Pedro Pascal w filmie "Mandalorian i Grogu"
Pierwsze recenzje filmu "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" już są Fot. materiał prasowy

"Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu" Jona Favreau jest filmem familijnym osadzonym "dawno, dawno temu w odległej galaktyce", który nie zrobił zbyt dobrego wrażenia na krytykach. Nowa produkcja z uniwersum George'a Lucasa zasypuje widza przewidywalną narracją, której brakuje jakiegokolwiek celu. Pierwsze recenzje kontynuacji serialu "Mandalorian" są brutalne.

REKLAMA

Wytwórnie Disney i Lucasfilm zapewniały, że wraz z premierą "Mandaloriana i Grogu" kinowe uniwersum "Gwiezdnych wojen" wkroczy w zupełnie nową erę. Reakcje krytyków wskazują, że to powtórka z zapowiedzi 6. Fazy Marvel Cinematic Universe (m.in. nowej "Fantastycznej 4"), co nie brzmi zbyt optymistycznie.

"Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu". O czym jest nowy film Disneya?

Choć Galaktyczne Imperium upadło, w ciemnych zakamarkach galaktyki wciąż czai się zło. Nowa Republika próbuje rozbić siatkę dawnych agentów na usługach Dartha Sidiousa, która chce powrotu do dyktatorskiej przeszłości.

Państwo stworzone przez Sojusz Rebeliantów prosi o pomoc w przywróceniu porządku legendarnego mandaloriańskiego łowcę nagród Dina Djarina i jego ucznia Grogu: wrażliwe na moc dziecko, które szkoliło się na padawana w nieistniejącej już Światyni Jedi. Misja, jaka zostanie im zlecona, będzie pełna niebezpieczeństw.

Pedro Pascal ("The Last of Us") ponownie wciela się w Dina Djarina, a Sigourney Weaver, odtwórczyni kultowej Ellen Ripley w "Obcym – ósmym pasażerze Nostromo", powierzono rolę Ward, przywódczyni Adelphi Rangers z Nowej Republiki. Jeremy Allen White, który jest dwukrotnym zdobywcą telewizyjnego Oscara – nagrody Emmy – za serial "The Bear", odegrał na srebrnym ekranie Rottę, syna słynnego Jabby. Mogliśmy go poznać w filmie animowanym "Gwiezdne Wojny: Wojny klonów" z 2008 roku, w którym jako dziecko został porwany przez Asajj Ventress.

Pierwsze recenzje "Gwiezdnych wojen: Mandaloriana i Grogu"

Swoimi recenzjami agregator Rotten Tomatoes zalało dopiero 118 krytyków filmowych, którzy "wspólnymi siłami" przyznali "Mandalorianowi i Grogu" odznakę świeżego pomidora i przeciętną ocenę 60 proc. W opiniach dziennikarzy popkulturowych powtarzają się zarzuty, że Jon Favreau nakręcił długi odcinek serialu, który podąża za starwarsowym schematem, ale nie wnosi niczego przełomowego do snutej przez siebie – od 2019 roku – historii. Warstwa wizualna i połączenie technologii CGI z efektami praktycznymi są plus.

Dalsza część artykułu poniżej.

Pierwszy od siedmiu lat pełnometrażowy film z uniwersum "Gwiezdnych wojen" nie odcina się od sagi Skywalkerów – choć Luke'a Skywalkera w nim nie ujrzymy, większość mijanych przez nas w filmie twarzy już gdzieś widzieliśmy. "To kolejny przykład niezdolności serii do powstrzymania się przed powiązaniem wszystkiego w rzekomo rozległej galaktyce Lucasa z tą samą, powiększoną rodziną, Skywalkerów. Widać to zwłaszcza w fabule skupionej na losach syna Jabby Hutta" – napisał Matt Zoller Seitz z portalu RogerEbert.com.

"'Mandalorian and Grogu' nie jest najgorszym filmem 'Gwiezdnych Wojen'. Trudno o coś bardziej ponurego niż 'Skywalker. Odrodzenie'. [...] Nowość może okazać się jednak najnudniejszą przygodówką z serii" – stwierdził David Crow z serwisu Den of Geek.

Owen Gleiberman na łamach amerykańskiego tygodnika rozrywkowego "Variety" zasugerował, że Din Djarin i jego mała znajda nie zostali uszyci pod duży ekran. "Grogu, podobnie jak Din Djarian, jest tym, kim jest: bezpretensjonalną maskotką-produktem, przyjazną dla telewizji. Ta dwójka została stworzona z myślą o małym ekranie, gdzie może przecinać się z narracyjnymi wątkami innych seriali" – czytamy.

"Mandalorian i Grogu" po kilku miesiącach od premiery wyląduje zapewne w bibliotece Disney+. Przypomnijmy, że serwis streamingowy miał kuszącą promocę na kwiecień 2026 – tak tanio za abonament dawno nie było.