
To ważny dzień dla polskich filmowców. Netflix podpisał porozumienie ze Stowarzyszeniem Filmowców Polskich – ZAPA, dzięki któremu twórcy będą wreszcie dostawać pieniądze za to, że ich filmy i seriale są oglądane na platformie. Chodzi o tzw. tantiemy z internetu. Tym samym kończy się jeden z najgłośniejszych sporów ostatnich lat w polskiej branży filmowej.
Jeszcze do niedawna polskie przepisy kompletnie nie nadążały za tym, jak dziś oglądamy filmy i seriale. Reżyserzy, scenarzyści czy aktorzy dostawali tantiemy za emisje w telewizji albo pokazy w kinach, ale jeśli ich produkcja biła rekordy popularności na Netfliksie, nie dostawali z tego ani złotówki. To od lat oburzało środowisko filmowe – całkowicie zrozumiale.
Przełom nastąpił w sierpniu 2024 roku. Wtedy weszła w życie nowelizacja prawa autorskiego, która wprowadziła tzw. tantiemy z internetu. Same przepisy nie załatwiły jednak sprawy – potrzebne były jeszcze porozumienia z platformami streamingowymi. Negocjacje z gigantem streamingu trwały wiele miesięcy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zaraz się okaże, ile hitów Netfliksa znasz. Sprawdź, czy zgadniesz filmy i seriale po jednym zdjęciu
1 / 20 Jak nazywa się ten serial z Jenną Ortegą?
Fot. materiał prasowy
Co zmienia umowa SFP-ZAPA z Netflixem? Twórcy dostaną w końcu tantiemy za oglądane filmy i seriale
"W wyniku negocjacji SFP-ZAPA oraz Netflix zawarły porozumienie dotyczące uregulowania wypłat wynagrodzenia za eksploatację utworów audiowizualnych w serwisie Netflix w Polsce" – poinformowało w poniedziałek Stowarzyszenie Filmowców Polskich - Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych.
Co to oznacza w praktyce? Najprościej: mówiąc: pieniądze w końcu zaczną płynąć do artystów. Netflix będzie przekazywał środki do SFP-ZAPA, a organizacja rozdzieli je pomiędzy uprawnionych twórców. Umowa obejmuje okres od września 2024 roku, czyli od momentu wejścia w życie nowych przepisów, do końca 2026 roku. Pierwsze wypłaty mają trafić do filmowców jeszcze w tym roku.
Nie wiadomo natomiast, o jakich kwotach mowa. Szczegóły finansowe pozostają tajemnicą handlową.
Jak podkreśla dyrektor SFP-ZAPA Dominik Skoczek: "Porozumienie to jest efektem wieloletnich działań SFP-ZAPA na rzecz wprowadzenia ustawowego prawa do wynagrodzenia za eksploatację filmów i seriali w streamingu. Jego zawarcie pokazuje także, że możliwe jest wypracowanie rozwiązań pomiędzy organizacjami zbiorowego zarządzania a globalnymi serwisami VOD, zapewniających skuteczne wykonywanie praw twórców".
– Choć w procesie legislacyjnym różniliśmy się wielu kwestiach, po wejściu w życie nowych przepisów Netflix niezwłocznie przystąpił do negocjacji i po miesiącach intensywnych rozmów osiągnęliśmy porozumienie, które tworzy podstawy dalszej współpracy. Cieszę się, że Netflix dołączył do grona partnerów SFP-ZAPA regulujących tantiemy na rzecz chronionych przez nas twórców – dodał.
Z kolei Netflix przekonuje, że "adekwatne i sprawiedliwe wynagradzanie twórców i artystów" od zawsze było dla niego "sprawą kluczową".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– Od ponad 10 lat inwestujemy w polską kulturę i rynek audiowizualny. Oferowaliśmy, oferujemy i dalej będziemy oferować jak najlepsze warunki do realizacji kreatywnych wizji polskich twórców filmów i seriali, bo dzięki temu na ekrany mogą trafiać dziesiątki nowych, porywających historii. Cieszymy się, że dzięki porozumieniu SFP-ZAPA już wkrótce wypłaci dodatkowe wynagrodzenia twórcom produkcji dostępnych w serwisie Netflix – mówił Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy platformy w Europie Środkowo-Wschodniej.
Dlaczego to takie ważne? Bo Polska dogoniła Europę
To koniec sytuacji, w której polscy twórcy byli traktowani gorzej niż ich koledzy z wielu innych krajów Europy. Dziś ogromna część widzów ogląda filmy i seriale właśnie na platformach streamingowych, więc trudno było uzasadnić, dlaczego autorzy tych produkcji nie dostawali z tego żadnego dodatkowego wynagrodzenia.
To także sygnał, że streaming przestał być dodatkiem do telewizji – stał się jej następcą. Skoro platformy zarabiają krocie na popularnych filmach i serialach, oczywiste wydaje się, że część tych pieniędzy trafia również do ludzi, którzy je stworzyli.
Czy widzowie odczują skutki tej umowy? Być może kiedyś platformy będą próbowały przerzucić część kosztów na abonentów, ale na razie nic na to nie wskazuje. Dzisiaj ważniejsze jest to, że po latach sporów w końcu udało się ustalić zasady, które dla wielu europejskich rynków od dawna są po prostu normą.




