Kosmiczne jaja
"Kosmiczne jaja" powracają Fot. Kadr z "Kosmicznych jaj"

Choć od premiery minęło 39 lat, "Kosmiczne jaja" wciąż pozostają jednym z najbardziej kultowych filmowych parodii. Absurdalny humor, bezczelne żarty z popkultury i niezapomniane postaci sprawiły, że dzieło Mela Brooksa zyskało status kultowego klasyka. Teraz ten szalony kosmiczny świat wraca i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze bardziej meta niż kiedykolwiek. Jest już oficjalna data premiera.

REKLAMA

"Kosmiczne jaja" ("Spaceballs") z 1987 roku były bezlitosną satyrą na największe franczyzy science fiction, przede wszystkim na "Gwiezdne wojny", ale też na "Star Treka" czy "Obcego – ósmy pasażer Nostromo. Mel Brooks nie tylko wyśmiewał schematy gatunku, ale też łamał czwartą ścianę i kpił z całego przemysłu filmowego. Film, który początkowo był traktowany jako lekka komedia, z czasem urósł do rangi kultowego hitu uwielbianego przez kolejne pokolenia widzów.

"Kosmiczne jaja 2" mają datę premiery

O tym, że sequel naprawdę powstaje, informowano już w ubiegłym roku, ale teraz poznaliśmy datę premiery. Amazon MGM Studios zaplanowało ją na 23 kwietnia 2027 roku – idealnie na 40. rocznicę oryginału. Co więcej, do swoich ról wracają największe gwiazdy pierwszej części.

Rick Moranis ponownie wcieli się w Lorda Mroczny Hełm, Bill Pullman powróci jako Lone Starr, Daphne Zuniga jako księżniczka Vespa, a George Wyner jako pułkownik Sandurz. Sam Brooks – dziś już 99-letni mistrz hollywoodzkiej komedii – znów zagra Yogurta, czyli parodię mistrza Yody. Będzie też producentem nowych "Kosmicznych jaj".

Powrót Ricka Moranisa jest szczególnie wielkim wydarzeniem – aktor znany z "Pogromców duchów", "Sklepiku z horrorami" czy "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki" wycofał się z życia publicznego po śmierci żony w 1991 roku. Od tamtej pory sporadycznie podkładał głosy, ale na ekranie nie pojawił się od "Kochanie, zmniejszyliśmy siebie" w 1997 roku. Jego planowany powrót w kolejnej kontynuacji "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki" został wstrzymany przez pandemię COVID-19.

Dalsza część artykułu poniżej.

Nowa odsłona to jednak nie tylko powrót starej gwardii. W obsadzie pojawią się także nowe nazwiska, w tym Josh Gad ("Kraina lodu"), Keke Palmer ("Anioł stróż"), Anthony Carrigan ("Superman") oraz Lewis Pullman ("Thunderbolts*"), syn Billa Pullmana.

Nowe "Kosmiczne jaja" znów wezmą Hollywood na celownik

Za kamerą stanie Josh Greenbaum, twórca komedii "Barb i Star jadą do Vista Del Mar". Scenariusz przygotowali Gad, Benji Samit i Dan Hernandez, a całość ma kontynuować tradycję wyśmiewania współczesnych blockbusterów. Tym razem na celowniku znajdą się nie tylko kolejne odsłony "Star Wars", ale też rozrastające się uniwersa pokroju "Jurassic Park", Marvela, "Avatara" czy "Harry'ego Pottera".

Tytuł filmu wciąż pozostaje tajemnicą, podobnie jak fabuła żartobliwie określana jako "informacja o tym, co wydarzy się w historii". Wcześniejszy opis sugerował z kolei, że będzie to... "nie-prequel nie-reboot sequel część druga, ale z elementami rebootu i rozbudowy franczyzy".

Jedno jest pewne – jeśli sequel zachowa choć część ducha kultowego oryginału, czeka nas jedna z najbardziej absurdalnych i autoironicznych premier najbliższych lat. Nowa "Naga broń" była naprawdę udana, więc nie traćmy nadziei.