
"Iliada" i "Odyseja" od dekad inspirują twórców. Problem w tym, że ci przekładają ją na język filmu w uproszczony sposób. I to na tyle, że w ich interpretacji Parys jest protagonistą, a Agamemnon i Menelaos "tymi złymi". Prawdziwa wersja tej historii w ujęciu Homera jest o wiele bardziej interesująca i złożona niż w "Troi" z 2004 roku czy filmie Christophera Nolana.
Współczesne ekranizacje mitów są tłumaczone nie tylko na język hollywodzkiego kina, ale też prezentowane w taki sposób, by widz mógł identyfikować się z jedną ze stron. Tym samym otrzymujemy opowieść pisaną czarnymi i białymi barwami. Starożytni Grecy – w tym Homer, autor "Iliady" i "Odysei" – woleli szarość i pstrokatość jednocześnie.
Zacznijmy od świata przedstawionego. W mitach ludzie byli pionkami na planszy bogów. Sama wojna trojańska była grą bóstw, a każda ze stron miała za sobą wsparcie: a to Zeusa, a to Posejdona, a to Apolla. I nie chodziło tylko o wsparcie, tak to nazwijmy, mentalne. Bogowie czasami fizycznie ingerowali w bieg wydarzeń. Nieco zrzuca to więc odpowiedzialność bohaterów za to, co robią. Nie mówiąc już o upiornych Mojrach, które śledziły to wszystko zza kotary. Dla współczesnego widza, karmionego wizją własnej sprawczości, nie brzmi to już tak atrakcyjnie.
Prawda o bohaterach "Iliady" i "Odysei" może zaskoczyć współczesnego widza. Parys nie był święty
Jeszcze ciekawsza jest prawda o bohaterach trojańskich mitów. I tak np. fan "Troi", w której mogliśmy podziwiać Brada Pitta w roli Achillesa, wie, że Priam, król Troi, miał dwóch synów. Tyle że to nieprawda. Spłodził ich... 50. Hektor i Parys mieli więc liczne rodzeństwo, którego popkultura postanowiła nam jednak nie przedstawiać, stawiając na model trojańskiej rodziny 2+2.
Sam Parys nie był zresztą, przynajmniej początkowo, pupilem ojca. Nie mógł być, gdyż przed jego narodzinami jego matka, Hekabe, miała sen o tym, że wydaje z siebie żagiew, a spod niej wypełzają węże. Eksperci od snów wiedzieli, co to oznacza: dziecko będzie odpowiedzialne za coś strasznego. Miano je więc zaraz po narodzinach zabić. Sługa rodu królewskiego, który miał wykonać wyrok, nie miał jednak serca się tego dopuścić i zostawił niemowlę u pasterzy. A jak wiemy, takie rzeczy kończą się dobrze w bajkach o Królewnie Śnieżce, ale nie w mitach greckich.
Parys wyrósł na dorodnego młodzieńca i wziął udział w trojańskich igrzyskach. Wtedy rozpoznano w nim syna króla. Wrócił jednak do swojej pasterskiej rodziny (w innej wersji od razu pozostał na dworze). Miał tam zresztą romans z lokalną nimfą. Mniej więcej wtedy też stawiły się przed nim trzy boginie: Hera, Afrodyta i Atena, żądając, by odpowiedział na pytanie, która z nich jest najpiękniejsza. Każda starała się go przekupić czymś innym: Hera władzą, Atena wiedzą, a Afrodyta najpiękniejszą ludzką kobietą (jak widać najlepiej rozumiała naturę dorastającego chłopaka). Parys wybrał oczywiście boginię miłości, w ten sposób zdobywając Helenę. Tego w filmach nie ma.
Tu dochodzimy też do chronologii, którą filmy traktują aż nadto swobodnie. W "Troi" Achilles, Hektor i Parys wyglądają na mniej więcej równolatków. Zgodnie jednak z mitem, ten pierwszy w momencie słynnego "sądu Parysa" miał parę lat. Musiał więc być sporo młodszy od obu synów Priama.
