kadr z filmu i Avengersach
Uważam, że nowe filmy spod znaku Marvela powinny być brutalniejsze. Mat. prasowy

Fani ekranizacji komiksów czekają na "Avengers: Doomsday". Chris Evans, który ponownie wcieli się w Steve'a Rogersa, powiedział w czasie Fan Expo Boston, że twórcy serii o superbohaterach lubią znęcać się nad Kapitanem Ameryką. To prowokuje pytanie, czy nowe produkcje Marvela nie będą brutalniejsze. Moim zdaniem to szansa, by ta marka ponownie zalśniła.

REKLAMA

Chris Evans w czasie wspomnianego wydarzenia odsłonił rąbka tajemnicy: zasugerował, że Kapitan Ameryka dostanie w nowym filmie porządny łomot. To spora szansa dla Marvel Cinematic Universe.

Filmy Marvela powinny być mocniejsze? Słowa Chrisa Evansa mogą coś znaczyć

Za nowym filmem o Avengersach stoją reżyserzy Anthony i Joe Russo. Wcześniej to oni stworzyli m.in. "Avengers: Wojnę bez granic" oraz "Koniec gry" i dwie części "Kapitana Ameryki". Zdaniem Evansa nie jest to dobra wiadomość dla granego przez niego bohatera. Bracia-artyści mają dziwne, sadystyczne skłonności to wystawiania Kapitana Ameryki na ciężkie próby. Zdaniem aktora, "bracia Russo uwielbiają bić Steve'a Rogersa"!

– Ich ulubionym zajęciem jest po prostu porządnie go skatować. Dla nich właśnie to czyni bohatera. To ktoś, kto dostaje cios za ciosem, ale wciąż wstaje. Więc ciągle znajdują nowe sposoby, żeby go skopać – dodał.

Jak na razie wiele wskazuje na to, że "Avengers: Doomsday" może być epickim widowiskiem, w czasie którego zobaczymy na ekranie i Kapitana, i innych Avengersów, i odmładzanych od lat X-Menów. Kto będzie przeciwnikiem naszych protagonistów? Dawno już zapowiedziany Doctor Doom, w którego wcieli Robert Downey Jr. Laureat Oscara za drugoplanową rolę w "Oppenheimerze" Christophera Nolana już wcześniej dał się poznać fanom komiksów jako odtwórca Iron Mana.

Co ciekawe, Kapitan Ameryka niespodziewanie wraca do świata MCU. Jego wątek zdawał się być zakończony w "Avengers: Końcu gry". Tak, bracia Russo faktycznie lubią się nad nim znęcać, skoro nie dają mu przejść na emeryturę.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mocniejsze filmy to szansa dla Marvela

Zapowiedź Evansa daje jednak nadzieję na to, że nowa część opowieści o Avengersach będzie mroczniejsza i brutalniejsza. Dlaczego to ważne? Filmy Marvela to od lat lukrowane opowieści – szczególnie, gdy zestawi się je z tym, co oglądamy w świecie Batmana.

Nie chodzi mi o barwy, jakie dominują na ekranie, a ogólny klimat. O ile marvelowskie produkcje niebezpiecznie zbliżają się do disney'owskich bajek, tak np. "Batman" Matta Reevesa z 2022 r. to ta historia o super-bohaterze, którą chce się oglądać. Nie wspominając już o serialu "Pingwin", któremu momentami bliżej do klimatu kina noir niż infantylnych opowiastek o bohaterach ubranych w pstrokate stroje.

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy rozpoznasz film Marvela po kadrze?

logo
Quiz

1 / 20 Na początek coś łatwego. Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. MCU

Marvel, który ma plany do 2042 r., także mógłby skręcić w bardziej mroczne rejony: wprowadzić do swojego świata brutalność, (nieodwracalne) zgony protagonistów, może nawet krew. Bez tego po raz kolejny otrzymamy bajkę dla dzieci, ponad 2-godzinną reklamę zabawek i gadżetów, a nie film dla starszego widza.

Pierwsze materiały zapowiadają jednak spore emocje – jak pisaliśmy w naTemat, pierwszy zwiastun "Avengers: Doomsday" sprawił, że widzowie poczuli się zaciekawieni.

Jak na razie nie wszystkie materiały promocyjne trafiły jednak w gust fanów. Jak pisaliśmy w naTemat, zobaczyliśmy już plakat "Avengers: Doomsday". I ten nie szczególnie spodobał się wielbicielom marki.