman został nagle zwolniony przez zarząd OpenAI, by po zaledwie kilku dniach powrócić na stanowisko. Pierwsza część filmu skupia się na Ilyi Sutskeverze, idealistycznym naukowcu, który stał za technicznym sukcesem firmy, a druga na bezwzględnej walce o władzę na szczytach korporacji.

W Altmana wciela się Andrew Garfield, gwiazdor m.in. "Niesamowitego Spider-Mana", łamiącego serce "Nie opuszczaj mnie" czy wspomnianego "The Social Network". W gwiazdorskiej obsadzie znaleźli się również: Monica Barbaro ("Top Gun: Maverick") jako była dyrektorka ds. technologii Mira Murati, Ike Barinholtz ("Sąsiedzi") jako Elon Musk, a także Yura Borisov ("Anora"), Cooper Hoffman ("Licorice Pizza"), Jason Schwartzman ("Grand Budapest Hotel"), Cooper Koch ("Potwory: Historia Lyle'a i Erika Menendezów"), Billie Lourd ("Królowe krzyku"), Zosia Mamet ("Dziewczyny"), Chris O'Dowd ("Technicy") i Mark Rylance, zdobywca Oscara za "Most szpiegów".

Film "Artificial", którego budżet produkcyjny wyniósł podobno aż 40 milionów dolarów, nie ma jednego łatwo. Nagle z projektu zrezygnowało Amazon MGM Studios, który planowało premierę na początek 2027 roku. Agencja CAA Media Finance, reprezentująca Guadagnino, desperacko organizuje pokazy zamknięte, by znaleźć dla filmu nowy dom.

Branżowy magazyn "Variety" podaje, że film został w ciągu ostatnich kilku dni zaprezentowany grupie potencjalnych dystrybutorów, ale na razie rezygnuje jedna firma za drugą. Po seansie "Artficial" Luce Guadagnino odmówiły Focus Features, Warner Bros.' Clockwork, Netflix, a nawet studio A24, które nie boi się ryzykownych produkcji.

Studia nie chcą ryzykować. Chcą robić biznesy na AI

Dlaczego? Być może mały wpływ miała na to kasowa i artystyczna porażka ostatniego filmu Guadagnino "Po polowaniu" z Julią Roberts. Thriller psychologiczny o oskarżeniach o przemoc s*ksualną pod adresem wykładowczyni akademickiej kosztował około 80 milionów dolarów, a zarobił... 9,5 miliona.

Każdemu zdarzają się jednak porażki, a nazwisko Guadagnino jest na tyle duże, że raczej nie jest to główny powód. O co więc chodzi? Najprawdopodobniej o biznes.

Z kuluarowych plotek wynika, że film "Artificial" przedstawia Altmana jako patologicznego kłamcę, a Elona Muska w wyjątkowo niekorzystnym świetle. A dodajmy, że Amazon MGM wycofało się z projektu zaledwie kilka miesięcy po tym, jak gigant ogłosił wieloletnie partnerstwo technologiczne i gigantyczną inwestycję w OpenAI o wartości 50 miliardów dolarów. Nie trudno się więc domyślić, że krytyka szefa Open AI raczej nie jest Amazonowi na rękę, mimo że studio zapewniało w oświadczeniu, że na jego decyzję o porzuceniu "Artificial" wcale nie wpłynęła kontrowersyjna tematyka.

Amazon MGM wcale nie jest tutaj wyjątkiem, bo branża AI mocno się rozwija, z czego chcą korzystać studia i platformy (jak niesławny projekt Disneya z Sorą, która w marcu nagle ogłosiła, że kończy działalność).

"Nawet niezależne studia, które mają własne ambicje związane ze sztuczną inteligencją lub silne powiązania z rynkiem Big Tech, podchodzą do filmu z dużą ostrożnością. Przykładowo, stojąca za sukcesami A24 firma Thrive Capital Josha Kushnera [brata Jareda, zięcia Donalda Trumpa – red.] posiada miejsce w zarządzie OpenAI i jest jednym z największych oraz najbardziej prominentnych inwestorów tej organizacji" – pisze "Variety".

