
Decyzja o powstaniu serialu "Harry Potter" wydaje się dziwna, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że ostatni film z Danielem Radcliffem w roli chłopca z błyskawicą na czole trafił na duży ekran 15 lat temu. Zagraniczne doniesienia sugerują, że lata temu HBO miało pracować nad innym projektem z magicznego uniwersum, który pomijał wybrańca z książek J.K. Rowling. Wiemy, o kim miał opowiedzieć. To byłoby spełnienie marzeń fanów.
Serialowy reboot "Harry'ego Pottera" będzie musiał sprostać oczekiwaniom wiernych czytelników oraz widzów, którzy dorastali razem z Danielem Radcliffem ("Człowiek scyzoryk"), Emmą Watson ("Małe kobietki") i Rupertem Grintem ("Przekręt"). J.K. Rowling, która jest krytykowana za transfobiczne wypowiedzi podsycające nienawiść wobec osób transpłciowych w Wielkiej Brytanii, nie pomaga dobremu imieniu marki. Do tego dorzućmy dziedzictwo uwielbianej na całym świecie filmowej serii ("Insygnia Śmierci: Część II" trafiła na duży ekran w 2011 roku), która nieprzerwanie żyje w zbiorowej świadomości.
Serial "Harry Potter" nie jest spełnieniem marzeń. Z książek można było wyciągnąć coś nowego
"Harry Potter", którego premierowy odcinek ukaże się w Boże Narodzenie na kanale HBO i w serwisie HBO Max, powstał zbyt prędko, by móc o nim powiedzieć, że jest spełnieniem marzeń i tym, czego współczesny widz potrzebuje tu i teraz. W dobie prequeli, sequeli, remake'ów, rebootów i spin-offów pomysł tak szybkiego odgrzania historii "chłopca, który przeżył" sprawia wrażenie leniwego, bezpiecznego i – co mówi wielu potterheadów – nastawionego na zysk oraz wysokie wyniki oglądalności.
Niezależnie od uczuć, jakie każdy z osobna żywi w stosunku do J.K. Rowling, jej inspirowana światowymi mitologiami i "prawdziwą historią" czarodziejstwa seria książek dała początek wielu wątkom z dużym potencjałem na dalsze rozbudowywanie uniwersum. Według branżowych ustaleń już kiedyś HBO miało pomysł na inny serial ze świata magii, ale go porzuciło. Szkoda. Postaci, wokół których skupiona była niedoszła produkcja, posiadają własny fandom, niemal tak silny jak oryginalna trójca.
Serial o Huncwotach miał powstać. To lepszy pomysł niż reboot "Harry'ego Pottera"
Jak przekazali dziennikarze z Knight Edge Media, kilka lat temu Warner Bros. planowało opracować serial telewizyjny o Huncwotach dla platformy streamingowej HBO Max. Źródła serwisu podają, że pierwszy sezon miał mieć gotowe trzy odcinki, a także skompletowany zespół scenarzystów. Gdy rozpoczęła się faza preprodukcji i przygotowania do castingów, projekt miał zostać anulowany przez dyrektora generalnego Warner Bros. Discovery, Davida Zaslava.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Przypomnijmy, że wątek fabularny rodziców Harry'ego Pottera – Lily Evans i Jamesa Pottera – oraz ich przyjaciół z czasów nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa cieszy się powszechnym uwielbieniem wśród czytelników Rowling. Od kilkunastu lat w internecie tworzone są fanfiki na podstawie historii Huncwotów (oryg. Marauders). W powieściach autorka opisała ich dość zdawkowo, lecz na tyle intrygująco, by spośród potterheadów wyrosła zupełnie nowa grupa fanów.
Młodość Lily Evans, Jamesa Pottera, Syriusza Blacka, Remusa Lupina i Petera Pettigrew przypadła na lata 70. i 80. XX wieku. Surowa estetyka tamtych czasów – w połączeniu z rozkwitem muzycznych nurtów new romantic i post-punk, klasowymi podziałami w brytyjskim społeczeństwie i pierwszymi krokami premier Margaret Thatcher – stała się punktem wyjścia dla szczerych i zaskakująco brutalnych fanowskich opowieści o dojrzewaniu.
Serial o Huncwotach mógł rzucić światło na początki Zakonu Feniksa, rozwinąć wątek przepowiedni o wybrańcu, który pokona Lorda Voldemorta, i skupić się na dramacie mniej znanych postaci pobocznych (m.in. na rodzicach Neville'a Longbottoma, którzy po torturach, jakie zapewniła im śmierciożerczyni Bellatrix Lestrange, stracili zmysły). Pierwsza wojna czarodziejów aż prosiła się o rozwinięcie.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Trudny quiz z "Harry'ego Pottera". Czy rozpoznasz część po jednym kadrze?
1 / 15 Z jakiego filmu jest ten kadr?
Fot. kadr z filmu "Harry Potter"
Nadzieja umiera ostatnia. Czy serial o Huncwotach jeszcze wróci?
Czy pomysł z serialem o Huncwotach wróci? Odpowiedzi na to pytanie nie znamy, aczkolwiek można przypuszczać, że jeśli reboot "Harry'ego Pottera" osiągnie zamierzony cel (a dostał 2. sezon przed premierą), HBO najpewniej rozważy rozbudowę telewizyjnego uniwersum o czarodziejach. Spójrzmy na cykl "Pieśń lodu i ognia" pióra George'a R.R. Martina. Po sukcesie "Gry o tron" pakiet adaptacji poszerzono o "Ród smoka" i "Rycerza Siedmiu Królestw" (obie produkcje są kręcone równolegle).
W fabule reboota "Harry'ego Pottera" mają pojawić się wątki pominięte przez filmy z Danielem Radcliffem, a także oryginalne sceny, których nie było nawet w siedmiu tomach książek. Możliwe zatem, że w serialu retrospekcje związane z Huncwotami nie będą tak szczątkowe jak w kinowej serii z lat 2001–2011. Fani, których do serii przyciągnęły polskie wydania "Harry'ego Pottera", byliby z takiego rozwoju zdarzeń zadowoleni.




