Bartłomiej Topa w 3. sezonie "1670"
"1670" doczeka się 4. sezonu. Oczekuję, że będzie jeszcze pikantniejszy i bezkompromisowy Fot. materiał prasowy / Netflix

Powstanie 4. sezon "1670". Ostatni okazał się wielkim sukcesem: zarówno pod kątem oglądalności, jak i jakości. Czego możemy jednak oczekiwać po kontynuacji?

REKLAMA

Tak, kolejny sezon "1670" powstanie. Choć ostatni, trzeci, bardzo mi się podobał, niektórzy sugerowali, że był mniej zabawny. Co więc twórcy mogą – także moim zdaniem – poprawić w "czwórce?

"1670" wróci na Netflixa po raz czwarty

To było ogłoszenie w iście sarmackim stylu! Bartłomiej Topa w kontuszu, w którym spokojnie mógłby zostać pochowany na Wawelu, wykluł się z jaja i potwierdził to, czego wszyscy się spodziewaliśmy: powstanie kolejny, czwarty sezon "1670".

To było jednak jasne od początku: z danych Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że szlachecka produkcja Netfliksa uzyskała 366,8 tys. interakcji, czyli 41 proc. całego zaangażowania wygenerowanego przez pięć premier, jakie badano.

Problem w tym, że w przypadku trzeciego sezonu część krytyków, a nawet zwykłych widzów kręciło nosem. Ich zdaniem serial okazał się mniej zabawny i bardziej przewidywalny. Osobiście nie zgadzam się z tą opinią, ale także uważam, że w przypadku "czwórki" twórcy mogą już mocniej wyjść poza swoją strefę komfortu.

Dalsza część artykułu poniżej.

Więcej makabry i ostrzejszych żartów w "1670"

W swojej recenzji ostatniego sezonu "1670" wskazywałem na pierwszą scenę, w której pojawia się Maciej. Była ona przepełniona czarnym humorem i makabrą. Właśnie tego oczekiwałbym po twórcach: więcej odwagi w pokazywaniu krwi i wnętrzności. Oczywiście w zabawny, przerysowany sposób. Ukontentowani będą też historycy i fani sienkiewiczowskiej Trylogii: wszak mowa o XVII-wiecznej Rzeczypospolitej!

Świetnie wpisze się nam to zresztą w wątki historyczne. Szczególnie w los króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. W ostatnim sezonie usłyszał on przerażającą wróżbę: nie może nadać nikomu tytułu szlacheckiego, gdyż inaczej umrze. I chyba o tej przestrodze zapomniał... Zresztą ten, kto uważał, na lekcji historii, wie, że władcę nie czeka wesoły los.

Właśnie, żarty z naszej przeszłości! To kolejny trop. Skoro weszliśmy w lata 70. XVII wieku, przed nami wojna z Turcją i słynna obrona Kamieńca Podolskiego. Aż prosi się o wprowadzenie do opowieści kolejnej postaci literacko-historycznej. Był Andrzej Kmicic, może warto zaprosić na plan Michała Wołodyjowskiego (obaj sienkiewiczowscy bohaterowie mają swoje historyczne pierwowzory)?

Dodałbym do tego jeszcze więcej odniesień popkulturowych, szczególnie dotyczących polskich ekranizacji filmów historycznych. W trzecim sezonie co najmniej jedna scena była żywcem wyjęta z ekranizacji "Potopu" Jerzego Hoffmana. Mało tego, znaleźć można było tu także odwołanie do "Ojca chrzestnego". Twórcy mogą pójść tym tropem.

Materiału jest tu naprawdę sporo. Jak pisaliśmy w naTemat w zestawieniu najlepszych ekranizacji polskich książek wszech czasów, jest wiele dzieł polskiej kinematografii, które aż proszą się o nowe wersje.

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Jak dobrze pamiętasz kultowe seriale kryminalne?

Quiz

1 / 15 Jak miał na imię bezkompromisowy policjant grany przez Andrzeja Grabowskiego w serialu "Pitbull"?

Więcej odwołań do teraźniejszości

Pamiętacie jeszcze, że drugi sezon hitu Netflixa rozpoczął się od słynnej piosenki Jana Pawła, o tym, jak cudownie jest w Adamczysze bez Andrzeja? Nie wiem, kiedy dokładnie kręcono tę scenę, ale myślę, że nie tylko ja odniosłem to do naszej sceny politycznej i zakończenia drugiej kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

Możliwe, że był to tylko przypadek i efekt zbieżności imion byłej głowy państwa i znienawidzonego sąsiada Adamczewskich, ale to kolejna sugestia dla twórców: może warto dodać do "1670" więcej odniesień do współczesnej polskiej polityki?

I tak, wiem, że takie żarty mogą mieć krótszy żywot i za kilka lat nie być aktualne albo zrozumiałe, ale moim zdaniem warto zaryzykować.

Serial i tak działa już nieco dzięki temu mechanizmowi. Po prostu warto jeszcze wzmocnić ten efekt. Jak pisaliśmy w naTemat, 1670 działa na Polaków nie bez powodu – XVII-wieczna Polska to nasze lustro, w którym sarmackie przekonanie o wyjątkowości narodu wciąż rezonuje z aktualną debatą publiczną.