
Nowy zwiastun filmu "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" wywołał nieoczekiwaną dyskusję w internecie. Choć większość fanów zachwyca się zapowiedzią adaptacji prequela Suzanne Collins, niektórzy są źli z powodu Ralpha Fiennesa. Widzowie pogryźli się pod jednym wpisem na portalu X.
Wytwórnia Lionsgate zaprezentowała nowy zwiastun filmu "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek", który 20 listopada pokaże na dużym ekranie zmagania młodego Haymitcha Abernathy'ego, mentora Katniss Everdeen i Peety Mellarka, podczas 50. Głodowych Igrzysk. Trailer drugiego po "Balladzie ptaków i węży" prequela jest chwalony za nasyconą kolorystykę, której brakowało w zapowiedzi serialowego rebootu "Harry'ego Pottera".
Część fanów powieści Suzanne Collins nie cieszy się z faktu, że w nadchodzącej produkcji Ralph Fiennes wcieli się w prezydenta Coriolanusa Snowa. W serwisie X (na dawnym Twitterze) wywiązała się awantura, w której padło kilka argumentów za tym, że twórcy filmu popełnili błąd, obsadzając angielskiego aktora w roli dyktatora Panem.
Ralph Fiennes jako prezydent Snow w "Igrzyskach śmierci". Fani się o niego pokłócili
Trzykrotnie nominowany do Oscara Ralph Fiennes, który zapisał się w pamięci widzów jako lord Voldemort z filmowej serii "Harry Potter", przejął pałeczkę po Donaldzie Sutherlandzie ("Duma i uprzedzenie") oraz Tomie Blythcie ("Ludzie, których spotykamy na wakacjach"). W kolejnym prequelu "Igrzysk śmierci" – zamkniętym w estetyce lat 60. i 70. XX wieku – brytyjski gwiazdor odsłoni przed widzami nowe oblicze prezydenta Snowa, który wprowadzi propagandę polityczną na jeszcze wyższy poziom.
Po premierze zwiastuna "Wschodu słońca w dniu dożynek" niektórzy fani dystopijnej franczyzy zaczęli skarżyć się na obecność Ralpha Fiennesa w obsadzie. Dyskusję rozpoczął wpis na X, w którym autor stwierdził, że aktor był "złym wyborem na prezydenta Snowa". "Nie dodaje tej postaci żadnej głębi, w przeciwieństwie do Blytha czy Sutherlanda, a jego maniery w ogóle nie oddają istoty Snowa" – czytamy.
Pod postem widzimy prawie ponad 200 komentarzy, w których kłócą się zarówno obrońcy Fiennesa, jak i jego krytycy. "Ralph mógłby zagrać Hillary Clinton i byłby to właściwy wybór"; "Dlaczego zachowujesz się tak, jakbyś już obejrzał film?"; "Jestem zaskoczony, że tak go odebrałeś. Samo jego przechylenie głowy pod koniec zwiastuna aż krzyczało Sutherlandem" – zareagowali ci pierwsi.
Fani "Igrzysk śmierci", którym nowy Snow nie przypadł do gustu, uważają, że Fiennes "wszędzie gra tak samo". "Snow ma być chłodny, a nie w bezpośredni sposób groźny" – kontynuowali krytycy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na wierzch wyciągnięto również kontrowersyjną wypowiedź angielskiego aktora, w której bronił oskarżaną o transfobię J.K. Rowling. – Rozumiem punkt widzenia osób, które mogą być złe na to, co ona mówi. Ale to nie jest jakaś obsceniczna, skrajnie prawicowa faszystka. To po prostu kobieta, która chce powiedzieć: "Jestem kobietą, czuję się kobietą i chcę móc powiedzieć, że jestem kobietą" – oznajmił ponad trzy lata temu w wywiadzie na łamach "New York Timesa". "Nie rozumiem, jak możecie go bronić?" – zareagowała na wspomnianą dyskusję pewna internautka.
O czym będzie film "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek"?
Fabuła filmu "Igrzyska śmierci: Wschód słońca w dniu dożynek" zabierze widzów na arenę 50. Głodowych Igrzysk, które przetrwa tylko jedno dziecko z aż 48 trybutów pochodzących z dwunastu poległych Kapitolowi dystryktów. Kamera podąży za Haymitchem Abernathym, który w dniu swoich 16. urodzin zostaje podstępem wrobiony w udział w grze na śmierć i życie. Ruch oporu widzi w chłopaku ogromny potencjał. Hay był iskrą, która dała początek dziewczynie igrającej z ogniem – Katniss Everdeen.
W filmie grają m.in. Joseph Zada ("Byliśmy łgarzami"), Mckenna Grace ("Scooby-Doo!"), Elle Fanning ("Margo jest spłukana"), Jesse Plemons ("Bugonia"), Glenn Close ("Fatalne zauroczenie"), Kieran Culkin ("Sukcesja") i Maya Hawke ("Stranger Things").
