
Żyjemy w czasach, gdy seryjni mordercy przestali przerażać. Zamiast tego fascynują, a czasami... wzbudzają naszą litość. Zespół Slayer, gdy jeszcze nagrywał płyty, napisał piosenki o trzech "najsłynniejszych" przedstawicielach tej przerażającej grupy.
Gdy nazywasz swój zespół Slayer i do tego gracie metal, nie możecie śpiewać o miłości (chyba że tej w najbardziej patologicznym wydaniu), ptaszkach i kwiatkach. Wasze liryki muszą opowiadać o tym, jak paskudny jest ten świat. Jednym z najlepszych sposobów, by to osiągnąć, jest... pisanie tekstów o seryjnych mordercach.
Ed Gein, czyli taniec z umarłymi
Najsłynniejszą piosenką (a właściwie hymnem) Slayera jest "Dead Skin Mask" z płyty "Season in the Abyss". To zaskakująco wolny utwór, oparty na dość – jak na ten zespół – chwytliwym riffie. Tekst opowiada o Edzie Geinie. Tak, tym "słynnym" seryjnym mordercy, o którym Netflix nakręcił kuriozalny serial.
Słynna platforma streamingowa pokazała Geina jako ofiarę swojej matki, człowieka mocno pogubionego i chorego psychicznie. Ostatecznie widz miał mu współczuć. Jaka jednak była prawda?
Wokalista Slayera, Tom Araya, wciela się w "Dead Skin Mask" w potwora w ludzkiej skórze (i to dosłownie, o tym jednak za chwilę), który w swoich "snach tańczy z umarłymi" i "słucha ich czcigodnych krzyków". Czuje też "pokusę nie do powstrzymania".
O co w tym wszystkim chodzi? Gein urodził się w La Crosse w stanie Wisconsin. Jego matka, Augusta, fanatyczka religijna, zabraniała mu i jego bratu, Henry'emu, utrzymywania kontaktów z kobietami. W jej oczach były niemoralne i upadłe. W 1914 roku rodzina przeprowadziła się do Plainfield, gdzie zamieszkała na oddalonej od innych domostw samotnej farmie. I właśnie tu zaczęły dziać się rzeczy tragiczne.
Najpierw, 16 maja 1944 roku, w okolicy farmy wybuchł mały pożar krzewów, po jego ugaszeniu Henry zniknął. Ed zgłosił jego zaginięcie. Po przybyciu na miejsce policji, zaprowadził funkcjonariuszy od razu w miejsce, gdzie leżało ciało zaginionego brata. Uznano, że był to tylko nieszczęśliwy wypadek. Nikogo nie zastanowiło, skąd Ed wiedział, że leżą zwłoki.
Przez lata nikt nie podejrzewał Geina o nic złego. Dopiero 17 listopada 1957 roku (matka Eda już wtedy nie żyła) służby powróciły na farmę, by przeszukać ją w sprawie zaginięcia Bernice Worden, właścicielki lokalnego sklepu z bronią. I wtedy dopiero na jaw wyszło, do jakich makabrycznych zbrodni dochodziło na miejscu. W kuchni znaleziono okaleczone ciało kobiety.
Zaczęto podejrzewać, że Gein stał również za zaginięciem kolejnych osób. Sugerowało to, co znaleziono w jego domu: cztery czaszki, które umocowano przy rogach jego łóżka, miski wykonane z ludzkich czaszek oraz m.in. abażury lamp, maski i strój wykonane z ludzkiej skóry.
Geina aresztowano, a w 1968 roku stanął przed sądem oraz został uznany winnym morderstwa Bernice Worden. Zdiagnozowano u niego schizofrenię i psychopatię s*ksualną, co uratowało go przed więzieniem. Trafił do Central State Hospital w Waupun, w którym w 1984 r. zmarł.
Jeffrey Dahmer, czyli słynny pokój 213
Na tym przerażające opowieści Slayera o mordercach się nie skończyły. Na albumie "Divine Intervention" znajduje się utwór "213", tym razem opowiadający o Jeffreyu Dahmerze.
Po raz kolejny zespół zaskakuje muzycznie. Jak na standardy Slayera to niemal ballada, rozpoczynająca się jak "Nothing Else Matters" Metalliki, ale w krzywym zwierciadle: pierwsze dźwięki nie brzmią jak tło do randki, za to wzbudzają spory niepokój. Potem jest jeszcze gorzej (a w znaczeniu metalowym: lepiej). Tekst to opis myśli sadysty, który marzy o pełnej dominacji nad drugą osobą: "Pełna kontrola nad posiadaną własnością/Można dotykać i pieścić bez zastrzeżeń".
Slayer nie idzie jednak na łatwiznę i stara się nas rozmiękczyć, skusić, byśmy wpadli w objęcia Dahmera. "Potrzebuję przyjaciela/Proszę, bądź moim kompanem/Nie chcę być/Zostawiony sam z moim obłędem", śpiewa niemal błagalnym tonem Araya.
