Najlepszy horror 2026 roku zaraz w streamingu. Prawie nie ma w nim jumpscare'ów
"Backrooms. Bez wyjścia" we wrześniu na HBO Max. Czy warto obejrzeć? Fot. materiał prasowy

"Backrooms. Bez wyjścia" niebawem trafią do streamingu. Film Kane'a Parsonsa okrzyknięto jednym z najlepszych horrorów 2026 roku (obok "Obsesji" Curry'ego Barkera), choć nie straszy w sposób typowy dla większości współczesnych produkcji z tego gatunku. Widzowie, którzy unikają kina grozy jak ognia, powinni poważnie rozważyć udział w tym seansie.

REKLAMA

Właśnie obserwujemy narodziny nowego pokolenia twórców kina grozy. "Obsesja" Curry'ego Barkera, na którą przeznaczono budżet 750 tys. dolarów, zarobiła w kasach biletowych na całym świecie aż 501 mln USD i zajęła dziesiąte miejsce na liście najbardziej dochodowych filmów 2026 roku. Dzieło Kane'a Parsonsa – 21-latka, który dotąd rozwijał się w podgatunku found footage na YouTube'ie – również potwierdza, że horrory wracają do mainstreamingowych łask. "Backrooms. Bez wyjścia" nie jest jednak tak przystępny jak wspomniana konkurencja.

Horror "Backrooms. Bez wyjścia" zaraz w streamingu. Czy warto go obejrzeć?

"Backrooms. Bez wyjścia" to owoc zjawiska zwanego przestrzeniami liminalnymi, które skupia się wokół opustoszałych miejsc wywołujących u odbiorców efekt nostalgii i niepokoju jednocześnie – nad ich osobliwym charakterem pochylił się Genki Kawamura, reżyser japońskiego "Exit 8". Tytułowe "tylne pokoje" zyskały sławę za sprawą słabo oświetlonej fotografii pomieszczenia z żółtawą tapetą i prostokątnymi lampami emitującymi zimne światło, która prawie dekadę temu wprowadziła duży zamęt na forum 4chan.

Akcja horroru Kane'a Parsonsa zabiera widzów do Kalifornii lat 90. Clark prowadzi sklep z meblami, który od dłuższego czasu nie jest rentowny. Razem z dwójką młodych pracowników próbuje znaleźć sposób, by przyciągnąć do siebie klientów. Mężczyzna, który z wykształcenia jest architektem, dla sukcesu małej firmy jest w stanie poświęcić swoje życie prywatne.

Pewnej nocy Clark odkrywa w piwnicy sklepu przejście prowadzące do miejsca, którego plany architektoniczne nawet nie uwzględniły. Tunele ciągną się w prawo, w lewo, w dół i w górę; część mebli ułożono w stertę, a inne albo do połowy pochłonęła podłoga, albo przepołowiła ściana. Właściciel salonu dzieli się tym przedziwnym odkryciem ze swoją terapeutką, Mary Kline.

Dalsza część artykułu poniżej.

Film "Backrooms. Bez wyjścia" jest metaforyczną opowieścią o tym, jak kapitalizm zmienia ludzi. To kontynuacja youtubowej mitologii Parsonsa, która koncentruje się przede wszystkim na doznaniach. Scenariusz horroru stawia na alegoryczną, wielowątkową narrację (m.in. o pracy, która wykańcza), nie mogąc w pełni pogodzić jej z efekciarską realizacją.

"'Backrooms. Bez wyjścia' to ładna wizytówka Kane'a Parsonsa, która pokazuje wachlarz jego reżyserskich możliwości, ale niestety kosztem spójnej narracji. [...] Pomysły w horrorze nowej nadziei Hollywood są jak meble w tylnych pokojach. Do połowy zjedzone przez żółtą wykładzinę" – pisałam w recenzji "Backrooms: Bez wyjścia nie straszy. Robi coś znacznie gorszego z twoją głową".

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy poznasz kultowy horror po kadrze?

logo
Quiz

1 / 20 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. materiał prasowy

Pełnometrażowy debiut młodego reżysera daje duże pole do interpretacji. Choć jego warstwa narracyjna może przyprawić niektórych o zawrót głowy, dla samej gry aktorskiej warto po niego sięgnąć. Chiwetel Ejiofor ("Zniewolony. 12 Years a Slave") tworzy surowy portret antybohatera, któremu aż trudno nie współczuć. U boku niedocenionego brytyjskiego aktora zagrała również Renate Reinsve ("Wartość sentymentalna"), która w całym tym liminalnym obłędzie jako jedyna zachowuje trzeźwy umysł.

"Backrooms. Bez wyjścia" pojawi się 25 września w bibliotece platformy streamingowej HBO Max. Ta część publiczności, której nie po drodze z horrorami, nie powinna obawiać się labiryntu korytarzy. U Parsonsa mało jest jumpscare'ów.