Powróćmy jednak do "miłości" Parysa i Heleny. Ten wątek świetnie pokazuje, jak popkultura przekłamuje mit. Syn Priama i pupil Afrodyty nie był wcale pozytywnym bohaterem. Król Sparty Menelaos, mąż najpiękniejszej kobiety świata, był dobrodusznym człowiekiem, który grzecznie ugościł przybysza. Dziesiątego dnia musiał jednak opuścić dwór i udać się na Kretę. I wtedy właśnie podstępny Parys zaczął działać: uwodził Helenę podarunkami. Ostatecznie skłonił ją, by porzuciła męża i... córkę (w innej wersji: porwał ją). Tak, zgodnie z mitem piękność porzuciła swoje dziecko. W ekranizacji utrudniłoby to jednak identyfikowanie się z taką kobietą.
Dalsza część artykułu poniżej.
Jak dobrze znasz lektury szkolne? Sprawdź, ile wyniosłeś że szkoły
1 / 15 Na początku coś łatwego: z ilu ksiąg składa się "Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza?
Fot. Kadr z "Pana Tadeusza"
Dalej robi się zresztą jeszcze dziwniej. Jak wynika z dramatu Eurypidesa, trojański książę wcale nie porwał Heleny, a jej ludzkie widmo, które stworzyła Hera. Prawdziwa ślicznotka trafiła do Egiptu i tam była chroniona przez króla Proteusza.
Pomińmy już to, czy prawdziwa Helena trafiła do Troi, czy Egiptu. Liczy się bowiem efekt. A ten był taki, że Menelaos wrócił do pałacu i od razu postanowił odzyskać żonę. W tym momencie poznajemy Odysa. "Odyseja" Christophera Nolana słusznie pokazuje, że nie chciał on wyruszyć na wojnę. Nie wspomina jednak, że starał się oszukać wysłanników Menelaosa udając szaleńca. Dopiero groźba zabicia jego syna, Telemacha, sprawiła, że się ugiął.
Niekoniecznie skory do wojaczki był także Achilles. Matka ukryła go zresztą w gronie córek króla Likomedesa i przebrała za jedną z nich. Sprawy skomplikowały się, gdy jedna z księżniczek miała zajść w ciążę. Podstęp przejrzał też Odyseusz, który udał się na królewski dwór i pokazał córkom władcy kosztowności oraz miecz. Achilles sięgnął po ten ostatni – w ten sposób na jaw wyszło, że jest mężczyzną.
Tempo akcji "Iliady" i "Odysei" Homera nie jest takie, jak myślisz
Wiemy już więc, że bohaterowie "Iliady" i "Odysei" byli w mitach przedstawiani inaczej niż dziś widzą ich amerykańscy twórcy filmów. Menelaos był ofiarą podstępnego Parysa. Za wszystkim zaś stały nie ludzkie małostki, ale bogowie.
Warto jednak zapytać, kiedy to wszystko się działo. I tu czytelnika czeka kolejne zaskoczenie. W "Iliadzie" Helena mówi w dziesiątym roku wojny trojańskiej, że jest na dworze Priama dwudziesty rok. To oznacza, że przygotowania do konfliktu trwały dekadę! To tłumaczyłoby też udział w niej Achillesa, który, przypomnijmy, w momencie, gdy Afrodyta przyrzekła Parysowi najpiękniejszą kobietę świata, miał kilka lat. Cała wojna o Troję trwała także dziesięć lat.
Sama akcja "Iliady" rozpoczyna się w dziesiątym roku, a nie, jak pokazują to twórcy "Troi", od uprowadzenia Heleny. Zresztą sama wyprawa na wojnę w micie nadawałaby się na filmową czarną komedię. Okazuje się, że Grecy wyruszyli na Troję nie wiedząc... gdzie ona leży. W efekcie najpierw pomyłkowo złupili niewinne miasto.
Sam przebieg wojny był także nieco inny niż w filmach. Przykładowo w "Troi" widzimy jak Patroklos dokonuje samowolki, wykradając zbroję Achillesa i ruszając na czele jego wojska do walki. W mitach zrobił to na polecenie samego... herosa. Sam bohater nie chciał walczyć, gdyż król Agamemnon zabrał mu jego niewolnicę Briseidę. Patroklos zginął więc przez niego, a Achilles potem miał jeszcze pretensje do jego pogromcy, Hektora. I jak z kimś tak mało dojrzałym miałby dziś sympatyzować współczesny widz!