Przyszły morderca urodził się w Milwaukee w stanie Wisconsin, a niedługo potem rodzina przeprowadziła się do Bath w Ohio. I to w tamtym okresie Dahmera zaczęła fascynować śmierć. Zaczął kolekcjonować szczątki zwierząt, posiadał np. czaszkę psa.
Jako młody mężczyzna trafił na Uniwersytet Stanowy Ohio, lecz został z niego wyrzucony. W 1982 przeprowadził się do babci do West Allis w stanie Wisconsin. W tym okresie można było już na poważnie podejrzewać, że jest z nim coś nie tak. Został np. aresztowany za obnażanie się w miejscu publicznym. Trafił na 10 miesięcy do zakładu karnego. Nie pomogło: w 1988 został aresztowany za molestowanie s*ksualne 13-letniego chłopca. Za karę czekał go... rok prac społecznych.
W 1994 r. Dahmer zaprosił do swojego mieszkania (numer 213 – stąd tytuł piosenki Slayera) Tracy'ego Edwardsa. Oferował mu wspólne picie alkoholu i pozowanie do rozbieranych zdjęć, za co ten ostatni miał dostać pieniądze. I wtedy mógł rozpocząć się koszmar: Jeff dosypał swojemu towarzyszowi do drinka środek usypiający.
Jak dziś wiemy, w taki sposób Dahmer zabijał: zapraszał ofiary do siebie, usypiał za pomocą środka uspokajającego, a następnie mordował. Przy Edwardsie jednak się przeliczył: ten nie pił alkoholu i nie dał się skuć kajdankami. Uciekł swojemu niedoszłemu oprawcy i wezwał policję.
W lokalu mordercy znaleziono fotografie, na których widać było ćwiartowane zwł*ki, a w lodówce odkryto odciętą ludzką głowę. Dahmer trafił w końcu do aresztu. W czasie kolejnego przeszukania mieszkania 213, policja znalazła też zakonserwowane w formalinie ludzkie ręce i inne części ciała, jedenaście ludzkich czaszek i kompletny ludzki szkielet.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Dahmer został początkowo oskarżony o 17 morderstw (ostatecznie "tylko" 15). W czasie procesu uznano, że był poczytalny, został więc uznany winnym i skazany na 15 wyroków dożywotniego więzienia. Jego ofiarami byli młodzi, homoseksualni mężczyźni z marginalizowanych mniejszości etnicznych i klas społecznych, którzy stali się łatwym celem ze względu na rasizm systemowy i obojętność ówczesnej policji.
Finał tej opowieści jest równie przerażający. 8 listopada 1994 r. Dahmer wraz z m.in. Christopherem Scarverem miał wysprzątać więzienną łazienkę przy siłowni. Strażnik więzienny zostawił ich na chwilę samych. Scarver zaatakował wtedy Dahmera (o którym również powstał serial Netfliksa) ciężarkiem. Ten zmarł w drodze do szpitala.
Rzeźnik z Rostowa, czyli morderca z ZSRR
"Psychopaty Red" to najmniej znany utwór w tym zestawieniu. Tekst opowiada jednak o jednym z najstraszniejszych seryjnych morderców w historii. "Poćwiartowane ciało", rozpoczyna utwór Araya. "Płynąca krew/Ciepły smak przynosi mi przyjemność", krzyczy w dalszej części. Brzmi to jak liryk Cannibal Corpse, a nie Slayera.
Kim był bohater tego tekstu? To Andriej Czikatiło, seryjny morderca z ZSRR, znany też jako Rzeźnik z Rostowa, oskarżony o aż 53 zabójstwa, których dokonał w latach 1978–1990. Swoją pierwszą ofiarę dopadł w Szachtach. Zadźgał nożem 9-letnią dziewczynkę. Mężczyzna, ktory miał problemy z potencją, odkrył, że w takich okolicznościach czuje podniecenie s*ksualne.
Czikatiło powrócił do gwałcenia i mordowania w 1982 roku. Najczęściej jego ofiarami byli młodzi ludzie, którzy uciekali ze swoich domów, oraz bezdomne dzieci. To ułatwiało zabijanie, bo ierzadko ofiar nikt nie szukał. Sam sprawca miał być też ujmująco sympatyczny i tym zyskiwał zaufanie dzieci, które najczęściej zabierał do lasu.
Do tego doszedł klimat polityczny w ZSRR, gdzie cenzurowano wszelkie informacje o gwłtach i morderstwach. Przekaz miał być jasny: takie przestępstwa mają miejsce na "zgniłym Zachodzie", a nie w radzieckim raju. W 1984 r. Czikatiło został skazany za mniej istotne przestępstwa na rok więzienia. Wyszedł po kwartale i już w 1985 r. kontynuował zabójstwa.
Ostatecznie aresztowano go dopiero w 1990 roku. Służby zatrzymały go przez podejrzane zachowanie. Przyznał się wtedy do popełnienia 56 zabójstw. W 1992 r. Czikatiło został skazany na śmierć. 14 lutego 1994 r. wyrok wykonano strzałem w tył głowy.




