Elizabeth Olson w "Godzilli"
"Godzilla" to nie tylko gwiazdorska obsada Fot. Kadr z "Godzilli"

TVN zabierze dziś widzów do świata gigantycznych potworów. Wieczorem stacja pokaże "Godzillę", widowiskowy blockbuster z 2014 roku, który nie tylko przywrócił legendarną bestię do hollywoodzkiego kina, ale również zapoczątkował uniwersum Monsterverse. Zadowoleni będą nie tylko fani spektakularnych scen akcji i jednej z największych ikon popkultury – film z gwiazdorską obsadą ma zaskakująco emocjonalne oblicze.

REKLAMA

Godzilla narodziła się w Japonii w 1954 roku jako bohater filmu "Gojira" wytwórni Toho. Od początku była czymś więcej niż tylko wielkim potworem – stanowiła metaforę traumy po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki oraz strachu przez kolejną katastrofą jądrową.

Przez ponad siedem dekad doczekała się dziesiątek filmów, seriali, komiksów i gier, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii popkultury. Hollywood próbowało wskrzesić legendę już w 1998 roku (z marnym skutkiem), jednak dopiero amerykańsko-japońska produkcja z 2014 roku otworzyła zupełnie nowy rozdział.

Film "Godzilla" z 2014 roku składa hołd oryginałowi z 1954 roku

Za kamerą nowego monster movie stanął Gareth Edwards ("Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie"), który od początku podkreślał, że zależało mu na oddaniu ducha oryginału. – Godzilla w oryginalnym filmie była metaforą Hiroszimy. Staraliśmy się to zachować i pozostawiliśmy wiele motywów z filmu z 1954 roku – mówił reżyser.

Twórca świadomie postawił też na budowanie lęku zamiast nieustannego pokazywania potworów – Godzilla pojawia się na ekranie tylko przez osiem minut. Jak tłumaczył: "Czułem, że we współczesnym kinie bardzo łatwo jest bez przerwy rzucać wszystko na ekran. Chciałem wrócić do filmów opartych na oczekiwaniu i suspensie". Inspiracji szukał w klasyce: "Szczękach" i "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia" Stevena Spielberga oraz "Obcym – ósmym pasażerze Nostromo" Ridleya Scotta.

Akcja "Godzilli" rozpoczyna się w 1999 roku, gdy katastrofa w japońskiej elektrowni atomowej na zawsze zmienia życie inżyniera Joe Brody'ego. Piętnaście lat później jego syn Ford, żołnierz sił specjalnych, odkrywa, że za tragedią wcale nie stało trzęsienie ziemi. Z tajnego obiektu organizacji Monarch wydostaje się MUTO, gigantyczny potwór-pasożyt żywiący się promieniowaniem. Jego pojawienie się wybudza znacznie potężniejszego drapieżnika – Godzillę, która rusza do starcia z nowym zagrożeniem, zamieniając San Francisco w pole bitwy gigantów.

Obsada filmu jest iście gwiazdorska. Główną rolę zagrał Aaron Taylor-Johnson ("28 dni później"), a partnerują mu Bryan Cranston ("Breaking Bad"), Ken Watanabe ("Incepcja"), Elizabeth Olsen (seria "Avengers"), Juliette Binoche („Angielski pacjent”), Sally Hawkins ("Kształt wody") oraz David Strathairn ("Nomadland"). Ciekawostka: Aaron Taylor-Johnson i Elizabeth Olsen wcielają się tutaj małżeństwo, a już rok później w "Avengers: Czas Ultrona" zagrali... rodzeństwo – Pietra i Wandę Maximoff, czyli Quicksilvera i Scarlet Witch.

Twórcy wiele razy kłaniają się legendzie. Ken Watanabe poprosił, aby jego bohater wymawiał imię potwora w oryginalnej formie "Gojira", a postać doktora Ishiro Serizawy nazwano na cześć zarówno reżysera pierwszej "Godzilli", Ishirō Hondy, jak i jednego z jej bohaterów, doktora Serizawy. Sam wygląd Godzilli również nie był przypadkowy – charakterystyczne blizny na jej skórze nawiązują do poparzeń ofiar bombardowań atomowych.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Godzilla" z 2014 roku zapoczątkowała "Monsterverse"

Film spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem krytyków. W serwisie Rotten Tomatoes zebrał 76 proc. pozytywnych recenzji. "Dzięki odpowiedniej dawce ludzkiego dramatu, który stanowi fundament dla widowiskowego spektaklu gigantycznych potworów, Gareth Edwards w satysfakcjonujący sposób przywraca serii jej ziejącą ogniem chwałę" – brzmi podsumowanie w serwisie.

Krytyk Richard Roeper pisał natomiast, że "Edwards i jego zespół tworzą konsekwentnie zachwycające wizualnie widowisko", choć przyznał, że chętnie zobaczyłby na ekranie więcej samej Godzilli. Michael Phillips z "Chicago Tribune' bronił z kolei decyzji Edwardsa, stwierdzając: "Czy w 'Godzilli' jest wystarczająco dużo Godzilli? Jest. Jest jej dokładnie tyle, ile trzeba".

Film z 2014 roku nie tylko zachwyca efektami specjalnymi, wartką akcją i muzyką Alexandre Desplata, ale także autentycznie porusza i wzrusza. Gareth Edwards położył bowiem nacisk na ludzki wymiar tragedii i nie demonizował samej bestii. To wciąż blockbuster, ale z "duszą" i emocjami.

Sukces finansowy potwierdził, że nowe podejście do legendarnego kaijū trafiło do widzów. Produkcja zarobiła na świecie ponad 529 milionów dolarów, rozpoczynając franczyzę Monsterverse, którą później rozwinęły kolejne filmy "Kong: Wyspa Czaszki", "Godzilla II: Król Potworów", "Godzilla kontra Kong" oraz "Godzilla i Kong: Nowe imperium", a także seriale: animowana "Wyspa Czaszki" i fabularny "Monarch: dziedzictwo potworów". W 2023 roku doczekaliśmy sie kolejnej "Godzilli", tym razem poza Monsterverse – japońskiej "Godzilla Minus One", która zdobyła Oscara za efekty specjalne.

Gdzie obejrzeć "Godzillę" (2014)?

Jeśli ktoś chce zobaczyć, od czego zaczęła się współczesna era kinowych Tytanów, ma ku temu dobrą okazję. "Godzilla" zostanie wyemitowana dziś (środa 1 lipca) o godz. 20:50 na antenie TVN. Jeśli nie zdążycie na seans w telewizji, znajdziecie film m.in. na Netfliksie.