
"Król dopalaczy" to kolejny polski film, który znalazł drugie życie w streamingu. Inspirowany prawdziwą historią akcyjniak z Tomaszem Włosokiem jest obecnie hitem Disney+. Problem w tym, że tytuł szumnie reklamowany jako "polski Wilk z Wall Street" zupełnie na to nie zasługuje. Nie warto tracić na "Króla dopalaczy" czasu.
Film sensacyjny "Król dopalaczy" inspiruje się prawdziwą historią Dawida Bratki – przedsiębiorcy, który pod koniec pierwszej dekady XXI wieku stworzył sieć sklepów z dopalaczami. Wówczas nie były one jeszcze prawnie zakazane.
O czym jest Tomasz Włosok? Film jest inspirowany faktami
Filmowy Dawid, w którego wciela się utalentowany Tomasz Włosok ("Kulej. Dwie strony medalu", "Zielona granica", "Emigracja XD" i niedoceniane "Piosenki o miłości") po odziedziczeniu zadłużonej piekarni próbuje znaleźć sposób na szybki zarobek. Bohater, który musi utrzymać rodzinę, odkrywa lukratywny biznes związany ze sprzedażą substancji psychoaktywnych. Po tzw. "nowe narkotyki" sięgają również dzieci i młodzież.
Dawid szybko staje się milionerem i wchodzi w świat hedonizmu i luksusu. Jak to jednak zwykle bywa w takich historiach, sukces ma swoją cenę – Dawid wikła się w niebezpieczne układy z gangsterami oraz ludźmi z najwyższych szczebli władzy, a granica między legalnym biznesem a przestępczością zaczyna się zacierać. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na jego drodze pojawia się nieprzekupny policjant.
Film "Król dopalaczy" wyreżyserował Pat Howl, dla którego jest to pełnometrażowy debiut. Wspólnie z Katarzyną Samson odpowiada również za scenariusz produkcji, która powstał jako niezależna produkcja finansowana m.in. dzięki crowdinvestingowi.
Oprócz Włosoka w "Królu dopalaczy" występują również m.in. Vanessa Aleksander ("The Office PL"), Łukasz Simlat ("Rojst'97"), Agnieszka Grochowska ("Kos"), Janusz Chabior ("Kołysanka"), Jan Frycz ("Ślepnąc od świateł") i Grażyna Szapołowska ("Krótki film o miłości" Krzysztofa Kieślowskiego i zmarłego w tym roki Krzysztofa Piesiewicza).
"Król dopalaczy" to hit Disney+, ale możecie go sobie odpuścić
"Króla dopalaczy" wcześniej mogliśmy obejrzeć w kinach, a 10 czerwca wleciał na Disney+ i (co nikogo raczej nie dziwi) jest hitem platformy. Obecnie plasuje się na pierwszym miejscu najpopularniejszych filmów nad Wisłą.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Problem w tym, że to film zupełnie nieudany i nie sprawda się nawet jako "bezmózga rozrywka". Scenariusz jest napisany na kolanie, a fabuła jest tak chaotyczna, że trudno się w czymkolwiek połapać. Postaci sa jednowymiarowe, dialogi głupawe, a moralizatorstwo – tanie.
Co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że przewidywalna historia Dawida Bratki wcale nie jest materiałem na intrygujący film: produkcja Pata Howla jest zwyczajnie nudna i rozwleczona. Szkoda świetnych aktorów, ale niestety reżyser nie umiał ich sprawnie poprowadzić. Polski "Wilk z Wall Street" to na pewno nie jest, mimo że w promocji rzucano tym hasłem na prawo i lewo.
Zresztą oceny na Filmwebie mówią same za siebie: 5,1/10 od widzów i... 3,5/10 od krytyków. "Film klasy Z. Fatalny scenariusz, płaskie postaci, humor z rynsztoka i pogubiona obsada. Ile jeszcze takich (pół)produktów wyda polskie kino 'rozrywkowe'?" – ocenił krytyk Wojciech Tutaj. Morał z tego taki, że lepiej nie tracić na "Króla dopalaczy czasu". Ot, chociażby zapomniane arcydzieło z Anthonym Hopkinsem i Emmą Thompson albo bewzstydnych i niegrzecznych "Rywali".




