
Na długo przed "Matrixem" Lana i Lilly Wachowski zadebiutowały niskobudżetowym thrillerem neo-noir. "Brudne pieniądze" z 1996 roku przeszły bez większego echa, ale z czasem wyrosły na film kultowy. Dziś pozostają jednym z najbardziej niedocenianych tytułów w dorobku sióstr Wachowskich.
Lana i Lilly Wachowski należą do najbardziej wpływowych twórczyń współczesnego kina science fiction. Światową sławę przyniósł im kultowy "Matrix" z 1999 roku, który doczekał się trzech kontynuacji. Stworzyły też m.in. "Speed Racera", "Atlas chmur", "Jupiter: Intronizację", a także "V jak Vendettę" (jako scenarzystki i producentki). Na małym ekranie stworzyły z kolei popularny i przedwcześnie skasowany serial "Sense8" dla Netfliksa.
Jeden z filmów Wachowskich jest jednak niedoceniany i nieco zapomniany, a szkoda. Chodzi o ich reżyserski debiut "Bound", czyli "Brudne pieniądze" z 1996 roku. To nietypowy kryminalny thriller e*otyczny o związku dwóch kobiet z mafią w tle, ale nie tylko dlatego warto go nadrobić.
"Brudne pieniądze" to zapomniany film Wachowskich. Film neo-noir wyróżniał się na tle innych thrillerów lat 90.
Film opowiada historię Corky (Gina Gershon), byłej skazanej pracującej jako hydrauliczka, oraz Violet (Jennifer Tilly), partnerki gangstera Caesara (Joe Pantoliano). Kobiety nawiązują romans i wpadają na pomysł, by ukraść dwa miliony dolarów należące do mafii, kierując podejrzenia na brutalnego chłopaka Violet. Oczywiście ten "prosty" plan szybko zaczyna się komplikować.
"Brudne pieniądze" czerpią z klasycznego kina noir. Wachowskie przyznały, że inspirowały się przede wszystkim twórczością Billy'ego Wildera, ikonicznego reżysera "Podwójnego ubezpieczenia" i "Bulwaru Zachodzącego Słońca". Korzystają z gatunkowych schematów, ale jednocześnie świadomie odwracają niektóre z nich.

Przede wszystkim Wachowskie w centrum historii stawiają dwie kobiety, które nie rywalizują ze sobą, lecz wspólnie próbują wyrwać się z przemocowej rzeczywistości. To jeden z nielicznych hollywoodzkich filmów z tamtych lat, w którym relację dwóch kobiet pokazano jako pełnoprawną historię miłosną.
Relacja Corky i Violet nie służy taniemu szokowaniu, ale stanowi serce całej opowieści. Nie jest też toksyczna, a kobieca seksualność nie jest tutaj przedstawiona jako niczycielska siła, co było jednym z głównych motywów hitowych thrillerów e*otycznych lat 90., jak "Fatalne zauroczenie" czy "Nagi instynkt", które niebawem doczeka się (niepotrzebnej) trzeciej części. Podobnie jak te klasyki "Brudne pieniądze" również są jednak pełne seksu i przemocy.
Dalsza część arykułu poniżej.
Zobacz także
"Brudne pieniądze" zapowiadają motywy, które później stały się znakiem rozpoznawczym Wachowskich. Bohaterki próbują wyrwać się z ról narzuconych im przez społeczeństwo i odnaleźć własną tożsamość. W "Matrixie" i kolejnych filmach reżyserek tematy te zostały przedstawione w znacznie bardziej widowiskowy sposób, ale ich zalążki widać już w tym niskobudżetowym debiucie kosztującym zaledwie 6 milionów dolarów.
Zmysłowy i pełen przemocy thriller, który można obejrzeć na Prime Video, spodobał się krytykom, ale w kinach zarobił zaledwie 7 milionów dolarów. Z czasem "Brudne pieniądze" zyskały jednak status filmu kultowego, szczególnie w społeczności LGBTQ+. Dziś na Rotten Tomatoes mają 88 proc. pozytywnych opinii od krytyków i 83 proc. od widzów.
Choć "Bound" nie odniosło sukcesu komercyjnego, okazało się kluczowym filmem w karierze Wachowskich. Reżyserki pokazały w nim swój charakterystyczny styl i zwróciły na siebie uwagę Hollywood. To właśnie po "Brudnych pieniądzach" powierzono im realizację "Matrixa", mimo że był to znacznie większy i bardziej ryzykowny projekt. Jak pokazała historia, ta decyzja się opłaciła.




