
"Koniec ulicy Dębowej" w reżyserii Davida Roberta Mitchella został uznany przez krytyków za godnego następcę "Parku Jurajskiego" Stevena Spielberga. W zagranicznych mediach padło nawet stwierdzenie, że to najlepszy film o dinozaurach po 1993 roku. Produkcja z Anne Hathaway i Ewanem McGregorem zbiera oceny, na których widok aż przecieram oczy ze zdumienia.
Z pierwszymi reakcjami na wysokobudżetowe filmy prosto z Hollywoodu trzeba być ostrożnym. "Dzień objawienia" Stevena Spielberga przez wielu zachodnich dziennikarzy został okrzyknięty mianem arcydzieła, choć widzów podzielił na dwa obozy: miłośników zakochanych w dawnym dorobku amerykańskiego reżysera i tych, których rozczarowała obietnica złożona przez twórcę w zapowiedziach. Miała być produkcja o ufoludkach i reakcji ludzi na ich istnienie, a były ciągłe pościgi i rozczarowujące zakończenie.
"Koniec ulicy Dębowej" Davida Roberta Mitchella – reżysera niedocenionego horroru "Coś za mną chodzi" – ma zadatki, by namieszać w box office'ie. Film survivalowy z elementami science fiction trafi do kin 14 sierpnia. Krytycy filmowi już go widzieli i nie szczędzą pochwał.
"Koniec ulicy Dębowej" zbiera pierwsze recenzje. Jest tak dobry jak "Park Jurajski"?
Akcja filmu "Koniec ulicy Dębowej" (oryg. "The End of Oak Street") zabiera widzów do Flowervale, fikcyjnej dzielnicy Detroit. Jest rok 1982. Przy Oak Street mieszka nieszczęśliwa rodzina Plattów. Ojciec stracił pracę i dorabia potajemnie jako dostawca pizzy, a matka zaczyna pisać powieść o kobiecie, która marzy o opuszczeniu swojego męża i dzieci.
W tym samym czasie na przedmieściach dochodzi do niewyjaśnionych zjawisk. Pada prąd, bieżąca woda również znika, a w ogrodach sąsiedzi znajdują odchody wielkich zwierząt, które nie mają prawa istnieć. Okazuje się, że całe sąsiedztwo cofnęło się w czasie do prehistorii. Na ludzi zaczynają polować prawdziwe dinozaury.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Dzieło Mitchella, które wyprodukował m.in. J.J. Abrams (reżyser "Super 8" i "Gwiezdnych wojen: Skywalker. Odrodzenie"), jest nietypowym kinem rodzinnym. W przeżywające kryzys małżeństwo wcielili się Ewan McGregor ("Trainspotting") i Anne Hathaway ("Odyseja"). Role ich dzieci powierzono zaś Maisy Stelli ("Life is Strange") oraz Christianowi Convery'emu ("Łasuch").
Odtwórcom rodziny towarzyszył również na planie wierny pies, którego Warner Bros. miało wykorzystać w zaskakującym materiale promocyjnym – psim podcaście wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Za ten ruch "Koniec ulicy Dębowej" został zjedzony przez przeciwników AI. Czy był to udany PR?
W agregatorze Rotten Tomatoes "Koniec ulicy Dębowej" cieszy się aż 83 proc. pozytywnych recenzji (średnia z 99 tekstów autorstwa krytyków filmowych). David Ehrlich nazwał produkcję największą niespodzianką tego lata oraz "najlepszym filmem o dinozaurach od 1993 roku" (wtedy na dużym ekranie wylądował "Park Jurajski" Stevena Spielberga).
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Czy rozpoznasz film sci-fi po kadrze?
1 / 11 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Fot. materiał prasowy
"'Koniec ulicy Dębowej' jest absurdalny, ale jednocześnie nie do przebicia. Pozwala zakończyć letni sezon filmowy westchnieniem zamiast jękiem" – napisał Owen Gleiberman na łamach amerykańskiego tygodnika "Variety", podkreślając, że "czasem atak tyranozaura może być najlepszą terapią dla par". Zdaniem dziennikarza Zacha Pope'a najnowszy tytuł jest "perfekcyjnym listem miłosnym do hitów kinowych lat 80.".
"Mógłby być ciekawą alternatywą dla 'Parku Jurajskiego'. Zamiast tego jest tak bardzo zależny od filmów Spielberga, że sabotuje własną pomysłowość" – dodał gorzko Fred Topel z United Press International.