Dalsza częsć artykułu poniżej.
Zobacz także
Podróż Odysa była o wiele dziwniejsza niż myślisz
Dochodzimy jednak do końca wojny trojańskiej. Jak potoczyły się późniejsze losy jej bohaterów? Powróćmy do postaci Heleny, która pod sam koniec konfliktu ponownie okazała się niewierna. Choć tym razem względem Trojan. Po śmierci Parysa wydano ją za mąż za jego brata Deifoba (jednego z tych 50, których spłodził Priam). W odpowiedzi na to pomogła Hellenom przekraść się do Troi i ukraść magiczny posąg Ateny, który sprawiał, że miasto nie mogło być zdobyte. Wtedy koń trojański zaczął mieć sens!
Po wojnie ponownie była przykładną żoną Menelaosa, choć po jego śmierci jej los nie był dobry. Została wygnana ze Sparty. Trafiła na Rodos, gdzie została brutalnie zamordowana przez żonę wojownika, który zginął pod Troją.
Najwięcej wiemy oczywiście o powrocie Odysa do domu, który to opisał w "Odysei" Homer, a teraz na ekrany kin przeniósł Christopher Nolan. Jeżeli wydaje ci się, że dobrze znasz tę opowieść to... częściowo masz rację. Była ona po prostu o wiele dziwniejsza niż pokazują nam twórcy kina.
Swoją tułaczkę król Itaki rozpoczął od pojawienia się w krainie Lotofagów, którzy częstowali przybyłych kwiatem lotosu. Ten sprawiał, że jego smakosz nie chciał już ruszać się z tego dziwnego miejsca. Motyw ten pojawia się w "Odysei" Nolana, ale nie tam, gdzie powinien. Amerykański reżyser chce wmówić widzowi, że lotosem karmiła Odysa Kalipso, a nie Lotofagowie.
Zupełnie inaczej wybrzmiewają też w mitach wydarzenia w jaskini Polifema. Nolan pokazuje nam, że Odyseusz "na pożegnanie" strzela do potwora z łuku. Nie wiadomo jednak, dlaczego. W micie Odys buńczucznie wyznaje mu tylko, jak naprawdę się nazywa (wcześniej przedstawił się mu jako "Nikt"), dzięki czemu cyklop może poprosić swojego ojca, Posejdona, by ukarał potem Odysa. W założeniu miał być to dowód na pychę bohatera, czego Nolan jednak nie pokazuje w dostatecznie dobitny sposób. Zupełnie jakby nie rozumiał "Odysei".
Nieco inny wydźwięk ma też wizyta Odysa na wyspie Kirke, z którą bohater żył przez rok i miał z nią nawet syna. Jako małżonek musiał się sprawdzać, gdyż wiedźma nie zamieniła go w żadne zwierzę.
Z kolei Kalipso nie chciała go puścić (zupełnie inaczej niż w filmie) i dopiero interwencja Hermesa zmusza ją do wypuszczenia go z wyspy. Wydźwięk tej części opowieści także jest głębszy niż u Nolana. Odys pozostał na wyspie pięknej nimfy, gdyż ta skusiła go nieśmiertelnością. Przełamanie tego pragnienia miało być kolejnym kluczem do powrotu do domu.
Nauczmy się rozumieć mity!
Współczesne ekranizacje mitów nie tyle upraszczają dawne opowieści, ale wręcz przepisują je na nowo, podporządkowując je wrażliwości dzisiejszego widza. Wieloznaczność, moralna niejednoznaczność i ingerencja bogów znikają, a w ich miejsce pojawia się klarowny podział na bohaterów i złoczyńców oraz wiara w indywidualną sprawczość.
Greckie mity były opowieściami o świecie, w którym bohaterowie błądzą, ulegają swoim niskim namiętnościom, ale potem ponoszą tego konsekwencje. To właśnie to czyni je tak trwałymi. Być może więc to nie mity wymagają uwspółcześnienia, lecz my – widzowie – powinniśmy nauczyć się na nowo odczytywać ich złożoność.




