Zendaya jako Tashi w Challengers i Rue Bennett Euforii
Zendaya jest lepszą aktorką, niż myślisz Fot. Kadry z "Challengers" i "Euforii" / montaż: naTemat

2026 rok to rok Zendayi – cztery premiery filmowe i jedna serialowa. Trudno się dziwić, że 29-latka jest rozchwytywana, skoro należy dziś do największych młodych gwiazd Hollywood. Sądząc jednak po komentarzach w sieci, niektórzy mają już przesyt amerykańską aktorką. Ja do tych osób zdecydowanie nie należę, dlatego łapcie trzy najlepsze role utalentowanej Zendayi Maree Stoermer Coleman.

REKLAMA

Zendaya, córka nauczycieli, która w żadnym razie nie jest nepo baby, zaczynała tam, gdzie wiele młodych gwiazd Hollywood – w Disney Channel. Wcześniej pracowała jako dziecięca modelka i tancerka, ale prawdziwy przełom przyszedł w 2010 roku, gdy jako 14-latka dostała rolę Rocky Blue w serialu "Taniec rządzi". Hit zrovił z niej idolkę nastolatków, a Zendaya przez kolejne lata pozostawała jedną z najważniejszych twarzy stacji. Grała, śpiewała, tańczyła, wydała nawet solowy album, a później została gwiazdą i producentką serialu "K.C. Nastoletnia agentka".

Łatka "gwiazdki Disneya" potrafi przykleić się na długo, ale nie w przypadku Zendayi. Zendayi Maree Stoermer Coleman pozbyła się jej niemal podręcznikowo.

Zamiast rzucać się od razu na poważne, oscarowe dramaty, zaczęła od drugoplanowych ról w wielkich produkcjach. Zagrała MJ w "Spider-Man: Homecoming" w MCU u boku swojego obecnego męża Toma Hollanda (i powtórzyła tę rolę w kolejnych trzech częściach, w tym w najnowszym "Spider-Manie: Całkiem nowy dzień"), pojawiła się w "Królu rozrywki" u boku Hugh Jackmana i Zacka Efrona, a później dołączyła do obsady "Diuny" Denisa Villeneuve. Jednocześnie "Euforia", kontrowersyjny fenomen HBO, pozwoliła jej pokazać, że za sławą, świetnymi stylizacjami i 176 milonami obserwujących w mediach społecznościowych stoi przede wszystkim naprawdę utalentowana aktorka.

Tak, stylizacje mają tu duże znaczenie – Zendaya stała się jedną z największych współczesnych ikon mody. Razem ze swoim stylistą Law Roachem zamieniła czerwone dywany w przedłużenie filmowych kampanii promocyjnych i stała się mistrzynią method dressing. Przy "Diunie" zachwycała w futurystycznych kreacjach, przy "Challengers" bawiła się tenisowym stylem, a podczas promocji "Odysei" do złudzenia przypominała filmową Atenę. Gdyby Hollywood jej nie chciało, z powodzeniem mogłaby być topmodelką.

Kariera Zendayi jest zaplanowana z zegarmistrzowską precyzją – od wyboru ról po sposób, w jaki je promuje – a mimo to nie wyczuwa się w tym ani fałszu, ani przerostu formy nad treścią. 29-latka sprawia też wrażenie po prostu fajnej, miłej i zabawnej dziewczyny. Nie ma w niej gwiazdorstwa, nie ma napuszenia. Chroni swoją prywatność, unika skandali, nie mówi za wiele o związku z Hollandem, zaskakuje dojrzałością.

Dalsza część artykułu poniżej.

Z jakiego serialu jest ten bohater?

logo
Quiz

1 / 20 Ten podstępny mężczyzna jest z serialu:

3 najlepsze role Zendayi. Udowodnią ci, że jest świetną aktorką

Zendaya jest też po prostu naprawdę dobrą aktorką. Nie, nie jest aktorskim objawieniem ani talentem na miarę Emmy Stone czy Florence Pugh (albo, szukając przykładów wśród mężczyzn, Paula Mescala czy Josha O'Connora), ale trudno odmówić jej charyzmy i aktorskich umiejętności. Jest naprawdę zdolna, a do tego pracowita.

W 2026 roku Zendaya jest już właściwie wszędzie. Na ekrany trafiły już kontrowersyjna "Drama" z Robertem Pattinsonem, "Odyseja" Christophera Nolana i wspomniany "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", przed nami "Diuna: Część trzecia". Do tego doszedł trzeci sezon "Euforii". To zestaw, którym można byłoby obdzielić kilka hollywoodzkich karier (trzy potencjalne największe hity roku!), zresztą sama Coleman śmiała się, że ludzie będą mieli jej dosyć po tym roku – i niektórzy już pewnie mają. Planuje potem krótką przerwę.

Zendaya doskonale odnajduje się w wielkich widowiskach, ale jej najlepsze role wcale nie pochodzą z największych i najdroższych produkcji (w "Malcolmie i Marie" zupełnie przyćmiła na ekranie Johna Davida Washingtona). Dlatego MJ i Chani tym razem zostają za podium. Oto trzy występy, w których najlepiej widać, dlaczego Hollywood tak bardzo oszalało na jej punkcie.

3. Drama (2026) – Emma Harwood

Fot. Kadr z "Dramy"

"Drama" w reżyserii Kristoffera Borgliego (krytykowana za wprowadzający w błąd marketing) to najświeższy dowód na to, że Zendaya nie potrzebuje pustynnej planety ani Marvela, żeby przyciągać uwagę. W filmie A24 gra Emmę, która razem z Charliem (Pattinson), przygotowuje się do ślubu. Wszystko komplikuje się, gdy podczas wieczorku z przyjaciółmi kobieta zdradza najgorszą rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiła. Szokujące wyznanie wystarcza, żeby przyszłość ich związku stanęła pod znakiem zapytania.

