Scena z "1670"
"1670" pokazał o wiele więcej prawdy historycznej niż myślisz. Foto: Netflix/J.Sosiński

Serial "1670" to produkcja komediowa, ale osadzona w XVII wieku. Stąd obok postaci fikcyjnych pojawiają się tu te, które naprawdę istniały. Czy jednak twórcy nie fałszują historii? Okazuje się, że w 3. sezonie przekazują o wiele więcej prawdy, niż myślimy.

REKLAMA

Choć "1670" opowiada w sporej mierze o współczesności (ale ubierając ją w szaty XVII-wiecznego chłopa i żupan), to nadal produkcja osadzona w realiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Stąd też w serialu pojawiają się postaci, które znamy z podręczników do historii. Czy przedstawiono je w przerysowany sposób?

Król-małpa w "1670"

Zacznijmy od najbardziej znanej postaci historycznej, którą twórcy serialu umieścili w scenariuszu. Chodzi oczywiście o króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który w trzeciej odsłonie hitu Netflixa jest pokazany jako nieudacznik.

Właściwie syna słynnego Jaremy (tak, ten władca był bezpośrednim potomkiem wielkiego wodza Jeremiego Wiśniowieckiego, znanego z "Ogniem i mieczem") poznaliśmy już w drugim sezonie. Dowiedzieliśmy się wtedy, że z królem Polski nikt się nie liczy – nawet ucztę rozpoczęto bez niego.

W nowym rozdziale "1670" możemy poświęcić władcy więcej uwagi. Okazuje się, że to nie tylko jednostka bierna, ale też zdominowana przez członków dworu i swoją żonę. Jeden z jego współpracowników, o którym powiem więcej za chwilę, za plecami nazywał go "małpą".

I co ciekawe, przezwisko to pochodzi z dokumentów historycznych. Tak Wiśniowieckiego przezywał jego następca, Jan Sobieski, gdy nie był jeszcze królem. Po elekcji miał w jednym ze swoich listów napisać, że będzie teraz musiał "małpę całować w rękę i stać przy małpim tronie".

Postać króla pokazano, niestety, dobrze. Michał Korybut Wiśniowiecki uchodzi za jednego z najgorszych polskich władców. Aczkolwiek należy dodać, że rządził w bardzo złym okresie: Polska była osłabiona po powstaniu Chmielnickiego, potopie szwedzkim i wojnie z Rosją.

Pikanterii dodaje fakt, że w serialu pada pod jego adresem mroczna wróżba: jeżeli nada komuś szlachectwo, umrze. Prawdą jest, że władca zmarł młodo: w 1673 r., gdy miał tylko 33 lata.

Michał Korybut Wiśniowiecki w "1670"
Michał Korybut Wiśniowiecki w "1670" Foto: Netflix/J.Sosiński

Królowa w spodniach?

Skoro było o królu, musi być o królowej. Eleonora Habsburżanka jest pokazana w serialu jako młoda, dominująca kobieta. Sceny z jej udziałem pokazują nam, że to ona była jednym z realnych ośrodków władzy w Rzeczypospolitej.

I faktycznie, Eleonora była świetną negocjatorką pomiędzy dworem a opozycją, na czele której stał m.in. Sobieski. Miała być też dobrą, kochającą żoną. Historycy wskazują jednak, że stroniła od aktywnego udziału polityce. Ponoć temperamentem przypominała męża, więc wątpliwe, by była aż tak dynamiczną osobą, jak przedstawili ją scenarzyści.

Eleonora Habsburżanka w 1670
Eleonora Habsburżanka w "1670" Foto: Netflix/J.Sosiński

Czy Radziwiłł naprawdę rządził?

Wcześniej wspomniałem o członku dworu, który kpił sobie z króla, nazywając go "małpą". Chodziło o Michała Kazimierza Radziwiłła, który w "1670" jest kreowany na realnego władcę. Czy jednak tak było?

Od razu odpowiem, że nie. Był po prostu jednym z najpotężniejszych magnatów i politycznym lawirantem. A to wspierał króla, a to bliżej było mu do opozycji. Ostatecznie jednak miał z ulgą przyjąć wiadomość o śmierci władcy i zdecydowanie stanąć po stronie Jana III Sobieskiego.

Dalsza część artykułu poniżej.

Warto pamiętać, że to ten ostatni władca ostatecznie ugruntował międzynarodową pozycję Polski – jak pisaliśmy w naTemat, Polska przedmurzem chrześcijaństwa stała się dzięki jego odsieczy wiedeńskiej z 1683 roku.

Dwór królewski w "1670"
Dwór królewski w "1670" Foto: Netflix/J.Sosiński

Polak, który wynalazł rakietę?

Najmniej znaną postacią historyczną w serialu jest Kazimierz Siemienowicz. Zresztą sam mówi nagle do kamery, że istniał naprawdę.

Kim była ta tajemnicza postać? Jednym z ówczesnych europejskich specjalistów od artylerii i techniki rakietowej. Wydał m.in. dzieło poświęcone tego typu broni. I faktycznie uznawano go za autora projektów rakiet.

Warto jednak dodać, że nie planował podróży kosmicznych. A już na pewno nie chciał wysłać na Księżyc żadnego chłopa. Specjalistą od tego był Jan Paweł.

Warto było czekać!

Jak recenzowałem niedawno w naTemat, na "1670" warto było czekać – tym razem oberwało się nie tylko elitom, a historyczne postacie zostały wpisane w scenariusz w wyjątkowo kreatywny sposób. Serial świetnie też działa na polskich widzów. I to z paru powodów.