
Podczas 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes południowokoreański reżyser Na Hong-jin zaprezentował swój ambitny postapokaliptyczny film o potworach. Na widok "Hope" niektórym krytykom aż opadła szczęka. Zachodnie blockbustery mają się z nim nie równać. Obsada wielkiej produkcji też robi niemałe wrażenie. Poprowadziła ją aktorka będąca odkryciem serialu "Squid Game".
"Hope" – pierwsze pełnometrażowe dzieło Na Hong-jina, twórcy "W pogoni" i "Lamentu" – znalazło się w konkursie głównym 79. MFF w Cannes. Jego światowa premiera na Lazurowym Wybrzeżu spotkała się z wieloma entuzjastycznymi reakcjami krytyków, którzy – co wynika z licznych recenzji – dawno nie widzieli na srebrnym ekranie filmu o takiej skali. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że wysokobudżetowa produkcja z elementami kina postapokaliptycznego, neowesternu i science fiction zrobi spore zamieszanie w Box Office'ie.
"Hope" z gwiazdą "Squid Game" podbiło Cannes. O czym jest głośny film sci-fi?
W południowokoreańskiej wiosce znajdującej się w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej dochodzi do niepokojących zdarzeń, a wieści o panującym tam chaosie rozchodzą się szybko. Lokalny komendant policji postanawia zbadać sprawę. Okazuje się, że w okolicy wcale nie doszło do ataku tygrysa. Policjanci i miejscowa ludność muszą zmierzyć się z potworem i mroczną tajemnicą, jaka się za nim snuje.
W obsadzie "Hope" znaleźli się m.in. Hwang Jung Min ("Weteran"), Jung Ho-yeon – nominowana do telewizyjnego Oscara odtwórczyni roli Sae-byeok Kang w "Squid Game" – Zo In-sung ("Niezwykli"), Taylor Russell ("Do ostatniej kości" z motywem kanibalizmu), i małżeństwo – Alicia Vikander ("Ex Machina") oraz Michael Fassbender (w naTemat znajdziecie tekst o jego najlepszych i najgorszych rolach).
Przy tworzeniu "Hope" Na Hong-jin czerpał inspiracje z otaczającej go, ponurej rzeczywistości. – Czułem, że na planecie, na której żyje ludzkość, dzieje się wiele niepokojących rzeczy. (...) Czułem, że zaraz wybuchnie wojna; że cały świat zostanie pochłonięty przez bezlitosną przemoc – mówił w Cannes filmowiec, cytowany przez południowokoreański dziennik "The Korea Times".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W agregatorze Rotten Tomatoes dynamiczny film o walce z nieznanym wrogiem (potworem) zyskał odznakę świeżego pomidora. Prawie trzydziestu recenzentów oceniło "Hope" na 81 proc. "To wspaniałe uczucie wiedzieć już od pierwszych klatek filmu, że jest się w rękach pewnego siebie twórcy gatunku. [...] 'Hope' to rzadki thriller, którego akcja rozgrywa się niemal wyłącznie w biały dzień" – napisał David Rooney na łamach amerykańskiego czasopisma "The Hollywood Reporter".
Film akcji nie wszystkim przypadł do gustu. "Potwór terroryzuje koreańskie miasteczko portowe w rozczarowującym eposie, który zaczyna się obiecująco, ale szybko traci na znaczeniu" – stwierdził David Ehrlich z IndieWire, podkreślając, że "Hope" ma "fatalny scenariusz" i "jedne z najgorszych efektów specjalnych" od czasu hitu "Mumia powraca" z 2001 roku.
