Roksana Węgiel i Kevin Mglej
Słowa księdza o ślubie Roksany Węgiel wywołały burzę Fot. Instagram (InstaStories) / maffashion_official

Medialna burza wokół ślubu Roxie Węgiel i Kevina Mgleja nie ustaje. Wszystko przez słowa księdza z parafii w Dydni, który podczas wielkanocnej mszy miał nawiązać do rzekomych nieuregulowanych opłat za ceremonię sprzed dwóch lat. W sieci zawrzało, a proboszcz opublikował oświadczenie, które... po kilkunastu godzinach zniknęło z sieci.

REKLAMA

Sprawa zaczęła żyć własnym życiem po relacji jednego z uczestników mszy w Dydni, który przekazał Pudelkowi, że ksiądz miał publicznie zwrócić uwagę na brak rozliczenia za ślub Roxie Węgiel i Kevina Mgleja. Według doniesień chodziło nie tylko o samą parafię, ale także o wynagrodzenie dla organisty i kościelnego. Duchowny, zapytany o sytuację, odpowiedział krótko: "Nie upominałem, tylko zwróciłem uwagę, ale to już nie ma znaczenia. Do widzenia".

Do sprawy odniósł się także Kevin Mglej, który opublikował obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych. Producent stanowczo zaprzeczył doniesieniom o zaległościach finansowych i zasugerował, że cała sytuacja została sztucznie rozdmuchana. "Wielu osobom postawienie mojej żony i mnie przeciwko Kościołowi byłoby bardzo na rękę. Niestety tak się nie stanie" – napisał mąż Roxie Węgiel i podkreślił: "jesteśmy z każdym rozliczeni".

"Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć, żeby w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego jakikolwiek ksiądz rozmyślał o ślubie sprzed prawie dwóch lat. Jeżeli tak było, to ewidentnie pogubione zostały priorytety. Niemniej jednak, moim zdaniem, jest to kolejna prowokacja mediów, bo 'nazwisko mojej żony się dobrze klika', a klikanie to kasa... Straszne. Wystarczy przez chwilę nie dawać powodu do pisania i już trzeba sobie powód wymyślić" – dodał.

Ksiądz odpowiada na swoje słowa o ślubie Roxie Węgiel i Kevina Mgleja. Oświadczenie już zniknęło

W odpowiedzi na medialną burzę proboszcz parafii w Dydni opublikował oficjalne oświadczenie. Jak przyznał, nie spodziewał się aż takiego szumu.

"Z głębokim ubolewaniem przyjąłem szeroki i nieoczekiwany odzew, jaki wywołała moja wypowiedź sformułowana w Niedzielę Wielkanocną, a dotycząca kwestii kosztów sakramentu małżeństwa pani Roksany i pana Kevina" – napisał (fragmenty oświadczenia za rozrywka.o2.pl), tym samym potwierdzając, że takie słowa faktycznie miały miejsce.

Dalsza część artykułu poniżej.

Duchowny podkreślił również swoje intencje. "Pragnę z całą stanowczością podkreślić, że moim zamiarem nie było publiczne eksponowanie tego tematu ani naruszanie prywatności nowożeńców. Moje słowa miały na celu jedynie wskazanie wiernym, że uroczystość ślubna wspomnianej pary – ze względu na swój medialny charakter – nie może stać się pretekstem do niewłaściwego interpretowania zasad obowiązujących w naszej wspólnocie w ramach realizowanych sakramentów" – dodał enigmatycznie.

Proboszcz z Dydni złożył również Roxie Węgiel i Kevinowi Mglejowi życzenia oraz zaznaczył, że "kwestie dotyczące szczegółowych kosztów wynikających z posługi, w tym asysty organisty oraz kościelnego, decyduję się pozostawić w milczeniu, kierując się szacunkiem do powagi sprawowanej funkcji".

Największe zdziwienie wywołał jednak fakt, że oświadczenie zniknęło już z oficjalnej strony parafii w Dydni. Dodatkowe kontrowersje wzbudziło także usunięcie nagrania z wielkanocnej mszy z parafialnego kanału YouTube.