Cillian Murphy i Ryan Gosling
"Projekt Hail Mary" pokonał "Oppenheimera" Fot. Kadry z "Oppenheimera" i "Projektu Hail Mary" / Pexels / montaż: naTemat

"Projekt Hail Mary" właśnie dokonał czegoś, co wydawało się niemożliwe. Hit science-fiction z Ryanem Goslingiem oficjalnie przebił w amerykańskim box office oscarowego "Oppenheimera" Christophera Nolana.

REKLAMA

Według najnowszych danych z box office, "Projekt Hail Mary" zarobił już ponad 330,95 mln dolarów w samych Stanach Zjednoczonych, wyprzedzając wynik "Oppenheimera", który zakończył swoją kinową przygodę z kwotą 330 mln dolarów na amerykańskim rynku.

To ogromne osiągnięcie, szczególnie że jeszcze osiem tygodni temu film z Ryanem Goslingiem pozostawał w tyle za biografią twórcy bomby atomowej również pod względem otwarcia. Oscarowy "Oppenheimer" Christophera Nolana, reżysera nadchodzącej "Odysei", startował z wynikiem 82 mln dolarów, podczas gdy "Project Hail Mary" zanotowało 80 mln – najlepszy debiut w historii Amazon MGM Studios (które bierze się już za castingi do nowego "Jamesa Bonda").

Film oparty na powieści Andy'ego Weira, twórcy "Marsjanina", błyskawicznie stał się jednym z największych hitów 2026 roku. Widowisko sci-fi przekroczyło już na świecie 660 mln dolarów, choć do pobicia światowego wyniku "Oppenheimera" – wynoszącego 975 mln – wciąż daleko. Mimo to dla Amazona to gigantyczny sukces. Film kosztował około 200 mln dolarów, a media branżowe szacowały próg rentowności na około 500 mln. Ten został już dawno przekroczony.

"Projekt Hail Mary" z Ryanem Goslingiem to hit. Mówi się nawet o sequelu

"Projekt Hail Mary" opowiada historię Rylanda Grace'a (Gosling), nauczyciela i naukowca, który zostaje wysłany w kosmos z misją uratowania ludzkości przed zagładą spowodowaną tajemniczym mikroorganizmem wygaszającym Słońce. Podczas podróży bohater spotyka kosmitę o imieniu Rocky, który również próbuje ocalić swój gatunek.

Obok Goslinga w filmie występują także Sandra Hüller (która gra jedną z głównych rol w "Ojczyźnie" Pawła Pawlikowskiego), James Ortiz i Lionel Boyce, a scenariusz napisał Drew Goddard. Za kamerą stanęli Phil Lord i Christopher Miller.

Za sukcesem filmu sci-fi stoi przede wszystkim fenomenalny odbiór. Krytycy i widzowie chwalili przede wszystkim rolę Ryana Goslinga, imponujące wizualnie sceny kosmiczne oraz emocjonalną historię nietypowej przyjaźni między Rylandem Grace'em a Rockym. Produkcja może pochwalić się obecnie wynikiem 94 proc. od krytyków i 95 proc. od widzów w serwisie Rotten Tomatoes.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ogromną rolę odegrał też marketing szeptany. W mediach społecznościowych film bardzo szybko zaczął funkcjonować jako "to wzruszające science fiction z kosmitą", a pozytywne reakcje widzów wyraźnie napędzały kolejne tygodnie w kinach. Dodatkowego rozgłosu produkcji dodała również pozytywna reakcja astronautów misji Artemis, którzy obejrzeli film jeszcze przed swoim lotem w kosmos. W efekcie Amazon zdecydował się nawet wydłużyć okno kinowe filmu.

Choć "Projekt Hail Mary" trafiło już do dystrybucji VOD i jego wynik box office zaczyna powoli hamować, film wciąż ma szansę dołożyć jeszcze kilka milionów do końcowego rezultatu, zauważa portal Screen Rant. Przekroczenie bariery 700 mln dolarów wydaje się jednak coraz mniej prawdopodobne.

To jednak prawdopodobnie dopiero początek życia tego tytułu. Coraz częściej pojawiają się spekulacje dotyczące potencjalnych nominacji w przyszłym sezonie nagród – szczególnie w kategoriach technicznych. Mówi się o efektach specjalnych, zdjęciach i dźwięku, choć część komentatorów uważa, że Ryan Gosling również może znaleźć się w rozmowach o sezonie oscarowym.

Co ciekawe, Andy Weir zasugerował już możliwość stworzenia kontynuacji "Projekt Hail Mary". Autor przyznał w rozmowie ze ScreenRant, że ma "fragmenty pomysłów" na sequel, choć na razie nie są one jeszcze wystarczająco rozwinięte. Równolegle Phil Lord i Christopher Miller pracują nad kolejną adaptacją powieści Weira – "Artemis".