
Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja na rynku muzycznym była uznawana jedynie za ciekawostkę. Dziś staje się jednym z najważniejszych czynników wpływających na całą branżę. Czy to zły znak?
Maszyny i algorytmy tworzą dziś muzykę. To coś, co jeszcze dekadę temu wydawało się realne, ale tylko w filmach science fiction. Pytanie, czy to coś dobrego dla nas – ludzi.
Muzyka kontra AI. Czy do jej tworzenia człowiek jest jeszcze potrzebny?
Największą zmianą, jaką obecnie obserwujemy, jest fakt, że dziś można tworzyć utwory muzyczne bez udziału artysty. Generatory AI potrafią komponować melodie, pisać teksty i naśladować głosy znanych wokalistów. Powstają piosenki "śpiewane" przez nieistniejących wykonawców albo przez cyfrowe kopie realnych twórców. Innymi słowy, nie musisz już ślęczeć godzinami z gitarą, by na bazie podstawowych akordów skomponować balladę dla ukochanej. Teraz "wklepiesz" tylko prompt i gotowe.
Tyle że to prowadzi do fundamentalnego pytania: czy muzyka nadal jest sztuką, jeśli jej twórcą są algorytmy? Za sztukę uznajemy "część dorobku kulturowego cywilizacji, manifestującą się poprzez utwory, w tym właśnie dzieła muzyczne". Przez wieki za tymi ostatnimi stali ludzie, obecnie coraz częściej programy komputerowe.
Dla wielu muzyków problem bywa bardziej przyziemny: powstaje im bardzo produktywna konkurencja. Jaki jest sens spędzania godziny w sali prób i komponowania nowej piosenki, jeżeli za ścianą siedzi ktoś, kto w wyniku wpisania prompta napisze materiał na nową płytę w dwie godziny?
Zrobi to nie tylko szybciej od zawodowego zespołu, ale też taniej. Jeśli ktoś może wygenerować kilka utworów w parę minut, koszt produkcji muzyki spada niemal do zera. W efekcie rynek zalewa ogromna ilość treści, z którą trudno konkurować tradycyjnym twórcom.
Platformy streamingowe już dziś zmagają się z nadmiarem muzyki. AI tylko pogłębia ten problem. Codziennie publikowane są tysiące nowych utworów, z czego coraz większa część powstaje za pomocą sztucznej inteligencji. Dla twórców oznacza to niższe przychody i trudniejszą promocję.
Do tego we wspomnianym już zalewie nowej muzyki, odbiorcy nie odróżniają już, czy dany numer powstał za pomocą AI, czy jednak napisał go żywy człowiek. Dowód? Ankieta przeprowadzona przez Deezer i Ipsos w gronie 9000 słuchaczy z ośmiu krajów wykazała, że 97 proc. z nich nie potrafiło odróżnić piosenek generowanych przez sztuczną inteligencję od tych stworzonych przez człowieka.
Muzyka nie umiera?
Czy na naszych oczach umiera muzyka? Zniknie już ta fascynacja, którą zna każdy obecny 30- i 40-latek, który w latach 90. i wczesnych dwutysięcznych z wypiekami na twarzy czekał na nową płytę swojej ulubionej kapeli. Przecież proces twórczy u takiego Eminema trwał miesiącami czy latami. Metallica wydawała płyty raz na parę lat. W dobie AI tacy twórcy mogliby codziennie zalewać rynek nowymi "hitami".
Jak na razie osoby wychowane we wspomnianych, minionych dekadach jeszcze podtrzymują ludzką scenę muzyczną. Co jednak stanie się, gdy świadomymi odbiorcami muzyki zostaną ich dzieci, które są wychowane w realiach, gdy AI codziennie wydaje nowe piosenki? Mało tego, same będą "pisały" dla siebie nowe utwory! Wtedy muzyka, jaką znamy, umrze?
Osobiście nie jestem takim pesymistą. Historia pokazuje, że każda rewolucja technologiczna budziła obawy, ale nie wypierała ostatecznie czynnika ludzkiego. Syntezatory, sampling czy cyfrowa produkcja również były krytykowane, a dziś są standardem. AI może więc okazać się tylko kolejnym narzędziem.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Co uratuje muzykę?
Osobiście zastanawiam się także nad jeszcze innym elementem. W czasie pandemii COVID-19 mówiło się, że rynek koncertowy zmieni się nie do poznania. Rozwinąć miał się rynek festiwali online. A jednak stało się inaczej. Przez ostatnie lata bilety na duże imprezy muzyczne wyprzedają się jak ciepłe bułeczki. Coś sprawiło, że jako ludzie uznaliśmy, że oglądanie koncertu na ekranie, siedząc na kanapie w domu, nam nie wystarczy? Co to było? Nasza ewolucyjna potrzeba spędzania czasu wspólnie.
Dlaczego o tym teraz wspominam? Myślę, że świadomość tego, że muzyka, której właśnie słuchamy, została stworzona przez algorytmy, a nie innych ludzi, będzie dla nas czymś na dłuższą metę nie do przejścia. Nie mówię o dźwiękach puszczanych w windzie czy centrum handlowym, ale takich które faktycznie fascynują i sprawiają, że chce się nam skakać z radości albo płakać; jechać na koncert, by zobaczyć na żywo naszego ulubionego artystę. Może to tłumaczy też pewien fenomen płyt koncertowych.
Wielka będzie jednak w tym rola serwisów streamingowych, które powinny oznaczać treści, które tworzy algorytm.
Przyszłość muzyki będzie więc zależała od tego, jak podejdziemy do tego tematu jako globalne społeczeństwo. Czy firmy takie jak Spotify staną po stronie ludzkich zespołów, czy gigantów z Doliny Krzemowej? Czy rządy na całym świecie wprowadzą regulacje, które wymuszą oznaczanie treści stworzonych przez AI?
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Największe polskie hity. Dokończ piosenkę po wersie
1 / 15 Myslovitz – "Długość dźwięku samotności": Tak, zawsze genialny, idealny...
Warto dodać, że jak na razie widać też pewną niechęć do AI. Nawet cenieni polscy wykonawcy zaczynają korzystać z AI, co budzi jednak ogromne kontrowersje. Jak pisaliśmy w naTemat, Dawid Podsiadło wpuścił AI do teledysku – fani poczuli się przez niego oszukani, co pokazało, że woleliby, by nowa technologia nie była tak szeroko wykorzystywana.
Nie wspominając o innej aferze: okazało się, że Anthropic rozcinał książki maszynowo, by nakarmić nimi... AI.
Moda lubi wracać
Możliwe jednak, że z AI będzie tak jak z wieloma innymi nowymi technologiami: po prostu przeniknie do naszego codziennego życia. I to tak, że przestaniemy ją dostrzegać. W pewnym momencie trend się jednak odwróci i modne mogą stać się piosenki tworzone przez ludzi, a nie maszyny. W końcu głupio chyba tak wieszać na ścianie plakat z nieistniejącym w realnym życiu idolem i kochać się w rockowej wokalistce, której nie możemy zobaczyć na żywo na scenie.




