
Po 12 latach i ośmiu sezonach dobiegła końca jedna z najbardziej epickich i emocjonalnych historii miłosnych współczesnej telewizji. Finał "Outlandera" zamknął opowieść Claire i Jamiego, odpowiadając na pytania, które fani zadawali sobie od pierwszego sezonu. Jak skończyła się historia uwielbianych bohaterów i co naprawdę oznacza ostatnia scena serialu? Wyjaśniamy zakończenie "Outlandera".
"Outlander" na podstawie serii powieści Diany Gabaldon to nie tylko romans, ale hybryda gatunkowa, która łączy historię, fantasy, melodramat i dramat polityczny. Ósmy, a zarazem finałowy sezon podbił Netfliksa i udowodnił, że naprawdę kochamy epickie widowiska. Na szczęście czekają nas jeszcze prequele.
A jak skończyła się historia Claire i Jamiego, którą widzowie śledzili od 2014 roku? Wyjaśniamy, co wydarzyło się w finale "Outlandera", który w sobotę trafił do streamingu. Co ciekawe, nawet sami aktorzy nie wiedzieli, jak zakończy się cała opowieść.
Jak skończył się "Outlander"?
Przez cały serial nad Jamiem Fraserem wisiała przepowiednia związana z książką historyczną Franka Randalla. Frank – pierwszy mąż Claire i historyk – napisał, że Jamie zginął podczas bitwy pod Kings Mountain w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Ta informacja przez lata ciążyła bohaterom jak nieuniknione przeznaczenie.
W finale Jamie nie próbuje uniknąć swojego losu. Idzie do walki świadomy, że może to być jego ostatni dzień – pisze testament i żegna się z Claire. Początkowo wydaje się, że historię można zmienić. Jamie przeżywa bitwę, a jego ludzie wychodzą zwycięsko ze starcia. Claire triumfalnie stwierdza wtedy, że Frank się mylił.
"Outlander" szybko wywraca jednak tę ulgę do góry nogami. Schwytany brytyjski dowódca Patrick Ferguson ma ukryty pistolet i strzela do Jamiego praktycznie chwilę po zakończeniu bitwy. Claire natychmiast wyczuwa, że coś się stało i biegnie do ukochanego. Jamie umiera w jej ramionach.
To szokująca scena – Jamie naprawdę umiera. Claire zostaje przy jego ciele przez całą noc i nie pozwala nikomu go zabrać. Roger i Ian próbują przekonać ją, by wróciła do domu, ale bohaterka praktycznie godzi się z tym, że umrze obok Jamiego.
Zakończenie "Outlandera" ma dwa prawdopodobne wytłumaczenia
I właśnie wtedy finał przechodzi w bardziej metafizyczny rejon, który od początku był częścią serialu. W ostatniej scenie Claire i Jamie nagle biorą głęboki oddech. Oboje wyglądali wcześniej na martwych, dlatego co to właściwie oznacza?
Serial nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Najbardziej prawdopodobna interpretacja jest taka, że Claire przywróciła Jamiego do życia dzięki swoim zdolnościom uzdrowicielskim. Już wcześniej sugerowano, że jej moc staje się coraz silniejsza, a finał wyraźnie podpowiada, że bohaterka przekroczyła jakąś granicę. Symbolizują to również jej całkowicie siwe włosy – jakby uratowanie Jamiego kosztowało Claire ogromną część własnej siły życiowej.
Niektórzy widzowie interpretują końcówkę inaczej i widzą w niej wspólne przebudzenie w zaświatach. To również pasowałoby do klimatu "Outlandera". Niezależnie od interpretacji, sens tej sceny pozostaje ten sam: Claire i Jamie kończą swoją historię razem. Część fanów liczy jednak na to, że właśnie to pierwsze, bardziej dosłowne odczytanie finału okaże się prawdziwe i pozostawi furtkę do potencjalnej kontynuacji historii tej pary.
Zakończenie "Outlandera" odpowiada też na pytanie, które fani zadawali sobie od pierwszego odcinka serialu. Chodzi o tajemniczego Highlandera (czyli szkockiego górala) stojącego pod oknem Claire w Inverness. W premierowym epizodzie widział go Frank, ale mężczyzna zniknął, zanim ktokolwiek zdążył z nim porozmawiać. Od lat widzowie byli przekonani, że to Jamie.
Ostatni odcinek praktycznie to potwierdza. Widzimy Jamiego przy kamiennych kręgach Craigh na Dun – chwilę po scenie pod oknem Claire – jakby odwiedzał ją jeszcze przed rozpoczęciem całej historii. Potem odchodzi, a przy kamieniach zaczynają kwitnąć niezapominajki. To symboliczna scena: miłość Jamiego do Claire przekracza czas, śmierć i granice rzeczywistości. Nawet zanim boaterka trafiła do XVIII wieku, jakaś część Jamiego była już z nią związana.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Scena po napisach w "Outlanderze" to smaczek dla fanów książek Diany Gabaldon
A potem serial dorzuca jeszcze scenę po napisach, która jest kompletnie szalonym, meta-żartem dla fanów. Widzimy autorkę serii, Dianę Gabaldon, podpisującą egzemplarze książki "Outlander" w amerykańskiej księgarni. Jedna z czytelniczek zauważa, że autorka ma ze sobą notes przypominający dziennik Claire, w którym bohaterka spisywała historię swoją i Jamiego. Gabaldon odpowiada wtedy tajemniczo, że to tylko "mała inspiracja".
Żart polega oczywiście na sugestii, że cała saga "Outlandera" mogła być prawdziwą historią Claire i Jamiego spisaną przez Claire, a potem "pożyczoną" przez autorkę. To mrugnięcie okiem do fandomu, które mogło niektórych zaskoczyć – w ostatnich tygodniach Gabaldon mocno krytykowała bowiem ósmy sezon serialu za mocne odejście od jej książek, które – przypomnijmy – cieszą się ogromną popularnością.
A jeśli ktoś liczył na inne zakończenie sagi warto pamiętać, że Diana Gabaldon wciąż pracuje nad dziesiątą i zarazem ostatnią główną powieścią z cyklu "Outlander" zatytułowaną "A Blessing For a Warrior Going Out", która nie została jeszcze wydana. W oczekiwaniu na premierę można też sięgnąć po prequel "Outlandera" na HBO Max, który również podbił serca widzów.
