Renate Reisve w filmie "Backrooms"
Pierwsze recenzje filmu "Backrooms. Bez wyjścia" Kane'a Parsonsa Fot. materiał prasowy

"Backrooms. Bez wyjścia" Kane'a Parsonsa to po "Obsesji" Curry'ego Barkera jeden z najbardziej obiecujących horrorów tego roku. W osobliwym labiryncie natkniemy się na jedyną w swoim rodzaju Renate Reinsve i niedocenionego Chiwetela Ejiofora. Na mieście mówią, że "tylne pokoje" pochłoną nas bez reszty.

REKLAMA

Fabryki Snów wita nowych twórców kina grozy. Curry Barker, którego "Obsesja" wykracza daleko poza horror, zamienił tworzenie krótkiego metrażu w internecie na remake legendy, jaką jest "Teksańska masakra piłą mechaniczną" Tobe'a Hoopera. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że podobny los czeka Kane'a Parsonsa, 20-letniego reżysera fanowskich klipów inspirowanych anime "Attack on Titan" i nagrań stylizowanych na found footage z bogatego uniwersum "tylnych pokoi".

"Backrooms. Bez wyjścia". Internetowy fenomen przeniesiony na duży ekran

Fabuła "Backrooms. Bez wyjścia" kręci się wokół zjawiska, jakim są przestrzenie liminalne, czyli opustoszałe, osobliwe miejsca wywołujące u odbiorców efekt nostalgii i niepokoju jednocześnie – ich smaku mogli skosztować widzowie japońskiego "Exit 8". Tytułowe "tylne pokoje" zyskały sławę za sprawą słabo oświetlonej fotografii pomieszczenia z żółtawą tapetą i prostokątnymi lampami emitującymi zimne światło, która prawie dekadę temu trafiła na usta użytkowników forum 4chan.

Mężczyzna odkrywa w sklepie z meblami niewidzialne przejście, które prowadzi do labiryntu słabo oświetlonych korytarzy – ciągnących się w prawo, w lewo, w dół i w górę. Ściany pomalowane na kolor żółty, który w kinie symbolizuje często nadzieję, radość, ale też rozkład zwłok i tym samym śmierć, raz się poszerzają, raz zwężają. Clark myśli, że wariuje. Swoimi odkryciem dzieli się z terapeutką dr Mary Kilne i grupą młodych ludzi, którzy są chętny, by zbadać wszystkie poziomy sklepowego zaplecza.

Horror będący adaptacją internetowego lore, któremu brytyjski teoretyk kultury Mark Fisher mógłby śmiało poświęcić jeden rozdział swojego zbioru esejów "Dziwaczne i osobliwe", ma ogromny potencjał, by dać początek franczyzie. Dodajmy jeszcze, że nad projektem czuwa wytwórnia A24, której nie można odmówić talentu do wywoływania ciarek.

Dalsza część artykułu poniżej.

Główną rolę Parsons powierzył Chiwetelowi Ejioforowi, nominowanemu do Oscara gwiazdorowi "Zniewolonego" Steve'a McQueena. W jego ekranową terapeutkę wcieliła się Renate Reinsve, muza Joachim Trier – reżysera trylogii "Oslo" i "Wartości sentymentalnej" – i gwiazda nagrodzonego Złotą Palmą podczas 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes dramatu "Fjord".

W obsadzie znaleźli się też: Finn Bennett (Aerion Targaryen z serialu "Rycerz Siedmiu Królestw"), Mark Duplass ("Dziwak"), Lukita Maxwell ("Ona słucha"), Avan Jogia ("56 dni") i Chelah Horsdal ("Elegia").

Krytycy o filmie "Backrooms. Bez wyjścia". Spełni marzenia fanów?

W agregatorze Rotten Tomatoes pojawiły się pierwsze opinie o "Backrooms. Bez wyjścia" – 19 krytyków filmowych nie obrzuciło horroru zgniłymi pomidorami. Ich werdykt to 92 proc. pozytywnych recenzji. BJ Colangelo z portalu Slashfilm uważa dzieło Parsonsa za jeden z najbardziej udanych debiutów fabularnych ostatnich lat.

"Od samego początku 'Backrooms' emanuje duszącym poczuciem grozy. Parsons rozumie, że prawdziwym terrorem liminalnego horroru nie jest to, co czai się w cieniu, ale nieskończona, niesamowita pustka, która go otacza" – napisała dziennikarka.

Laura Clifford chwaliła "Backrooms" za świetny pomysł, choć przyznała, że Parsons poległ na tworzeniu satysfakcjonującej narracji. "Film naprawdę stara się zgłębić psychologię swoich bohaterów w sposób, do którego nie jest w pełni przygotowany. Nawet jeśli nie wychodzi mu to najlepiej, 'Backrooms' wciąż jest udanym horrorem, w którym cichy terror góruje nad skrajnym przerażeniem" – dodał Graeme Guttmann z serwisu ScreenRant.