
Fani slasherów czekają na serial "Crystal Lake". Produkcja opowie nam o wydarzeniach, które działy się przed fabułą kultowego "Piątku, trzynastego" z 1980 roku. Czy ma to jednak sens i nie zniszczy legendy strasznego Jasona? Po pierwszym zwiastunie jestem dobrej myśli.
15 października obejrzymy serial "Crystal Lake". Zobaczymy w nim Lindę Cardellini, która gra młodszą Pamelę Voorhees, matkę Jasona Voorheesa i zabójczynię z oryginalnego filmu z 1980 roku. Jak na razie zobaczyliśmy pierwszy trailer, który sprawił, że czekam na tę produkcję!
Fenomen "Piątku, trzynastego". To kultowy horror
Licząca kilkanaście filmów seria "Piątek, trzynastego" to jeden z fundamentów kina grozy. Zaczęło się od kultowego filmu z 1980 roku o Pameli Voorhees, która mści się za śmierć swojego syna Jasona. W kolejnych filmach okazuje się, że Jason Voorhees żyje i powraca jako zamaskowany morderca.
Oczywiście, krytycy często mieszali kolejne odsłony z błotem, ale publiczność pokochała tę franczyznę. Powód? Bo to po prostu ikoniczny horror-slasher. Mamy naiwne ofiary, strasznego i tajemniczego zabójcę oraz sporo krwawych scen. Czego chcieć więcej? Przynajmniej, gdy jest się fanem gatunku.
Można uznać, że jednym z głównych elementów fenomenu tych filmów był sam Jason. No bo jak nie bać się wielkiego gościa w masce, który nie mówi, ale sprawia wrażenie kogoś, kto chętnie rozłupałby ci czaszkę? I właśnie owa tajemniczość głównego złego powodowała, że "Piątek, trzynastego" stał się popkulturowym fenomenem. "Crystal Lake" chce to chyba zmienić.
Geneza bohatera ma sens, ale nie zawsze
Historia kina zna przypadki, gdy tego typu filmy – pokazujące początki znanego potwora w ludzkiej skórze – sprawiały, że ten przestawał być aż tak straszny.
"Hannibal: po drugiej stronie maski" pokazał nam, jak Hannibal Lecter stał się smakoszem ludzkiego mięsa. Film jest dobry, ale tylko, gdy oderwie się go od całości serii. W przeciwnym razie mamy za złe twórcom, że pokazali nam zbyt wiele. Przecież bohater "Milczenia owiec" był aż tak przerażający, bo wiedzieliśmy o nim niewiele. Intrygowało choćby to, że jednocześnie był człowiekiem wielkiej kultury i bestią.
Z drugiej strony mamy "Jokera" z 2019 roku, którym twórcy udowodnili nam, że na bazie przerysowanej, komiksowej postaci można stworzyć wzruszający i przerażający dramat psychologiczny. Przeciwnik Batmana tylko na tym zyskał.
Zobacz także
Jak będzie z "Crystal Lake"?
W pierwszym zwiastunie serialu "Crystal Lake" widzimy głównie Pamelę Voorhees, co cofa nas do pierwszego filmu z serii. Dowiadujemy się, że jej syn Jason utonął w jeziorze. W ciągu kilkudziesięciu sekund obserwujemy jej psychiczny rozpad i rozpacz. Prawdopodobnie to one sprawią, że na końcu oszaleje i zacznie zabijać. Jak jednak wprowadzona zostanie postać Jasona? Tego zapowiedź nie zdradza.
Argumentem za tym, by czekać na serial, jest to, że produkcją zajmuje się studio A24, które ma w portfolio takie perełki jak "Dziedzictwo. Hereditary" czy "Midsommar". Wytwórnia pokazała już więc, że potrafi redefiniować znaczenie kina grozy. Znacznie pomogła w odrodzeniu tego gatunku, a obecnie w kinach króluje jej nowy horror "Backrooms".
Nadzieją dla tego prequela będzie zapewne to, że serial "Crystal Lake" nie musi mocno trzymać się świata przedstawionego w "Piątku 13". Może być nową interpretacją tego, co widzieliśmy w "jedynce".
Przypomnijmy: utonięcie Jasona miało miejsce w 1957 roku. Dowiadujemy się, że wychowawcy zamiast go pilnować, zajęli się swoimi sprawami (delikatnie sprawę ujmując) i właśnie z tego powodu Pamela postanowiła się zemścić. Daje to teraz bazę do nakręcenia naprawdę intrygującego sequela, bardziej skoncentrowanego na psychice matki w ciężkiej depresji.




