
"Odyseja" Christophera Nolana okazała się wielkim sukcesem kasowym. To imponujące, że film wszedł do kin z kategorią R. Jakie jeszcze produkcje z Hollywood zarobiły wiele pieniędzy dla swoich twórców mimo tego, że były przeznaczone dla starszego widza?
"Odyseja" Christophera Nolana zarobiła na całym świecie aż 1,34 miliarda dolarów. Tym samym stała się największym hitem na rynku filmów z kategorią R w historii, wyprzedzając przy tym "Deadpoola & Wolverine'a" z 2024 roku. Jakie jeszcze inne produkcje kinowe okazały się takimi przebojami kasowymi?
Filmy z kategorią R: "Odyseja" na szczycie listy
Najpierw wyjaśnijmy, co dokładnie oznacza kategoria R (Restricted). W amerykańskim systemie MPA, który służy do klasyfikacji wiekowej filmów, oznacza ona, że dana produkcja jest przeznaczona tylko dla widzów dorosłych. W praktyce osoby poniżej 17. roku życia mogą ją obejrzeć na dużym ekranie, ale tylko w obecności rodzica lub dorosłego opiekuna. Zmniejsza to z oczywistych względów liczbę potencjalnych widzów.
Mimo tego utrudnienia "Odyseja" Nolana znalazła się na szczycie listy filmów z kategorią R, osiągając sukces w kasach biletowych. Nie bez powodu mówi się, że Zendaya i Holland mają lato życia. Trudno się temu dziwić, skoro mowa o epickiej opowieści o Odyseuszu, pełnej tego, co widzowie kochają najbardziej – emocji, przygód, potworów – i przede wszystkim zakończonej jednym z najlepszych payoffów w historii kina.
Jak pisaliśmy w naTemat, "Odyseja to najlepszy film Nolana od lat – tak pisze się na nowo mity!
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Nie tylko "Odyseja" Christophera Nolana
Wcześniejszy rekord na tym polu należał do "Deadpool & Wolverine" Shawna Levy'ego. Ta odsłona przygód Deadpoola zarobiła 1,33 mld dolarów. To, że ten film okazał się takim przebojem, też nie może dziwić. Mowa w końcu o jednym z najpopularniejszych super-bohaterów. Nie wspominając już o tym, że na duży ekran powrócił wtedy też Wolverine, ponownie grany przez Hugh Jackmana. Ten duet przyciągnął do kin całe nowe pokolenie fanów i tych wielbicieli, którzy wychowali się na pierwszych filmach ze świata X-Menów.
Osobiście najbardziej zaskakuje miejsce trzecie, na którym znalazł się "Joker" Todda Phillipsa z 2019. Film zarobił 1,07 mld dolarów. Dlaczego uważam jednak, że to interesujący przypadek? Mowa w końcu nie tyle o filmie super-bohaterskim, a dramacie psychologicznym, wyraźnie inspirowanym "Taksówkarzem" Martina Scorsese. A dokładniej: Phillips wykorzystał postać najsłynniejszego super-złoczyńcy w świecie popkultury do opowiedzenia poruszającej historii o tym, że zło tkwi w każdym z nas. I najgorsze jest to, że samo społeczeństwo potrafi je z nas wydobyć.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Czy poznasz oscarowy film po kadrze?
1 / 17 Jak nazywa się ten film? W 1992 roku zdobył Oscara w najważniejszej kategorii.
Fot. materiał prasowy
"Joker" to więc kino o wiele trudniejsze w odbiorze, szczególnie w zestawieniu z "Deadpool & Wolverine". Jak to możliwe, że stało się przebojem kasowym? Z własnego doświadczenia wiem, że udana kampania promocyjna i sama postać Jokera ściągnęły do kin osoby spodziewające się zupełnie innego kina.
To, że tak mogło być, sugerują fakt, że drugi film o Jokerze Phillipsa okazał się finansową klapą.
Nolan coś wie o współczesnym widzu
Nieco poza podium najlepiej zarabiających "erek" znajduje się "Oppenheimer" z 2023 r., czyli także film w reżyserii Nolana. Zarobił 983 mln dolarów. To nie miliard, ale blisko.
Warto tu przypomnieć, że Polacy pokochali ten film Christophera Nolana – biografia ojca bomby atomowej z Cillianem Murphym zdobyła aż 7 Oscarów i stała się jednym z najchętniej oglądanych tytułów reżysera nad Wisłą.
Wskazuje na to, gdyż pokazuje nam to, że twórca "Memento" ewidentnie wie coś więcej o dorosłym widzu niż spora część jego konkurentów na rynku. Jego filmy stają się wielkimi hitami. Może przyczyniają się do tego udane kampanie reklamowe, albo pewien mit Nolana jako jednego z najlepszych współczesnych reżyserów. A może po prostu jak nikt inny potrafi zaciekawić swoimi pomysłami na wielkie ekranizacje. W czasach, gdy Polacy oglądają streamingi na potęgę, brytyjskiemu filmowcowi udaje się przyciągnąc tłumy przed srebrny ekran.




