
Robert Downey Jr. znów jest w centrum Filmowego Uniwersum Marvela. Tyle że tym razem nie jako Iron Man, lecz Doktor Doom. Marvel najwyraźniej uznał, że powrót gwiazdora, który pomógł zbudować całe filmowe imperium, jest wart niemal każdej ceny. Według informacji Page Six za dwa kolejne filmy z serii "Avengers" Downey Jr. ma zgarnąć aż... 100 mln dolarów. Hollywood jest całkowicie oderwane od rzeczywistości.
Robert Downey Jr. jest jednym z aktorskich architektów Marvel Cinematic Universe – to "Iron Man" z 2008 roku zaczął całą franczyzę. Za dziesięć filmów na podstawie superbohaterskich filmów (włączając w to gościnny występ w "Incredible Hulk") hollywoodzki aktor zarobił łącznie ponad 500 mln dolarów – za dwa ostatnie gigahity o Avengersach, czyli "Wojnę bez granic" i "Koniec gry", miał zainkasować około 150 mln.
Tony'ego Starka już nie ma, ale Downey Jr. wraca do MCU jako superzłoczyńca Dr Victor von Doom. Marvel za ten powrót zapłaci 61-latkowi fortunę.
Robert Downey Jr. dostanie 100 mln dolarów za "Avengers: Doomsday" i "Avengers: Secret Wars"
Jak informuje Page Six, powołując się na źródła w Hollywood, Robert Downey Jr. ma zarobić 100 mln dolarów za udział w "Avengers: Doomsday" i "Avengers: Secret Wars", co potwierdza wcześniejsze spekulacje. Co więcej, jedno ze źródeł twierdzi, że kosmiczna kwota może obejmować również coś więcej niż występy w dwóch filmach – na przykład cameo w innej produkcji Marvela.
To jedna z największych aktorskich gaż w historii Hollywood. Jeśli podzielić 100 mln dolarów między dwa filmy, wychodzi około 50 mln za każdy. A do tego mogą dojść ewentualne bonusy czy udział w zyskach, jeśli takie zapisy znalazły się w kontrakcie Downeya Jr. (a pewnie sie znalazły, bo to popularna praktyka w Hollywood).

Dawny Iron Man, a dziś Dr Doom będzie zdecydowanie najlepiej opłacanym aktorem nowych "Avengersów". Kolejne miejsca zajmują Chris Hemsworth (Thor) i Chris Evans (Kapitan Ameryka), którzy za dwa filmy mieli wynegocjować po około 40 mln dolarów, czyli łącznie o 20 milionów mniej niż ich kolega z planu.
Łącznie tylko ta trójka będzie więc kosztować Marvela około 180 mln dolarów. Trójka, na której Disneyowi najbardziej zależało. Wydawało się, że Robert i obydwaj Chrisowie do MCU już nie wrócą, ale jak widać pieniądze mają dar przekonywania.
To 180 mln dolarów robi jeszcze większe wrażenie, gdy zestawimy tę kwotę z budżetami obu filmów. Według Page Six "Doomsday" i "Secret Wars", które powstają równocześnie, mają kosztować razem około 600 mln dolarów. Oznaczałoby to, że wynagrodzenia Downeya Jr., Evansa i Hemswortha pochłoną około... 30 proc. całej tej sumy. Szaleństwo.
Dalsza część artykułu poniżej.
Czy rozpoznasz film Marvela po kadrze?
1 / 20 Na początek coś łatwego. Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Fot. MCU
Oczywiście reszta gwiazd również nie będzie pracować za drobne. Marvel sypnie dolarami, bo obsada jest gigantyczna i obejmuje m.in. Pedro Pascala (który ostatnio zapomniał, jak się gra), Paula Rudda, Anthony'ego Mackiego, Florence Pugh, Vanessę Kirby, Channinga Tatuma, Iana McKellena, Toma Hiddlestona (który obecnie oprowadza po starożytnych Pompejach na Disney+), Patricka Stewarta, Josepha Quinna, Sebastiana Stana, Davida Harboura czy Letitię Wright. Jednak żadna z tych sław nawet nie zbliży się do finansowej ligi Downeya Jr.
100 mln dolarów dla jednego aktora to przesada. Hollywood jest całkowicie oderwane
100 milionów dla Roberta Downeya Jr. to desperacja Marvela? Oczywiście. MCU nie jest już maszynką do zarabiania pieniędzy, którą był jeszcze kilka lat temu, a powrót jednej z najbardziej lubianych gwiazd MCU jest niemal gwarancją zainteresowania.
Do tego Downey Jr. wraca nie jako Iron Man, ale największy przeciwnik nowych Avengersów. Marketingowo trudno wymarzyć sobie lepszy haczyk. Na "Avengers: Doomsday", które wleci do kin 16 grudnia, już jest ogromny hype, a wypełnionymi ikonicznymi bohaterami (powracają X-Meni!) zwiastun jeszcze dodatkowo go nakręcił.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Mimo wszystko 100 mln dolarów dla jednej osoby brzmi absurdalnie. Zwłaszcza dzisiaj, gdy rosnące koszty życia dla milionów ludzi są realnym problemem. Jasne, właśnie w takich czasach kino eskapistyczne jest potrzebne. Czasem chcemy po prostu usiąść w fotelu, zajadać popcorn i przez ponad dwie godziny patrzeć, jak superbohaterowie ratują świat.
Tylko czy do zapewnienia nam tych kilku godzin ucieczki od rzeczywistości naprawdę potrzeba gaży wynoszącej 50 milionów za film dla jednego faceta? Owszem, Downey Jr. jest bardzo dobrym aktorem, laureatem Oscara (za "Oppenheimera") i ikoną Marvela. To biznes i trudno mieć pretensje do aktora, że wynegocjował dla siebie dobre pieniądze.
Co nie zmienia faktu, że hollywoodzkie budżety już dawno oderwały się od rzeczywistości. Za 100 milionów dolarów można nakręcić kilka, kilkanaście, a w przypadku kina niezależnego nawet kilkadziesiąt filmów. Pozostaje mieć nadzieję, że Doktor Doom rzeczywiście okaże się wart każdy z tych stu milionów. A oba "Avengersi" tych 600.




