The Boroughs
Streaming doświadcza rewolucji Fot. Netflix

Streaming przechodzi rewolucję, o której mało się mówi. Choć przez lata kojarzył się głównie z młodymi widzami, dziś coraz większą część jego publiczności stanowią osoby po 50. i 65. roku życia. Pytanie tylko, czy platformy uznają to za szansę, czy problem.

REKLAMA

Serial opowiadający o grupie emerytów prześladowanych przez potwory na osiedlu dla seniorów roku życia zgromadził w Stanach Zjednoczonych około 4,05 mld minut oglądania w ciągu pierwszych czterech tygodni od premiery – wynika z danych Nielsena. To niestety Netfliksowi nie wystarczyło – skasował "The Boroughs" po pierwszym sezonie, co wywołało spore kontrowersje. Produkcja spodobała się zarówno krytykom, jak i widzom.

Większość widzów "The Boroughs" miała powyżej 50 lat. Netflix bezlitośnie skasował serial po jednym sezonie

Okazuje się, że znaczną część tego wyniku wygenerowali widzowie powyżej 50. roku życia. W tygodniu premiery odpowiadali oni za 57 proc. z 1,2 mld minut oglądania. W kolejnych tygodniach udział młodszych odbiorców nieco wzrósł, jednak największą grupę widzów nadal stanowili przedstawiciele tej samej grupy wiekowej co bohaterowie serialu grani przez Alfreda Molinę, Geenę Davis, Alfre Woodard, Clarke'a Petersa, Bill Pullmana i Denisa O'Hare'a.

"W amerykańskiej telewizji główni bohaterowie w wieku 70+ wciąż należą do rzadkości. Hollywood przez lata cierpiało na głęboki ageizm. [...] "The Boroughs" odczarowało dotychczasowe schematy, zrywając z wizerunkiem seniorów zamkniętych wyłącznie w ramach komedii czy dramatów obyczajowych. Przez lata Hollywood karmiło nas schematem, w którym świat ratują nastolatkowie na rowerach albo muskularni trzydziestolatkowie w pelerynach" – pisaliśmy w naTemat. Nic dziwnego, że taka produkcja przyciągnęła starszą widownię, która mogła zobaczyć równolatków na ekranie.

Jednak to nie starsza widownia przesądziła o skasowaniu "The Boroughs". Serial nie należał do najtańszych – budżet pojedynczego odcinka sięgał kilkunastu milionów dolarów. Dodatkowo Matt i Ross Dufferowie, twórcy "Stranger Things" i producenci wykonawczy produkcji, na początku roku zakończyli współpracę z Netfliksem i przeszli do Paramount. Ostatecznie czarę goryczy przelały jednak niewystarczające wyniki oglądalności.

"Streaming rzadko kiedy daje zielone światło dla kolejnej odsłony produkcjom, które nie przyniosły mu oczekiwanych zysków, a nadzieje związane z "The Boroughs" były dość wysokie, biorąc pod uwagę bliską współpracę jego twórców z Dufferami. Emeryci zebrali dobre oceny, ale to liczby miały się nie zgadzać" – pisała w naTemat Zuzanna Tomaszewicz.

Starsi widzowie przejmują streaming. Ma to sens

Jak zauważa "Hollywood Reporter", przewaga widzów po 50. roku życia w streamingu wcale nie jest dziś czymś wyjątkowym. "Choć mediana wieku odbiorców platform streamingowych nadal jest o 15–20 lat niższa niż w przypadku telewizji kablowej i naziemnej, różnica ta stopniowo się zmniejsza" – zauważa branżowy magazyn.

W pierwszym kwartale 2026 roku ponad 60 proc. czasu oglądania seriali "Landman: Negocjator" (SkyShowtime) oraz netfliksowych "Nocnego agenta", "Prawnika z Lincolna" i "Virgin River" w USA pochodziło od widzów mających co najmniej 50 lat. Ta sama grupa odpowiadała również za niemal połowę czasu oglądania "The Pitt" na HBO Max (którego drugi sezon rozbił bank w tegorocznych nominacjach do Emmy) oraz miniserialu Netfliksa "Zabójcza przyjaźń".

W zestawieniu dziesięciu najchętniej oglądanych oryginalnych seriali przez osoby po 50. roku życia w pierwszym kwartale 2026 roku wyróżnia się "Stranger Things". Hit Netfliksa zgromadził tak ogromną widownię we wszystkich grupach wiekowych, że znalazła się wysoko również w rankingu starszych widzow.

