
"Odyseja" robi wszystko, czego można oczekiwać od oscarowego faworyta. Zarabia setki milionów w kinach, zachwyca krytyków i widzów, a przy okazji wywołuje dyskusje o tym, jak Christopher Nolan potraktował epopeję Homera. Czy ta hollywoodzka wariacja na temat greckiej mitologii ma szansę zgarnąć cały worek Oscarów, łącznie z tym najważniejszym za najlepszy film? Pierwsze reakcje członków Akademii nie pozostawiają wielu wątpliwości.
Do Oscarów 2027 zostało jeszcze sporo czasu, ale w Hollywood na razie mówi się głównie o jednym tytule. Jak opisuje "Variety", "Odyseja" Christophera Nolana rozpoczęła już swoją drogę po nagrody, organizując pierwsze specjalne pokazy dla członków Amerykańskiej Akademii Filmowej w Los Angeles, Nowym Jorku i Londynie.
Już sama frekwencja zrobiła wrażenie. Na pokaz w słynnym Samuel Goldwyn Theater w Los Angeles przyszło niemal tysiąc osób, a sala była prawie pełna. W oscarowym świecie to pierwszy sygnał, że branża naprawdę chce o tym filmie rozmawiać.
Amerykańska Akademia Filmowa obejrzała "Odyseję". Rekacje? Do przewidzenia
A rozmawiać (i kłócić się) jest o czym. Jeden z członków Akademii po seansie nie krył zachwytu. – Nie sądziłem, że cokolwiek przebije "Oppenheimera" i pierwszy film Chrisa, "Following". To najwybitniejszy filmowiec naszych czasów – powiedział anonimowo "Variety".
Nie wszyscy byli jednak aż tak bezkrytyczni. Pojawiały się głosy, że film mógłby być odrobinę krótszy (trwa, bagatela, 2 godziny i 52 minuty). Ale nawet wtedy pochwały zdecydowanie przeważały. – Był spektakularny. Trochę za długi, ale skala tego filmu jest ogromna – ocenił inny akademik.
Wrażenie zrobiła też obsada. Matt Damon prowadzi gwiazdorską ekipę, w której znaleźli się m.in. Tom Holland, Anne Hathaway, Zendaya, Lupita Nyong'o, Robert Pattinson, Charlize Theron, Jon Bernthal i John Leguizamo. Jeden z aktorów należących do Akademii porównał ich występy do sportowego święta.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– To był aktorski Mecz Gwiazd NBA. Matt, obaj Johnowie, Rob i Anne byli fantastyczni. Powodzenia wszystkim nam, którzy jeszcze mamy premiery w tym roku – zażartował. Dodajmy, że największe zachwyty wielu krytyków wzbudza Samantha Morton, która wciela się w czarodziejkę Kirkę.
Według "Variety" w oscarowym wyścigu głównie może liczyć się Matt Damon jako Odyseusz. Jeden z przedstawicieli branży przyznał, że podczas seansu rozpłakał się aż dwa razy. – Bardzo się wzruszyłem, kiedy Odyseusz usłyszał Syreny i kiedy pogłaskał swojego psa. Matt powinien dostać Oscara. Po prostu powinien – stwierdził.
To właśnie ta scena z Argosem, wiernym psem Odyseusza, jest dziś jedną z najczęściej wspominanych po pokazach (w końcu ludzie kochają pieski). Zdaniem "Variety" właśnie takie momenty – bardziej kameralne niż spektakularne – często decydują o tym, czy film kończy sezon z najważniejszymi statuetkami, czy jest wielkim przegranym.
"Odyseja" skończy z workiem Oscarów? Jeszcze poczekajmy
Oczywiście do końca oscarowego wyścigu jeszcze daleko. Ba, on się nawet jeszcze nie zaczął. Jak zauważa "Variety", przed Hollywood festiwale w Telluride, Wenecji i Toronto oraz premiery filmów, które mogą namieszać w oscarowych przewidywaniach.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zgadnij oscarowy film po kadrze. 12 punktów zdobywają najwięksi kinowi fani
1 / 16 Ten kadr pochodzi z filmu:
Historia zna już przypadki letnich hitów, które kilka miesięcy później przegrały z produkcjami wchodzącymi do kin pod koniec roku. Nieprzypadkowo większość filmów, które chcą walczyć o statuetki, wchodzi na ekrany właśnie wtedy (chociaż oscarowy "Oppenheimer" też miał premierę w lipcu...).
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że to "Odyseja" jest filmem, którego reszta stawki będzie musiała gonić. Głosy akademików to jedno, ale trudno zignorować 94 proc. pozytywnych recenzji od krytyków i 97 proc. od widzów na Rotten Tomatoes oraz ponad 696 mln dolarów wpływów do światowego box office w zaledwie dwa (!) tygodnie.
Jeśli zachwyt członków Akademii utrzyma się do początku przyszłego roku, Nolan może ponownie powalczyć nie tylko o Oscary w kategoriach technicznych, ale także o statuetki za najlepszy film, reżyserię i aktorstwo. Zobaczymy, czy powtórzy się triumf Brytyjczyka i jego żony oraz producentki Emmy Thomas z 2024 roku, kiedy "Oppenheimer" zgarnął aż siedem nagród i dał Nolanowi upragnionego Oscara za reżyserię. Na pewno (wraz z wytwórnią Universal Pictures) mają na to chrapkę.




