Kenneth Branagh jako Gilderoy Lockhart w "Harrym Potterze"
Gilderoy miał mieć twarz Nicholasa Houlta, ale to już nieaktualne Fot. Kadr z "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic"

Gilderoya Lockharta w serialu "Harry Potter" miał zagrać Nicholas Hoult, ale już wiadomo, że nic z tego. Czarodziejskiego celebrytę przejmie Kit Harington. Nieoczekiwana zamiana? Bardzo. Zwłaszcza że trudno nie zadawać pytań o prawdziwy powód odejścia Houlta. Oficjalne wyjaśnienie oczywiście jest, ale widzowie nie za bardzo w nie wierzą. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby swoje zrobiła też potężna krytyka za udział w produkcji firmowanej przez kontrowersyjną J.K. Rowling.

REKLAMA

Jeszcze 12 sierpnia pisaliśmy w Rozrywce naTemat, że – jak podawało Variety – Nicholas Hoult zagra Gilderoya Lockharta w drugim sezonie serialu "Harry Potter". Chodzi o kultowego już czarodzieja z książek, który na drugim roku nauki Harry'ego objął stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią. Rozkochany w sobie celebryta był kawalerem Orderu Merlina Trzeciej Klasy i pięciokrotnym laureatem nagrody Najbardziej Czarującego Uśmiechu tygodnika "Czarownica". Zyskał sławę w świecie magii, ponieważ podstępnie przypisywał sobie pomysły innych uzdolnionych magów.

Hoult wydawał się idealnym Lockhartem. 36-letni Brytyjczyk zaczynał w "Był sobie chłopiec" u boku Hugh Granta, błyszczał w kultowych (i kontrowersyjnych) "Skins", a w ostatnich latach udowodnił, że jest utalentowanym aktorem, który nie boi się eksperymentować na planie.

"W jego filmografii znajdziemy mnóstwo ról, w których Hoult błyszczał jako aktor komediowy. Był hedonistycznym i aroganckim Piotrem III Romanow w serialu "Wielka" Tony'ego McNamary, w komedii grozy "Renfield" Chrisa McKaya grał chowańca Drakuli, któremu bardzo zależało na odcięciu się od toksycznego "pracodawcy" (dla tej roli jadł robaki na planie), a w "Supermanie" James Gunna stał się Lexem Luthorem – bezwzględnym, lecz absurdalnym w swym zachowaniu arcywrogiem tytułowego bohatera z Kryptonu" – wyliczała Zuzanna Tomaszewicz.

"Znając talent brytyjskiego aktora i jego zamiłowanie do kampu, nowa interpretacja Gilderoya Lockharta może być jeszcze bardziej ekscentryczna od tej, którą widzieliśmy w "Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic" Chrisa Columbusa" – podsumowała. Przypomnijmy, że w filmach furorę zrobił Kenneth Branagh, wybitny aktor i reżyser szekspirowski, laureat Oscara za scenariusz "Belfastu". Dorównanie mu nie będzie łatwą sztuką, ale Hoult miał na to duże szanse.

Kit Harington zagra Gilderoya Lockharta w serialu "Harry Potter". Nicholas Hoult rezygnuje

Niestety – Hoult Lockharta nie zagra. Variety podało w poniedziałek, że aktor zrezygnował z udziału w drugim sezonie "Harry'ego Pottera" z powodu konfliktu terminów. Podobno HBO nie było w stanie dopasować harmonogramu zdjęć do dwóch innych projektów, przy których pracuje obecnie aktor, dlatego zwolniono go z kontraktu. W jego miejsce niemal natychmiast wskoczył Kit Harington.

Harington w świecie "Harry'ego Pottera" wcale nie jest nowy. Aktor znany przede wszystkim jako słynny Jon Snow z "Gry o tron" podkładał głos Lockhartowi w wydanych w ubiegłym roku pełnoobsadowych audiobookach "Harry'ego Pottera". Nie ukrywał, że świetnie się bawił. "To była naprawdę prosta decyzja, bo kocham tę postać" – mówił wówczas w rozmowie z Variety. Lockharta nazwał też jedną z najbardziej zabawnych ról, jakie można dostać w ramach takiego gościnnego występu. "To był oczywisty wybór" – podsumował.

