
Diana Gabaldon poszła w ślady George'a R.R. Martina, który krytykował serial "Ród smoka". Przed wielkim finałem "Outlandera" amerykańska pisarka ostrzegła swoich fanów. Jak sama zaznaczyła, w jej kolejnych powieściach historia Claire i Jamiego Fraserów potoczy się zupełnie inaczej.
Ósmy i tym samym ostatnim sezon serialu "Outlander" znacząco odchodzi od prozy Diany Gabaldon, bez której by nie istniał. Twórcom adaptacji skończył się materiał, na którym mogliby się wzorować, dlatego w końcowych odcinkach scenarzyści musieli liczyć sami na siebie. Telewizyjna wersja wyprzedza fabułę kolejnej książki amerykańskiej powieściopisarki, która jeszcze nie ujrzała światła dziennego (chodzi o dziesiąty tom zatytułowany "A Blessing For A Warrior Going Out").
Od pewnego czasu Gabaldon otwarcie krytykuje "Outlandera" stacji Starz, sugerując, że zmiany, jakim uległy jej książki, są przykładem "tchórzostwa" ze strony scenarzystów. Tuż przed wielkim finałem serialu, którego polską premierę zaplanowano w serwisie streamingowym Netflix na sobotę (16 maja), autorka zaapelowała do wiernych czytelników. Nie gryzła się w język – tak samo zresztą jak George R.R. Martin, twórca "Pieśni lodu i ognia".
Diana Gabaldon apeluje do fanów przed finałem serialu "Outlander"
Ostatnia opublikowana powieść z serii "Outlander" – "Powiedz pszczołom, że odszedłem" – kończy się w momencie, w którym Williama Ransom przybywa do Fraser's Ridge, by prosić Jamiego o pomoc w odnalezieniu Lorda Johna Grey. Wszystko, co dzieje się na małym ekranie po tym wydarzeniu, zrodziło się z pomysłów scenarzystów, którym w 9. odcinku pod tytułem "Faros" pomagała sama Diana Gabaldon.
– Kształt scenariusza leży praktycznie całkowicie w moich rękach. Treść – tylko do pewnego stopnia – powiedziała w rozmowie z portalem Decider.
Gabaldon zaapelowała do czytelników, tłumacząc im, że serialowa adaptacja rządzi się własnymi prawami, co oznacza, że jej następna powieść będzie wyglądać inaczej. – Dla telewizyjnych twórców osie czasu z książek nic nie znaczą. Dlatego scenarzyści chętnie wyciągają jakiś wątek i wpychają go jakieś dwa lata wcześniej, więc tak, w serialu pewne rzeczy dzieją się przed bitwą pod Kings Mountain – zaznaczyła.
– Nigdy, przenigdy nie należy traktować tego, o czym mówi serial, jako potwierdzenia, że coś na pewno wydarzy się w przyszłej powieści. (...) Książka ma osobne zakończenie – dodała.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jak skończy się "Outlander"? Nakręcono kilka zakończeń
W rozmowie z magazynem "Entertainment Weekly" Matthew B. Roberts ujawnił, że serialowa ekipa nakręciła kilka zakończeń "Outlandera". Większość obsady ma nadal nie wiedzieć, które z nich jest tym właściwym. – Jestem tak samo nieświadoma, jak wszyscy inni – przyznała Caitriona Balfe w wywiadzie na łamach amerykańskiego czasopisma "The Hollywood Reporter". – Nikt z nas nie wie (red. przyp. – jak to się skończy) – powiedział Sam Heughan.
– Nie mogliśmy nakręcić pełnych 10 sezonów, więc musieliśmy stworzyć własne zakończenie. (...) Ale cieszę się na samą myśl, że obejrzę finał i sam stanę się fanem "Outlandera". Myślę, że fani będą zadowoleni – skwitował odtwórca roli rudego wojownika z zamku Lallybroch.
Polacy oglądają streamingi na potęgę, ale Netflix już nie jest królem. Niemniej finał "Outlandera" z pewnością przyciągnię przed ekrany ogromne grono odbiorców.
