Jesse Eisenberg jako Mark Zuckerberg
Eisenberg nie chciał znowu zagrać szefa Mety Fot. Kadr z "The Social Network"

Aaron Sorkin przez trzy dni próbował przekonać Jessego Eisenberga, by znów wcielił się w Marka Zuckerberga w "The Social Reckoning". Nominowany do Oscara za tę rolę w "The Social Network" aktor odmówił i trudno mu się dziwić. Eisenberg nie chce być dłużej kojarzony z szefem Facebooka, którego otwarcie krytykuje za nieetyczne działania. Jego miejsce zajął gwiazdor "Sukcesji" Jeremy Strong.

REKLAMA

"The Social Network" to thriller biograficzny w reżyserii Davida Finchera i ze scenariuszem Aarona Sorkina, oparty na książce "Miliarderzy z przypadku" Bena Mezricha. Pokazuje burzliwe kulisy powstania Facebooka oraz procesy sądowe, jakie wytoczyli założycielowi platformy, Markowi Zuckerbergowi, jego dawni przyjaciele i wspólnicy.

Produkcja odniosła ogromny sukces, zarabiając na całym świecie 226 milionów dolarów i zdobywając osiem nominacji do Oscara, w tym za najlepszy film i główną rolę Jessego Eisenberga, późniejszego reżysera "Prawdziwego bólu", który fenomenalnie zagrał przyszłego miliardera.

"The Social Network" zdobył ostatecznie trzy statuetki: za najlepszy scenariusz adaptowany, najlepszą muzykę autorstwa Trenta Reznora i Atticusa Rossa oraz najlepszy montaż. Do dziś uznawany jest za jeden z najważniejszych obrazów XXI wieku oraz jedną z najbardziej wpływowych hollywoodzkich opowieści o branży technologicznej.

Jesse Eisenberg nie wróci jako Mark Zuckerberg w "The Social Reckoning". Podał powód

Po 16 latach "The Social Network" doczeka się kontynuacji, choć z zupełnie inną obsadą oraz bez Davida Finchera – Aaron Sorkin zajął się zarówno scenariuszem, jak i reżyserią filmu zatytułowanego "The Social Reckoning". Wcześniej słynny scenarzysta stawał już za kamerą m.in. "Gry o wszystko", "Procesu Siódemki z Chicago" oraz "Lucy i Desi".

W sequelu występują laureatka Oscara za "Anorę" Mikey Madison; gwiazda "The Bear" Jeremy Allen White; Bill Burr z serialu "The Mandalorian" (który niedawno doczekał się filmu) oraz nominowany do Oscara za "Wybrańca" Jeremy Strong, gwiazdor "Sukcesji". 47-latek wciela się w rolę Marka Zuckerberga, zastępując Jessego Eisenberga, który nie chciał wrócić w roli CEO Mety. Dlaczego?

Sorkin wyznał w "Vanity Fair", że przez trzy dni próbował przekonać Eisenberga, aby znowu zagrał Zuckerberga. – Czułem, że ta rola należy do niego, a poza tym był już zahartowany przez wcześniejsze doświadczenia – powiedział. Gwiazdor "Iluzji" się jednak nie ugiął. – Po prostu nie chciał być już dłużej utożsamiany z Markiem Zuckerbergiem. Ma z tym facetem swoje problemy. Nie podoba mu się, gdy dzieci podchodzą do niego na lotniskach z wizytówkami z napisem: 'I'm CEO, bitch' i proszą o autograf – opowiadał.

Jak podaje "Vanity Fair": "To właśnie podczas oscarowego przyjęcia Vanity Fair w 2025 roku Sorkin po raz pierwszy wspomniał Eisenbergowi, że ma scenariusz, który chciałby mu pokazać. Kilka minut później, na tej samej imprezie, spotkał Jeremy'ego Stronga, który zapytał go, nad czym ostatnio pracował. Sorkin opowiedział mu o scenariuszu. Strong dał do zrozumienia, że jeśli Eisenberg nie będzie zainteresowany, on chętnie przyjmie tę rolę". Dodajmy, że ten świetny aktor faktycznie przypomina szefa Mety w pierwszym zwiastunie "The Social Reckoning".

Sam Jesse Eisenberg (który w 2025 roku otrzymał polskie obywatelstwo) publicznie odciął się od Zuckerberga w wywiadzie dla BBC Radio 4 w programie "Today". Aktor przyznał, że nie śledzi jego życia, ponieważ "nie chce myśleć o sobie jako o kimś związanym z taką osobą".

Dalsza część artykułu poniżej.

– To nie jest tak, że zagrałem wybitnego golfistę i teraz ludzie uważają mnie za świetnego golfistę. Chodzi o człowieka, który robi problematyczne rzeczy: rezygnuje z weryfikacji faktów i środków bezpieczeństwa, a ludzi, którzy i tak czują się zagrożeni we współczesnym świecie, naraża jeszcze bardziej – sprecyzował Eisenberg, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, co myśli o Zuckerbergu. Miliarder regularnie jest krytykowany za nieetyczną działalność firmy Meta oraz bliskie kontakty z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

logo
Jeremy Strong jako Mark Zuckerberg w "The Social Reckoning" Fot. materiały prasowe

O czym jest "The Social Reckoning"? Skupi się na głośnym wycieku z Facebooka

Sequel "The Social Network" opowie o głośnym wycieku z Facebooka w 2021 roku, kiedy była inżynierka firmy Frances Haugen ujawniła tysiące wewnętrznych dokumentów, a reporter "Wall Street Journal" Jeff Horowitz opisał je w serii reportaży "The Facebook Files".

Akta ujawniły, że firma była doskonale świadoma szkodliwych skutków społecznych swoich platform, ale nie reagowała, aby nie rezygnować z zysku. Chodziło przede wszystkim o negatywny wpływ Facebooka na nastolatków oraz jego rolę w rozpowszechnianiu fake newsów i prowokacyjnych treści, m.in. związanych z przemocą polityczną.

Na tegorocznym CinemaConie Sorkin wyjaśnił, dlaczego musiał nakręcić kontynuację hitu z 2010 roku. – Nie ma życia, którego algorytm Facebooka nie dotknął, a ten wpływ ukształtował wszystko. Czas więc powiedzieć więcej – powiedział. Kinową premierę "The Social Reckoning" zaplanowano na 9 października.