
"Domek na prerii" szybko podbił Netfliksa, również tego polskiego. Nowa ekranizacja kultowych książek jest zaskakująca udana i nie robi powieściom Laury Ingalls Wilder krzywdy. Widzowie i krytycy są zadowoleni, chociaż jedno jest pewne: werja z 2026 roku nie pobije uwielbianego serialu z lat 70.
"Domek na prerii" to kultowa amerykańska seria dla dzieci i młodzieży – do dziś sprzedano ponad 73 miliony egzemplarzy tych uroczych książek. Laura Ingalls Wilder opublikowała osiem powieści w latach 30. i 40. XX wieku, a dziewiąta ukazała się w 1971 roku, kilkanaście lat po jej śmierci. Autorka opisała swoje dzieciństwo na amerykańskim Środkowym Zachodzie pod koniec XIX wieku, chociaż mocno je podkoloryzowała.
Książki unieśmiertelnił serial telewizyjny z lat 70. i 80. "Little House on the Prairie" z Michaelem Landonem stał się jedną z najbardziej ikonicznych produkcji familijnych w historii telewizji w USA. Przez dziewięć sezonów opowiadał o życiu rodziny Ingallsów, a ciepło domowego ogniska przeplatało się w nim z trudami pionierskiej codzienności.
Nowy "Domek na prerii" jest bardziej realistyczny niż serial z lat 70.
Nowy "Domek na prerii" Netfliksa wpisuje się w modę na neowesterny, którą zapoczątkowało "Yellowstone". To świeża reinterpretacja książek Ingalls Wilder – mocniej osadzona w realiach XIX-wiecznego pogranicza, bardziej realistyczna i surowa oraz zdecydowanie mniej idealistyczna. Wzajemna miłość rodziny Ingallsów wciąż gra jednak pierwsze skrzypce.
"Pełen nadziei dramat rodzinny, epicka opowieść o przetrwaniu i geneza Dzikiego Zachodu w jednym. Ta nowa adaptacja kultowego, autobiograficznego cyklu książek 'Domek na prerii' Laury Ingalls Wilder przedstawia zmagania i triumfy osób, które kształtowały amerykańskie pogranicze" – brzmi oficjalny opis produkcji, która jeszcze przed premierą została wznowiona na drugi sezon.
W centrum opowieści ponownie znalazła się Laura Ingalls, grana przez Alice Halsey. Jej starszą siostrę Mary zagra Skywalker Hughes, ojca rodziny – Charlesa Ingallsa – Luke Bracey, a matkę, Caroline, Crosby Fitzgerald. Showrunnerką i producentką wykonawczą jest Rebecca Sonnenshine, scenarzystka "Pomocy domowej", a w gronie producentów znalazł się również Trip Friendly – syn Eda Friendly'ego, producenta wykonawczego oryginalnego serialu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Czy warto obejrzeć "Domek na prerii"? Tak, ale pod jednym warunkiem
"Domek na prerii", który miał premierę 9 lipca, szybko wskoczył do czołówki najchętniej oglądanych obecnie seriali na Netfliksie. 12 lipca zajmował trzecie miejsce po "Za wszelką cenę" i "Agent Kim Reactivated". Z kolei w Polsce wskoczył na drugie miejsce – ekranizacja Harlana Cobena wciąż jest nie do pobicia, mimo że inny thriller na podstawie prozy Amerykanina bije ją na głowę.
Pierwszy sezon "Domku na prerii" ma obecnie na Rotten Tomatoes 77 procent pozytywnych ocen od krytyków i 60 procent od widzów. "'Domek na prerii' strzepuje kurz z lat 70. i wkracza w nową erę świadomego tworzenia oraz adaptacji. Umiejętnie równoważy nostalgię z inspiracją, wytyczając dla siebie odświeżoną, pełną życia drogę" – brzmi konsensus w serwisie. Z kolei ocena na IMDb to 6,9/10.
To bardzo solidne noty, ale nie pozostawiają wątpliwości, że w sercach Amerykanów niepodzielnie króluje nostalgiczny serial sprzed dekad. Jak zauważają jednak krytycy, lepiej w tym przypadku oddzielić obie wersje. "Najlepiej potraktować nowy 'Domek na prerii' jako samodzielne dzieło – wariację na temat twórczości Laury Ingalls Wilder albo reboot kultowego serialu telewizyjnego" – radzi Robert Lloyd z "Los Angeles Times".