To zupełnie inna Zendaya niż ta, którą oglądamy w "Diunie" czy filmach o Spider-Manie. To znacznie bardziej wyciszona rola, oparta na mimice, gestach oraz emocjach, których bohaterka niekoniecznie wyraża wprost. Aktorka świetnie odnajduje się w niezręczności, krindżu, czarnym humorze i niepokoju, a z Pattinsonem ma świetną chemię. "Drama" pokazuje przede wszystkim, jak dużo Zendaya potrafi przekazać bez słów i efektownych scen – czasem wystarczy zmiana wyrazu twarzy, żeby dokładnie wiedzieć, co dzieje się w głowie Emmy.

2. "Challengers" (2024) – Tashi Duncan

Fot. Kadr z "Challengers"

Jeśli ktoś po "Euforii" nadal zastanawiał się, czy Zendaya potrafi całkowicie przejąć dla siebie ekran, Luca Guadagnino ("Tamte dni, tamte noce") udzielił odpowiedzi w ekscytujących "Challengers". Tashi Duncan poznajemy jako młodą, piekielnie utalentowaną tenisistkę, przed którą stoi wielka kariera. Kontuzja brutalnie kończy jej sportowe marzenia. Po latach jest żoną i trenerką Arta, którego kariera zaczyna się sypać. Na jego drodze ponownie pojawia się Patrick – dawny najlepszy przyjaciel Arta (między którymi od zawsze iskrzyło) i były chłopak Tashi.

Zendaya jest tutaj magnetyczna. Tashi potrafi być chłodna, bezwzględna, wyrachowana, uwodzicielska i wkurzająca, czasami w obrębie jednej sceny. Nie jest bohaterką stworzoną po to, żebyśmy ją lubili, a film nie próbuje jej usprawiedliwiać. Dla niej tenis jest niemal religią, a ludzie wokół niej stają się częścią gry, w której miłości, pożądania, ambicji i rywalizacji nie da się już od siebie oddzielić.

Najlepsze jest jednak to, że Zendaya wcale nie próbuje Tashi łagodzić. Gra ją z ogromną pewnością siebie i butą, bardzo fizycznie. Świetnie wypada też w trójkącie z rewelacyjnymi Joshem O'Connorem i Mikiem Faistem, między którymi napięcie zmienia się z minuty na minutę (słynna scena w pokoju hotelowym przeszła już do historii współczesnego kina). "Challengers" było jednym z tych momentów, kiedy Zendaya przestała wyglądać jak młoda gwiazda zmierzająca do hollywoodzkiej pierwszej ligi, bo po prostu już w niej była.

Dalsza część artykułu poniżej.

1. "Euforia" – Rue Bennett

Fot. Kadr z "Euforii"

Ale numerem jeden pozostaje Rue. I choć Zendaya od premiery pierwszego sezonu "Euforii" zdążyła zagrać w największych hollywoodzkich widowiskach, żadna inna rola nie dała jej dotąd aż takiego pola do pokazania możliwości.

Rue Bennett poznajemy jako nastolatkę zmagającą się z uzależnieniem, problemami psychicznymi i żałobą po śmierci ojca. Wraca z odwyku, ale trzeźwość (oczywiście) okazuje się znacznie bardziej hardkorowym wyzwaniem, niż sądzą jej matka czy siostra. W jej życiu pojawia się Jules, w której Rue się zakochuje, jednak "Euforia" od początku daleka jest od opowieści o miłości, która magicznie wszystko naprawia.

Zendaya gra Rue bez żadnego filtra. Mistrzowsko weszła w rolę uzależnionej nastolatki z problemami. Potrafi być zabawna i rozbrajająco urocza, żeby chwilę później stać się egoistyczna, agresywna albo zwyczajnie okrutna wobec ludzi, którzy próbują jej pomóc. Najgłośniejsze sceny – awantury, załamania czy desperackie próby zdobycia narkotyków – zwalają z nóg, ale jeszcze lepsza bywa wtedy, gdy serial pozwala jej się wyciszyć. W scenach z Jules, mamą czy Alim wystarczy spojrzenie, żeby zobaczyć pod wszystkimi mechanizmami obronnymi zagubioną dziewczynę.

To właśnie dzięki Rue Zendaya ostatecznie zerwała z wizerunkiem gwiazdki Disney Channel. Za tę rolę dwukrotnie zdobyła Emmy dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w serialu dramatycznym (w tym roku ma szansę na trzecią statuetkę), a przy pierwszym zwycięstwie została najmłodszą laureatką tej kategorii w historii. Zgarnęła też Złoty Glob. Złośliwi mówią, że kolejne role Zendayi to po prostu kolejne wcielenia Rue, ale to zwyczajnie nieprawda – może i 29-latka nie jest aktorskim kameleonem, ale każdej swojej bohaterce nadaje inny charakter i gra ją po swojemu.

Dlatego można mieć przesyt Zendayą. Przy liczbie produkcji z jej udziałem w 2026 roku trudno nawet dziwić się osobom, które zaczynają pytać, czy Hollywood naprawdę nie zna innych aktorek. Ja mam odwrotny problem – wciąż mi jej za mało. Dopóki Zendaya będzie wybierać role takie jak Rue, Tashi czy Emma (i wyglądać jak modowe objawienie na czerwonych dywanach), mogę oglądać ją jeszcze częściej.