Dużą popularnością wśród widzów po pięćdziesiątce cieszył się też najnowszy spin-off "Yellowstone", czyli "Ranczo Duttonów". W ciągu pierwszych pięciu tygodni serial zgromadził 3,83 mld minut oglądania, z czego około 2,4 mld minut (63 proc.) przypadło właśnie na osoby mające co najmniej 50 lat.

Dalsza część artykułu poniżej.

logo
Quiz

1 / 20 Jak nazywa się ten serial z Jenną Ortegą?

Fot. materiał prasowy

Okazuje się, że ma to sens. – Kiedyś było to zjawisko nietypowe, ponieważ starsi widzowie stanowili znacznie mniejszą część odbiorców streamingu. W 2008 roku osoby w wieku 18–24 lat wyjeżdżały na studia i to właśnie one jako pierwsze masowo przesiadały się na Netfliksa i inne platformy streamingowe. Dziś ci sami ludzie mają już ponad 40 lat albo są tuż przed czterdziestką. To po prostu naturalny efekt starzenia się populacji – powiedział "The Hollywood Reporter" Brian Fuhrer, starszy wiceprezes ds. strategii produktowej w firmie Nielsen.

"Oprócz tego, że pierwsi użytkownicy streamingu po prostu się zestarzeli, sama forma oglądania treści stała się w ciągu ostatniej dekady powszechna we wszystkich grupach wiekowych. Według Nielsena streaming odpowiada dziś za niemal połowę całkowitego czasu oglądania telewizji, a nie byłoby to możliwe wyłącznie dzięki młodszym odbiorcom" – zauważa "Hollywood Reporter".

Streamingi mają problem? Wszystko przez reklamy

Brian Fuhrer zwraca również uwagę, że w ciągu ostatnich trzech lat Disney, NBCUniversal i Paramount odnotowały wzrost udziału użytkowników powyżej 65. roku życia na swoich platformach streamingowych. Ta grupa odpowiada już za co najmniej 10 proc. oglądalności w ich serwisach.

Może to mieć znaczenie, ponieważ zmienia się model biznesowy platform. Jednym z powodów, dla których twórcy tak chętnie wybierali streaming, był fakt, że w świecie bez reklam nie musieli przejmować się cotygodniowymi wynikami oglądalności ani tym, czy ich serial trafia do określonej grupy wiekowej.

Dalsza część artykułu poniżej.

Dziś jednak większość serwisów oferuje także tańsze abonamenty z reklamami, a reklamodawcy tradycyjnie zwracają dużą uwagę na strukturę demograficzną widowni. Najbardziej pożądaną grupą są osoby w wieku 18–49 lub 25–54 lat, bo statystycznie więcej kupują i łatwiej zmieniają swoje preferencje. Dlatego platformy mogą zacząć dokładniej analizować nie tylko liczbę widzów, ale również ich wiek.

Paradoks polega na tym, że streaming przestaje być medium zdominowanym przez młodych odbiorców – coraz większą część widowni stanowią osoby po 50. i 65. roku życia, zauważa "The Hollywood Reporter". Nie ma jednak dowodów, że starsza publiczność sama w sobie szkodzi serialom. Trudno jednak nie zauważyć, że – obok "The Boroughs" – także "Nocny agent" i "Prawnik z Lincolna", czyli dwa seriale z najwyższym udziałem widzów 50+ w pierwszym kwartale, zakończą się po swoich nadchodzących sezonach.

Korelacja nie oznacza jednak związku przyczynowo-skutkowego. – Nie sądzę, by to sprzedaż reklam decydowała o kasowaniu seriali. Bardziej chodzi o to, że platformy coraz częściej sięgają po tradycyjne metody analizy oglądalności, w tym dane demograficzne, aby upewnić się, że oferują treści atrakcyjne dla jak najszerszego grona subskrybentów – zauważa Brian Fuhrer.

Przyrost liczby widzów po pięćdziesiątce może być jedną z najciekawszych zmian, jakie zachodzą dziś w streamingu. Przez lata platformy koncentrowały się na młodych odbiorcach, a starsi bohaterowie trafiali na margines lub pojawiali się głównie w rolach drugoplanowych. Dziś zaczyna się to zmieniać. Pozostaje mieć nadzieję, że platformy nie potraktują starszych widzów wyłącznie biznesowo i nadal będą opowiadać historie, w których będą mogli zobaczyć samych siebie. I że nie będą ich od razu kasować.