Mandalorian i Grogu
Polscy fani mogą zobaczyć nowy film ze świata Star Wars. Mat. prasowe

Na ekrany polskich kin wszedł film "Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu". Główną rolę gra tu – obok ściągniętego specjalnie z "odległej galaktyki" Grogu – Pedro Pascal. Fani zadają sobie jednak pytanie: czy aktor rzeczywiście wciela się w słynnego łowcę nagród, czy może jedynie użycza mu głosu, a pod zbroją kryje się ktoś inny?

REKLAMA

Gdy serial "Mandalorian" okazał się sukcesem, było pewne, że przygody zamaskowanego łowcy nagród i "Baby Yody" trafią w końcu na duży ekran. 22 maja fani będą mogli przekonać się, czy film jest udany. Dociekliwych intryguje coś jeszcze: czy Padro Pascal faktycznie gra w produkcji.

"Star Wars" mogą być udane!

Filmowe uniwersum "Gwiezdnych wojen" ma za sobą nieciekawe czasy. Pierwsza trylogia (czyli części od 4. do 6.) to żelazna klasyka. Prequele (epizody I-III) budziły już jednak kontrowersje. Z kolei ostatnie trzy główne filmy (VII-IX) były już niemal powszechnie krytykowane.

"Przebudzenie mocy" to de facto remake "Nowej nadziei", tyle że z młodą kobietą w roli głównej. "Ostatni Jedi" to próba opowiedzenia "Star Wars" w nowy, postmodernistyczny sposób. Tyle że spotkała się z krytyką. I wreszcie chaotyczne, męczące "Skywalker. Odrodzenie" sprawiło, że zagorzali fani stracili już (nową) nadzieję. Pojawiły się nawet plotki o... wyrzuceniu nowej trylogii z kanonu.

O wiele lepiej wypadły jednak film wojenny w świecie "Gwiezdnych wojen", czyli "Rouge One", czy właśnie serial "Mandalorian", który pokazał, że ten świat ma do zaoferowania więcej po prostu fajnych, awanturniczych opowieści. Jeśli chcecie sprawdzić, jak na tle reszty serii wypada każda produkcja, w naTemat ocenialiśmy wszystkie filmy i seriale ze świata Star Wars w rankingu.

"Mandalorian i Grogu" na dużym ekranie

O czym jednak opowie fabuła "dużego" filmu o słynnym łowcy nagród i jego zielonym towarzyszu Grogu, który ma już pierwsze recenzje?

Akcja ma się rozgrywać w czasie, gdy złowrogie Imperium w końcu upadło. Nowa Republika, którą zbudowali rebelianci, to jednak nie odległogalaktyczne RFN – nie wybacza byłym oficerom Dartha Vadera i ściga je po całym wszechświecie. I tu pojawia się nasz bohater, Mando. Pracuje dla rządu i tropi ex-kapitanów Imperium. Ot, praca jak każda inna.

Nagle jednak zostaje wysłany do Huttów. Dla niewtajemniczonych: to rasa słynnego Jabby Hutta – wielkie ślimaki bez muszli z gigantycznymi oczami, lubujące się w rozpuście i oglądaniu człekokształtnych tancerek. Mando musi wykonać tu pewne zadanie.

Czy w filmie "Mandalorian" gra Pedro Pascal?

Główną rolę gra Pedro Pascal. I tu pojawia się największa zagadka: czy faktycznie widzimy go na ekranie? Przecież – jak na mandalorianina przystoi – przez niemal cały seans ukrywa swoją czaszkę pod hełmem. Przez sporą część czasu nie widzimy ani jednej rysy jego twarzy. W późniejszych sezonach serialu rola Pascala była głównie dubbingowa.

Oficjalne informacje i spis obsady potwierdzają, że uwielbiany przez internet aktor jest częścią produkcji – nie tylko użycza swojego głosu, ale też paraduje w kosmicznej zbroi. Na planie fizycznie zastępował go zapewne kaskader, ale to można mu wybaczyć, gdyż nie każdy jest Tomem Cruise'em.

Film jak na razie budzi kontrowersje: niektórzy twierdzą, że na nowo odkrywa magię "Star Wars", dla innych to kiepska bajeczka. No tyle, że tym od dekad są "Gwiezdne wojny": opowieścią o księżniczkach i facetach, którzy w odległej galaktyce naparzają się jarzeniówkami. I to na tym tkwi fenomen tej serii: na opowiedzeniu znanych od wieków motywów w nowy, kosmiczny sposób. Nie bez powodu jedna z czytelniczek pisała, że gdy jej mąż wrócił do "Star Wars", a synowie wciągnęli się w sagę po uszy, zbliżyli się do siebie jak nigdy wcześniej. To historia, która naprawdę potrafi łączyć pokolenia.