
Christopher Nolan to kontrowersyjny twórca. Nakręcił w swojej karierze bardzo nieudany "Tenet", nieco przecenianą trylogię o Batmanie, ale też filmowe perełki. W tym tekście przyjrzymy się tym ostatnim.
Nolan jest przez wielu uważany za filmowego geniusza. W istocie nim nie jest: jak każdemu twórcy, zdarzają się mu produkcje nieszczególnie udane. Przykładem może być "Tenet", moim zdaniem najsłabszy jego obraz. Nie zmienia to jednak faktu, że nakręcił też filmowe cuda.
Najlepsze filmy Nolana, czyli jakie?
No właśnie, może na starcie warto wyjaśnić, jaki film Nolana uważam za udany: taki, w którym liczy się przede wszystkim fabuła. Odnoszę wrażenie, że ten słynny reżyser czasami potrafi bardziej skoncentrować się na efektach specjalnych, przez co nie dopracowuje scenariusza.
W których jednak filmach Nolana to właśnie skrypt mnie zachwycił?
3. Incepcja (2010)
Tak, wiem, w tym filmie efekty specjalne odgrywają ogromną rolę. Co jednak z tego, skoro sama opowieść wzrusza, fascynuje i prowokuje do zadawania ważnych pytań.
Dom Cobb (Leonardo DiCaprio) jest dość szczególnym złodziejem. Potrafi bowiem wydobywać od swoich ofiar sekrety, które te chowają w czeluściach swojej świadomości. Robi to w czasie snu. Po prostu wkrada się do umysłu danej osoby i... działa.
"Incepcja" właściwie mogłaby być taką produkcją jak "Tenet": opartą głównie na dynamicznej akcji i przepełnioną efektami. Całe szczęście otrzymujemy tu pełnokrwistych bohaterów, z którymi możemy empatyzować i im kibicować. I właśnie to tworzy kino Nolana wielkie. Nawet w takim, super-produkcyjnym wydaniu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
2. Odyseja (2026)
To ostatni, jak dotąd, film Nolana. Miał w końcu premierę w 2026 roku. I tak wiem, wiele osób go skrytykowało. Jako fan mitów greckich nie mogę go jednak nie docenić. Szczególnie, że ponownie na pierwszy plan wysuwa się tu jedna z najpiękniejszych opowieści w dziejach kultury.
Nolan zastosował tu ciekawy zabieg: pokazał nam, jak powstaje mit. Pamiętajmy w czasie seansu, że sam zbiór greckich legend nie był nigdy czymś na jednego, spójnego uniwersum. Po starożytnej Helladzie krążyły różne wersje tej samej historii. I właśnie to pomogło twórcy filmowej "Odysei" wytłumaczyć to, że ze scenerii realistycznej wojny trojańskiej przenosimy się do świata potworów i bogów. Po prostu opowieść o Odysie opowiadają nam różni narratorzy (w tym on sam, straszliwie zmęczony podróżą, ze skołatanym umysłem).
Warto też dodać, że nolanowska "Odyseja" to też niejako przeniesiona w świat starożytnych Greków nowa wersja opowieści o Robercie Oppenheimerze. Przez to jest o wiele bardziej współczesna niż teoretycznie powinna. Tu to jednak działa i rezonuje z widzem.
Jak sam pisałem w naTemat, "Odyseja" to najlepszy film Nolana od lat.
Sam wspomniany tu "Oppenheimer" pozostaje zresztą jednym z najchętniej oglądanych filmów reżysera nad Wisłą: jak pisaliśmy w naTemat, Polacy pokochali ten film Christophera Nolana.
1. Memento (2000)
Wybór miejsce 1. nie mógł być inny. "Memento" to scenariuszowe mistrzostwo.
Leonard (Guy Pearce) poszukuje przestępcy, który zgwałcił i zamordował jego żonę (Jorja Fox). Problem w tym, że sam cierpi na amnezję. Pamięta tylko to, co wydarzyło się do momentu śmierci ukochanej. To, co działo się potem, spowija mgła. By jakoś rozwikłać zagadkę, robi więc notatki na wykonywanych zdjęciach osób i przedmiotów.
Nie chcę powiedzieć o scenariuszu ani słowa więcej, gdyż to właśnie on stanowi najmocniejszą stronę "Memento".
Już sam pomysł na historię brzmi jednak świetnie. Realizacja jest zaś jeszcze lepsza. Nolan pokazał tu, że potrafi stworzyć wspaniałe kino bez imponujących efektów specjalnych. Wystarczy specyficzny klimat i interesujący główny bohater. To taki film, do którego chce się wracać.