Studia nie chcą więc niszczyć szans na potencjalną intrantną współpracę w zakresie sztucznej inteligencji i raczej nie mają też ochoty na potencjalną prawną batalię, którą może im zgotować Sam Altman.

Jest szansa dla "Artficial" Luki Guadagnino. Mubi uratowało już "Substancję" z Demi Moore

Dramat o twórcy OpenAI, który jest już na ukończeniu, nie narzeka jednak na brak zainteresowania. Variety dowiedziało się, że o film mocno zabiegają dwie niezależne wytwórnie: Mubi i Neon.

Mubi, czyli platforma streamingowa, a jednocześnie niezależne studio filmowe, producent i dystrybutor, wydaje się dla "Artificial" naturalnym nowym domem. Niezależny dystrybutor ma już na koncie udaną współpracę z Guadagnino – wprowadził na światowe rynki "Queer" z Danielem Craigiem, odpowiadali za brytyjską dystrybucję kinową "Suspirii" i wykupili globalne prawa do krótkometrażówki Włocha "The Staggering Girl".

Mubi uratowało już jeden projekt: głośną "Substancję" Coralie Fargeat, gdy Universal zrezygnował z filmu tuż przed Festiwalem w Cannes. Body horror z Demi Moore z 2024 roku zdobył ostatecznie na Lazurowym Wybrzeżu nagrodę za scenariusz i zgarnął Oscara za charakteryzację i fryzury (spośród pięciu nominacji, w tym za film, scenariusz, reżyserię i rolę Moore).

"Warto jednak pamiętać, że 'Substancja' była mniejszym ryzykiem – kosztowała o połowę mniej i nie brała na celownik żyjących, niezwykle wpływowych ludzi. Mimo to 'Artificial' – idąc śladem głośnego 'The Apprentice", w którym Sebastian Stan wcielił się w Donalda Trumpa i który również początkowo odstraszał dystrybutorów – wciąż ma ogromne szanse stać się poważnym graczem w wyścigu po Oscary" – zauważa "Variety".

Dalsza część artykułu poniżej.

"Wybraniec" o Donaldzie Trumpie też walczył o dystrybucję

Wspomniany "Wybraniec" Ali Abbasiego, który zawiera m.in. sekwencję przedstawiającą młodego Trumpa gwałcącego swoją pierwszą żonę, Ivanę, był agresywnie blokowany przez prawników Trumpa zaraz po pokazie na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2024 roku. Sztab polityka wysłał do twórców oficjalne żądanie zaprzestania dystrybucji, grożąc gigantycznym pozwem za zniesławienie oraz ingerencję w trwającą wówczas kampanię prezydencką.

Obawa przed procesami wywołały panikę w Hollywood, przez co żadne duże studio ani platforma streamingowa nie chciały kupić praw do filmu z Sebastianem Stanem. Sytuację skomplikował też wewnętrzny konflikt z jednym z głównych inwestorów, miliarderem Danem Snyderem, który jako zwolennik Trumpa próbował zablokować premierę od środka.

Ostatecznie, aby sfinansować niezależną dystrybucję kinową w USA, twórcy musieli ratować się internetową zbiórką crowdfundingową na Kickstarterze. W końcu na wykupienie praw zdecydowała się niezależna firma Briarcliff Entertainment, co pozwoliło na premierę tuż przed wyborami prezydenckimi.

"Wybraniec" zdobył świetne oceny krytyków i widzów, zgarnął też nominacje do Oscara za role Stana i Jeremy'ego Stronga (który zagra Marka Zuckerberga w kontynuacji "The Social Network"). Czy podobnie będzie z "Artificial"? Jeśli Luka Guadagnino nauczy się na błędach swojej słabiutkiego "Po polowaniu", niewykluczone, że tak. Na razie czeka go jednak walka, bo we współczesnym Hollywood wcale nie jest łatwo robić filmy mówiące prawdę.