
Mitologia grecka od tysięcy lat inspiruje artystów, w tym filmowców. I trudno się dziwić, bo co jest lepszego od opowieści o wojnach bogów, herosach, potworach i przekraczaniu ludzkich granic. Tyle że nie każda adaptacja starożytnych opowieści potrafi oddać ich wyjątkowy klimat. Są jednak produkcje, które zapisały się w historii kina jako bardzo udane próby przeniesienia greckich mitów na duży ekran.
Już w piątek 17 lipca wielu z was popędzi do kin na "Odyseję" Christophera Nolana. Jeszcze przed premierą film wzbudził wiele emocji. Jeżeli wyjdziesz wkrótce z sali kinowej zawiedziony, przygotowaliśmy dla ciebie pocieszenie, czyli 3 najlepsze ekranizacje mitów greckich, jakie powstały.
"Odyseja" z lat 90., czyli najlepsza ekranizacja sequela "Iliady"
Zaczynamy od "Odysei" wyreżyserowanej przez Andrieja Konczałowskiego, międzynarodowej produkcji z 1997 roku.
Fabuła jest znana chyba każdemu: Odyseusz po 10 latach wojny trojańskiej stara się wrócić do ojczystej Itaki. Jego droga (morska) do domu jest jednak wyboista, a sprawy nie ułatwiają postaci, które spotyka po drodze. A to żarłoczny cyklop Polifem, a to uwodzicielska czarodziejka Kirke czy wreszcie nimfa Kalipso. Film pokazują jednak, że największym przeciwnikiem bohatera nie zawsze są potwory, ale jego własne słabości.
W rolę Odyseusza wcielił się Armand Assante (m.in. "Napoleon i Józefina") i choćby dla jego roli warto powrócić do "Odysei". Z kolei w Vanessie Williams, filmowej Kalipso, kochał się te blisko trzy dekady niemal każdy nastolatek.
Jako przedsmak "podrzucamy" scenę z Polifem, chyba najbardziej przerażającym cyklopem w dziejach kina.
"Troja", czyli co działo się przed "Odyseją"
Pozostajemy w świecie Homera. "Troję" warto obejrzeć przed piątkową premierą. Film Wolfganga Petersena skupia się na wydarzeniach związanych z wojną trojańską, to więc de facto prequel "Odysei".
W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych (i zapewne późniejszych) adaptacji twórcy zdecydowali się ograniczyć elementy fantastyczne. Bogowie nie pojawiają się bezpośrednio na ekranie, a historia została przedstawiona bardziej jako epicka opowieść historyczna o nieszczęśliwej miłości i polityce.
Największą zaletą produkcji są pełnokrwiści bohaterowie. Achilles (Brad Pitt) to pół-bóg i niezwyciężony wojownik, ale jednocześnie człowiek w pewnym sensie mały i pełen pychy. Z kolei Hektor (Eric Bana) jest idealnym następcą tronu, bohaterem tragicznym i zarazem protagonistą, któremu trudno nie kibicować.
Nastolatkowie z pewnością w pełni zrozumieją postać Parysa (Orlando Bloom), naiwnego i nieco ogłupiałego przez miłość. No ale jak na twojej drodze życiowej staje Helena (Diane Kruger), można zaryzykować losy swojego królestwa (co ciekawe, twórców krytykowano za obsadzenie Kruger w roli Heleny, argumentując to tym, że nie jest ona dostatecznie... piękna – coś podobnego miało niedawno miejsce w przypadku ekranizacji Nolana).
Film imponował rozmachem: ogromne armie, sceny bitew i rekonstrukcja starożytnego miasta sprawiły, że "Troja" stała się jednym z najbardziej znanych widowisk historycznych początku XXI wieku.
Choć film odbiega nieco od oryginalnego mitu, wpisując się w pewien trend w kinie dotyczący urealniania legend, jego największą zaletą jest pokazanie, że greckie mity nie są tylko historiami o bogach i potworach. To również opowieści o ludzkich emocjach, a właściwie nas samych.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Jazon i Argonauci", czyli zapomniana perełka
"Jazon i Argonauci" to jedna z najbardziej kultowych ekranizacji greckich mitów. Film Dona Chaffey'a opowiada historię Jazona, który wraz z grupą Argonautów wyrusza na poszukiwanie złotego runa. To jeden z najsłynniejszych mitów greckich, choć nie tak popularny jak "Iliada" i "Odyseja". I kompletnie niesłusznie, gdyż to filmowy samograj!
Produkcja jest szczególnie ważna z powodu efektów specjalnych. Zastosowano tu dość odważną (jak na tamte czasy!) animację poklatkową. I choć większości z nas nie było na świecie, gdy trafiał do kin, obraz do dziś broni się pod tym kątem.
Najbardziej pamiętne sceny filmu to starcia z mitologicznymi stworami: Hydrą, gigantycznym Talosem oraz armią ożywionych szkieletów. Jasne, dziś wszystko to nie poraża jak w dniu premiery, ale dla fanów kina będzie to gratka i świetna lekcja z historii.
"Jazon i Argonauci" to zupełnie inne podejście do mitów niż w przypadku "Troi". To po prostu ekranizacja pięknej legendy, która obecnie jest udaną podróżą do kina lat 60. XX wieku. Film do dziś jest uznawany za jedną z najlepszych fantastycznych adaptacji mitologii greckiej.