Haringtona nie trzeba przedstawiać widzom HBO – to właśnie ta stacja dała mu rolę, która uczyniła go gwiazdą światowego formatu. Jon Snow stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów kultowego serialu fantasy, a za swoją rolę 39-latek otrzymał dwie nominacje do Emmy.

Po zakończeniu "Gry o tron" konsekwentnie próbował jednak wychodzić z cienia swojego melancholijnego, zmartwychwstałego bohatera. Wystąpił m.in. w widowisku Marvela "Eternals", serialu "Branża", historycznym "Spisku prochowym" i "Pompejach". Przed nim kolejne ciekawe projekty – m.in. "Opowieść o dwóch miastach" Charlesa Dickensa oraz horror "The Dreadful", w którym ponownie spotka się z Sophie Turner, czyli swoją serialową siostrą z Westeros.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy poznasz, z której części "Harry'ego Pottera" pochodzi ten kadr?

logo
Quiz

1 / 20 Na początek coś prostego. Którą część "Harry'ego Pottera" przedstawia zdjęcie?

Fot. kadr z "Harry'ego Pottera"

Czy pasuje na Lockharta? Na pewno to bardziej nieoczywisty wybór niż w przypadku Houlta, który lubi grać przerysowane postaci i idzie mu to świetnie. Harington wciąż kojarzy się z małomównym, wiecznie strapionym Jonem Snowem i w swojej karierze nie zaliczył zbyt dużo komedii. Jednak ma do nich dryg.

Dowód? "Siedem dni w piekle", absurdalny mockument o dwóch tenisistach, w którym wraz z Andym Sambergiem był głupawy i absolutnie przezabawny. Sprawdził się też jako prowadzący "Saturday Night Live" i pokazał swoją szarżującą stronę w "A Ghost Story for Christmas: Lot No. 249". No i świetnie poradził sobie już z Lockhartem w audiobooku, więc pozostaje trzymać kciuki, że w serialu "Harry Potter" odnajdzie swoją wewnętrzną charyzmę, pójdzie na całość i nie sprawi, że zatęsknimy za Branaghem.

Dlaczego Nicholas Hoult nie zagra w serialu HBO? Oficjalny powód jest, ale może chodzić o J.K. Rowling

Ale dlaczego właściwie Hoult odszedł z "Harry'ego Pottera"? Może faktycznie chodzi o zapchany kalendarz – gwiazdor "Skins" jest dziś jednym z najbardziej zapracowanych brytyjskich aktorów. Zagra chociażby w sequelu "Supermana", "Man of Tomorrow", w którym ponownie wcieli się w Lexa Luthora.

Dalsza część artykułu poniżej.

Tyle że to wszystko wydarzyło się błyskawicznie. O angażu Houlta dowiedzieliśmy się 11 sierpnia, a już 13 dni później sprawa jest już nieaktualna. "Scheduling conflicts"? Może, zdarza się. Ale tak jak wielu widzów, mam spore wątpliwości, że właśnie o to chodzi. Średnio wierzę w oficjalną wersję.

Dlaczego? Bo obsada nowego "Harry'ego Pottera" od początku spotyka się z krytyką ze względu na J.K. Rowling. Autorka książek jest producentką wykonawczą serialu i od lat publicznie wypowiada się na temat osób transpłciowych w skandaliczny sposób. Do tego stopnia, że multum fanów bojkotuje serial, a członkowie obsady – jak nowy Albus Dumbledore Jon Lithgow czy Bel Powley, czyli ciotka Petunia – próbują wizerunkowo wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.

Kiedy ogłoszono angaż Houlta, aktorowi błyskawicznie dostało się w sieci za udział w projekcie, który przyniesie transfobicznej Rowling kolejne korzyści finansowe i wizerunkowe. Część fanów była rozczarowana, niektórzy chcieli go wręcz "cancelować". Pojawiły się opinie, że "się sprzedał".

Czy backlash miał coś wspólnego z odejściem Houlta? Tego nie wiemy. Trudno jednak nie spekulować, że Hoult zwyczajnie postanowił ratować swój wizerunek. Wcale bym się mu nie dziwiła, bo choć serial "Harry Potter", który będzie miał premierę w Boże Narodzenie, jest dość wyczekiwany (i równie mocno krytykowany, zwłaszcza że HBO podobno miało w planach zupełnie inną magiczną produkcję, taką, o której marzyli fani), to dla popularnych aktorów jest też sporym ryzykiem. A nawet zgniłym jajem.