
Polski rock nigdy nie miał łatwego zadania. Przez lata musiał rozwijać się w cieniu zachodnich gigantów, za żelazną kurtyną, z ograniczonym dostępem do sprzętu, technologii i zagranicznych wzorców. I pomimo tego naszym rodzimym artystom udało się stworzyć albumy, które mogą konkurować na tle europejskich i amerykańskich wydawnictw. Oto 3 najlepsze polskie płyty rockowe.
Wybór trzech najlepszych albumów polskiego rocka nie był prosty. Postawiłem więc na dwie klasyczne płyty i jedno wydawnictwo, które może nie jest tak oczywiste jak one, ale do dziś inspiruje kolejne pokolenia rockmenów.
Lady Pank i jego debiut
Zaczniemy od czegoś oczywistego: debiutancki album Lady Pank z 1983 roku (o niezwykle oryginalnym tytule "Lady Pank"). To jeden z najbardziej rozpoznawalnych krążków w historii polskiej muzyki. Zawiera klasyki takie jak "Mniej niż zero", "Zamki na piasku", "Kryzysowa narzeczona" i może najpiękniejszą balladę w dyskografii zespołu, "Wciąż bardziej obcy".
Od razu dodam, że uważam dyskografię grupy Jana Borysewicza za bardzo nierówną. Nawet na klasycznych albumach z lat 80. i 90. znajdowały się hity, ale sąsiadowały one z numerami nierzadko przeciętnymi lub wręcz słabymi. Nie wspominając o ostatnich dokonaniach zespołu. "Lady Pank" to jednak rodzynek. Tu właściwie nie ma słabych momentów!
Ciekawe, jak powstawanie tej płyty zostanie zaprezentowane w filmie Netflixa o zespole. Borysewicz i wokalista Janusz Panasewicz z kolegami połączyli tu przebojowość z rockową energią. Tym kupili całe pokolenie fanów rocka. A że potem nieco odcinali już kupony (albo pisali i śpiewali nie zawsze smaczne teksty)... Nie oni pierwsi, nie ostatni.
Dalsza cześć artykułu poniżej.
Największe polskie hity. Dokończ piosenkę po wersie
1 / 15 Myslovitz – "Długość dźwięku samotności": Tak, zawsze genialny, idealny...
Perfect, czyli jak perfekcyjnie zadebiutować
Pozostajemy w realiach lat 80. i przy półce z debiutami, tym razem sięgając jednak po pierwszą płytę zespołu Perfect. To absolutny fundament polskiego rocka. Warto dodać, że płyta powstała w trudnych realiach PRL-u. Może właśnie dzięki temu zyskała na autentyczności i sile przekazu.
Podobnie jak w przypadku "Lady Pank", na krążku z 1981 roku znajdziemy utwory, które stały się hymnami. Wystarczy wymienić "Chcemy być sobą", "Obracam w palcach złoty pieniądz" czy "Ale wkoło jest wesoło". Album oddawał emocje całego ówczesnego pokolenia – zawierał wyczuwalną frustrację, sporo ironii, ale też szczyptę nadziei.
Wspaniała płyta, która pokazała, że polski rock może być na światowym poziomie. Pozostaje żałować, że późniejsze kłótnie w zespole doprowadziły do zmarnowania potencjału Perfectu.
Dalsza cześć artykułu poniżej.
Zobacz także
Armia i jej "Triodante", czyli wcale nie tak oczywista perełka
"Triodante" Armii to jedna z najbardziej niezwykłych i ambitnych płyt w historii polskiego rocka (choć pobrzmiewają tu już nawet echa metalu). Album powstał w 1994 roku, więc sporo później niż debiuty Lady Pank i Perfectu. Zainspirował kolejne pokolenie fanów.
To nie jest zwykła płyta rockowa. To dzieło koncepcyjne inspirowane "Boską komedią" Dantego. Teksty Tomasza Budzyńskiego pełne są metafizyki i duchowości – jeszcze bez popadania w kicz.
Muzycznie mamy tu połączenie rocka, metalu i postpunka. Niebagatelną rolą odgrywa sekcja dęta (wcale nie taka oczywista jak na grupę rockową). Całość to nie tylko zbiór imponujących kompozycji, ale psychodeliczna podróż, w którą wyruszamy wraz z muzykami. Nie powinno nas dziwić, że "Triodante" inspirowało nie tylko rockmenów, ale też metalowców i innych fanów muzyki, w której liczy się coś więcej niż banalne melodie i łatwe do zapamiętania refreny.




